Przeprawa Marek Stelar Książka
| Wydawnictwo: | Filia |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 368 |
| Rok wydania: | 2025 |
Kup w zestawie
O książce Przeprawa
Świnoujście, zima, jaka nad morzem rzadko się zdarza. Bałtyk skuty lodem, mroźny północny wiatr i cofka. Aspirant Gośka „Margerita” Podrzycka obejmuje funkcję szefa posterunku w jednej z dzielnic swojego rodzinnego miasta, do którego wróciła po prawie dwudziestu latach.
Gdy morze wyrzuca na usłany krą brzeg ciało nagiej kobiety okazuje się, że Podrzycka musi wrócić pamięcią do zdarzeń z dzieciństwa, które miały wpływ na całe jej życie. Musi dogrzebać się do wspomnień, które jej umysł zepchnął głęboko do podświadomości i do których nie ma dostępu. Bieg zdarzeń w przeszłości jest jak rzeka płynąca ku ujściu i morzu.
Tym ujściem jest teraźniejszość, a morzem przyszłość. Czasem morze cofa się z powodu silnych wiatrów, odwracając częściowo bieg rzeki. Przeszłość Podrzyckiej napiera na teraźniejszość i nie ma wątpliwości, że to będzie miało także wpływ na przyszłość. Styk morza i lądu. Styk Polski i Niemiec. W takim mieście może zdarzyć się wszystko…
Szczegółowe informacje na temat książki Przeprawa
| Wydawnictwo: | Filia |
| EAN: | 9788384026588 |
| Autor: | Marek Stelar |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 368 |
| Rok wydania: | 2025 |
| Data premiery: | 2025-09-05 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Grupa Wydawnicza Filia Sp. z o.o Kleeberga 2 61-615 Poznań PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Przeprawa
Inne książki Marek Stelar
Inne książki z kategorii Kryminał
Oceny i recenzje książki Przeprawa
Pomóż innym i zostaw ocenę!
"Wielu ludzi uważa, że lepiej, żeby dziecko miało niekochającego i obojętnego ojca, byle go miało. Mówią, że lepiej płakać w mercedesie, niż śmiać się na rowerze, ale ja to pierdolę, rozumiesz? Bieg zdarzeń w przeszłości jest jak rzeka, której nurt biegnie ku ujściu i morzu. Tym ujściem jest teraźniejszość, a morzem przyszłość." Aspirant Małgorzata Podrzycka wraca w rodzinne strony po prawie dwudziestu latach nieobecności i od początku wiele się dzieje- na świnoujskiej plaży zostaje znalezione ciało kobiety- nikt jednak nie potrafi powiedzieć kim była , lecz sprawa zdaje się być osobiście z Małgosią, ponieważ przy ciele denatki znaleziono liścik osobiście odnoszący się do policjantki. Podrzycka powoli zaczyna budować swoją codzienność- opiekuje się również bratem Krzyśkiem, który po wypadku nigdy nie wrócił w pełni do zdrowia, pracuje a także zapisuje się na terapię psychologiczną u Marty -sąsiadki, która szybko stanie się jej przyjaciółką i odegra znaczącą rolę w przyszłych wydarzeniach. Na uwagę zasluguje również męski bohater tej powieści czyli Paweł Szenfeld. Pojęcia nie mam co zrobił autor , ale ten mężczyzna zasilił listę moich ulubionych postaci- pan Marek skupił się na warstwie psychologicznej i rodzinnych tajemnjcach, które sprawiły, że pochłonęłam tę historię w ciągu kilku godzin. To nie jest kryminał, który opiera się wyłącznie na zagadce „kto zabił”. To historia o tym, jak przeszłość nigdy nie znika naprawdę, jak rodzinne rany potrafią sączyć się latami i jak bardzo dzieci płacą cenę za dorosłe decyzje — albo ich brak. Autor z niezwykłą wrażliwością pokazuje, że obecność bez miłości bywa bardziej niszcząca niż nieobecność, a bezpieczeństwo emocjonalne nie ma nic wspólnego z marką samochodu, statusem czy pozorami normalności. Świnoujście zimą staje się tu nie tylko tłem wydarzeń, ale niemal osobnym bohaterem — surowym, chłodnym, niepokojącym, jak wspomnienia, przed którymi Małgorzata próbowała uciec przez dwadzieścia lat. Każdy kolejny trop prowadzi nie tylko do prawdy o denatce, ale też coraz głębiej w psychikę bohaterów, zmuszając ich do konfrontacji z tym, co niewypowiedziane i wyparte. To książka, która boli tam, gdzie powinna. Zostawia po sobie ciszę, myśli i pytania, na które nie zawsze chcemy znać odpowiedzi. A kiedy zamyka się ostatnią stronę, ma się poczucie, że ta historia jeszcze długo płynie — jak rzeka, która wpada do morza, ale nigdy naprawdę nie znika. Widzę w niej potencjał na całą serię - serdecznie polecam
Czy „Przeprawa” Marka Stelara to znakomity początek nowej serii? Ptaszki ćwierkają, że tak! I pięknie, bo tak autentyczna, charakterna i nieidealna bohaterka, jaką jest aspirant Małgorzata Podrzycka zwana przez kolegów Margeritą zasługuje na dalsze literackie życie. Swoim podejściem, wartościami, którymi się kieruje, tolerancją i wrażliwością zaskarbiła sobie moją absolutną sympatię. A jej niewyparzony język? Czysta perełka! Ale to nie tylko zadziorna, niosąca bagaż przeszłości bohaterka sprawiła, że zakochałam się w tej powieści, a stworzony przez Autora klimat niczym z najlepszych skandynawskich kryminałów. Mroźne Świnoujście jest nie tylko świadkiem zbrodni, która stanowi jedynie część większej układanki, ale również drogi do odkrycia prawdy o traumatycznej przeszłości, której koszt może być wyższy, niż ktokolwiek przypuszcza. Narracja jest w „Przeprawie” bardziej introspektywna niż we wcześniejszych powieściach Autora, a akcja kryminalna splata się z psychologiczną podróżą bohaterki. Margerita balansuje pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, między tym, co pamięta, a tym, co odkrywa. "czuła się jak w rozkroku pomiędzy przeszłością a teraźniejszością, między latem a zimą, między tym, co widzi, a tym, co pamięta." Autor dawkuje nam napięcie oszczędnie, wręcz powolnie, ale dynamiki dostarcza relacja z Pawciem, która rozpoczęta niezbyt fortunnie z czasem zaczyna nabierać rumieńców. Już choćby ze względu na dialogi tych dwojga, wnoszące lekkość i iskrę w mroczny klimat rodzinnych tajemnic, czytałam tę historię z ogromną przyjemnością. Opowieści nie brak realizmu, nie tyle przez prowadzone śledztwo, co wprowadzone wątki społeczne, które czynią ją nie tylko dobrą rozrywką, ale i pretekstem do przemyśleń, na tematy dla wielu obce, wręcz nadal uważane za tabu. Zarówno jednak kwestie związane z niepełnosprawnością, psychoterapią, czy transpłciowością nie są jedynie współczesnym akcentem, ale integralnym elementem historii o odkrywaniu prawdy i konfrontowaniu się z własnym życiem. I niski ukłon w stronę Autora za empatię i normalność w podejściu do trudnych tematów, dzięki czemu nie szokują, nie przerażają, a poruszają. Czy „Przeprawa” jest lekturą obowiązkową tej jesieni? Zdecydowanie! Czy kupił mnie Stelar w głębszym, bardziej psychologicznym wydaniu? Absolutnie! Niech więc nie zmyli Was chłód zimowego Świnoujścia, bo w tej historii emocje rozpalają każdą stronę.
„Przeprawa” Marka Stelara to książka, która wciągnęła mnie od pierwszej strony. Czułem napięcie, niepokój i ciekawość, które rosły z każdym rozdziałem. Autor potrafi stworzyć duszny klimat i postawić czytelnika w sytuacji granicznej, gdzie każdy wybór ma swoją cenę. To nie tylko thriller historyczny, ale też opowieść o wolności, winie i odkupieniu. Podziwiam, jak Stelar buduje emocje – subtelnie, bez przesady, a jednak tak, że trudno oderwać się od lektury. Bohaterowie są prawdziwi, z krwi i kości, pełni sprzeczności, a ich losy zostają w pamięci długo po zakończeniu książki. „Przeprawa” to historia o ludziach, którzy muszą przetrwać – nie tylko w sensie fizycznym, ale też moralnym. Jeśli lubisz literaturę, która trzyma w napięciu i skłania do refleksji, ta powieść to strzał w dziesiątkę. Dla mnie to jedna z najmocniejszych książek Marka Stelara.
"Wielu ludzi uważa, że lepiej, żeby dziecko miało niekochającego i obojętnego ojca, byle go miało. Mówią, że lepiej płakać w mercedesie, niż śmiać się na rowerze, ale ja to pierdolę, rozumiesz? Bieg zdarzeń w przeszłości jest jak rzeka, której nurt biegnie ku ujściu i morzu. Tym ujściem jest teraźniejszość, a morzem przyszłość." Aspirant Małgorzata Podrzycka wraca w rodzinne strony po prawie dwudziestu latach nieobecności i od początku wiele się dzieje- na świnoujskiej plaży zostaje znalezione ciało kobiety- nikt jednak nie potrafi powiedzieć kim była , lecz sprawa zdaje się być osobiście z Małgosią, ponieważ przy ciele denatki znaleziono liścik osobiście odnoszący się do policjantki. Podrzycka powoli zaczyna budować swoją codzienność- opiekuje się również bratem Krzyśkiem, który po wypadku nigdy nie wrócił w pełni do zdrowia, pracuje a także zapisuje się na terapię psychologiczną u Marty -sąsiadki, która szybko stanie się jej przyjaciółką i odegra znaczącą rolę w przyszłych wydarzeniach. Na uwagę zasluguje również męski bohater tej powieści czyli Paweł Szenfeld. Pojęcia nie mam co zrobił autor , ale ten mężczyzna zasilił listę moich ulubionych postaci- pan Marek skupił się na warstwie psychologicznej i rodzinnych tajemnjcach, które sprawiły, że pochłonęłam tę historię w ciągu kilku godzin. To nie jest kryminał, który opiera się wyłącznie na zagadce „kto zabił”. To historia o tym, jak przeszłość nigdy nie znika naprawdę, jak rodzinne rany potrafią sączyć się latami i jak bardzo dzieci płacą cenę za dorosłe decyzje — albo ich brak. Autor z niezwykłą wrażliwością pokazuje, że obecność bez miłości bywa bardziej niszcząca niż nieobecność, a bezpieczeństwo emocjonalne nie ma nic wspólnego z marką samochodu, statusem czy pozorami normalności. Świnoujście zimą staje się tu nie tylko tłem wydarzeń, ale niemal osobnym bohaterem — surowym, chłodnym, niepokojącym, jak wspomnienia, przed którymi Małgorzata próbowała uciec przez dwadzieścia lat. Każdy kolejny trop prowadzi nie tylko do prawdy o denatce, ale też coraz głębiej w psychikę bohaterów, zmuszając ich do konfrontacji z tym, co niewypowiedziane i wyparte. To książka, która boli tam, gdzie powinna. Zostawia po sobie ciszę, myśli i pytania, na które nie zawsze chcemy znać odpowiedzi. A kiedy zamyka się ostatnią stronę, ma się poczucie, że ta historia jeszcze długo płynie — jak rzeka, która wpada do morza, ale nigdy naprawdę nie znika. Widzę w niej potencjał na całą serię - serdecznie polecam
"Wielu ludzi uważa, że lepiej, żeby dziecko miało niekochającego i obojętnego ojca, byle go miało. Mówią, że lepiej płakać w mercedesie, niż śmiać się na rowerze, ale ja to pierdolę, rozumiesz? Bieg zdarzeń w przeszłości jest jak rzeka, której nurt biegnie ku ujściu i morzu. Tym ujściem jest teraźniejszość, a morzem przyszłość." Aspirant Małgorzata Podrzycka wraca w rodzinne strony po prawie dwudziestu latach nieobecności i od początku wiele się dzieje- na świnoujskiej plaży zostaje znalezione ciało kobiety- nikt jednak nie potrafi powiedzieć kim była , lecz sprawa zdaje się być osobiście z Małgosią, ponieważ przy ciele denatki znaleziono liścik osobiście odnoszący się do policjantki. Podrzycka powoli zaczyna budować swoją codzienność- opiekuje się również bratem Krzyśkiem, który po wypadku nigdy nie wrócił w pełni do zdrowia, pracuje a także zapisuje się na terapię psychologiczną u Marty -sąsiadki, która szybko stanie się jej przyjaciółką i odegra znaczącą rolę w przyszłych wydarzeniach. Na uwagę zasluguje również męski bohater tej powieści czyli Paweł Szenfeld. Pojęcia nie mam co zrobił autor , ale ten mężczyzna zasilił listę moich ulubionych postaci- pan Marek skupił się na warstwie psychologicznej i rodzinnych tajemnjcach, które sprawiły, że pochłonęłam tę historię w ciągu kilku godzin. To nie jest kryminał, który opiera się wyłącznie na zagadce „kto zabił”. To historia o tym, jak przeszłość nigdy nie znika naprawdę, jak rodzinne rany potrafią sączyć się latami i jak bardzo dzieci płacą cenę za dorosłe decyzje — albo ich brak. Autor z niezwykłą wrażliwością pokazuje, że obecność bez miłości bywa bardziej niszcząca niż nieobecność, a bezpieczeństwo emocjonalne nie ma nic wspólnego z marką samochodu, statusem czy pozorami normalności. Świnoujście zimą staje się tu nie tylko tłem wydarzeń, ale niemal osobnym bohaterem — surowym, chłodnym, niepokojącym, jak wspomnienia, przed którymi Małgorzata próbowała uciec przez dwadzieścia lat. Każdy kolejny trop prowadzi nie tylko do prawdy o denatce, ale też coraz głębiej w psychikę bohaterów, zmuszając ich do konfrontacji z tym, co niewypowiedziane i wyparte. To książka, która boli tam, gdzie powinna. Zostawia po sobie ciszę, myśli i pytania, na które nie zawsze chcemy znać odpowiedzi. A kiedy zamyka się ostatnią stronę, ma się poczucie, że ta historia jeszcze długo płynie — jak rzeka, która wpada do morza, ale nigdy naprawdę nie znika. Widzę w niej potencjał na całą serię - serdecznie polecam