Mamuna Krystian Stolarz Książka
| Wydawnictwo: | Prószyński Media |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 504 |
| Rok wydania: | 2026 |
Kup w zestawie
O książce Mamuna
Pierwszy tom kryminalnego cyklu „Komisariat wyrzutków”. Kryminalna atmosfera, tajemnice, zamknięta społeczność i trudne relacje w niewielkiej policyjnej ekipie. Komisarz Kruk zostaje warunkowo przywrócony do służby i wysłany do Nawidowa, gdzie zmowa milczenia kryje oprawcę. Tu każdy nowy jest obcy, a mieszkańcy zamykają przed nim drzwi, usta i duszę. Tajemniczy przestępca ma jeszcze jedną potężną broń – legendy. W Nawidowie zła nie czyni człowiek, lecz słowiański demon. Mamuna, leszy, szeptucha, wieszczy, a może sam diabeł, z zemsty dla zemsty. Według mieszkańców to demony stoją za ich tragedią, dlatego by ich bardziej nie rozzłościć, akceptują swój los. Choć dzieją się niepokojące rzeczy, nikt nie prosi o pomoc. Kto tajemnic szuka, ten diabła spotyka. Komisarz Kruk nie tylko chce go spotkać, ale i złapać, co nie podoba się zarówno mieszkańcom, jak i miejscowym stróżom prawa. To komisariat policyjnych wyrzutków, do którego trafiają funkcjonariusze i funkcjonariuszki z przeszłością. W dodatku Sęp, teraz na służbie w BSW, chce przyskrzynić Kruka, dawnego przyjaciela z dzieciństwa. „Mamuna” to powieść o tym, jak zło wpływa na ludzi, jak zatruwa ich umysły i jak pochłania tych, którzy go doświadczyli. Krystian Stolarz – policjant, magister prawa, sportowiec amator i miłośnik książek. Prowadzi na Instagramie konto @policjant_czytaipisze, na którym promuje czytelnictwo i recenzuje książki. Dba o autentyzm języka, atmosfery panującej w policji i szczegółów śledztwa. Prawda o policyjnej robocie jest znakiem rozpoznawczym jego powieści.Szczegółowe informacje na temat książki Mamuna
| Wydawnictwo: | Prószyński Media |
| EAN: | 9788384440162 |
| Autor: | Krystian Stolarz |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 504 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-04-21 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Prószyński Media Sp. z o.o. Rzymowskiego 28 02-697 Warszawa PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Mamuna
Inne książki Krystian Stolarz
Oceny i recenzje książki Mamuna
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Mała wieś, społeczność żyje z dnia na dzień. W Nawidowie wszystko co się wydarzy zostaje tam, ludzie nie mówią za dużo, wierzą w pogańskie bóstwo, słowiańskie zwyczaje, a tajemnice i brudne grzeszki są zmową milczenia. Komisariat policji tutaj każdy z funkcjonariuszy został oddelegowany z jakiegoś powodu. Każdy z nich to indywidualna sprawa. Nowy komendant aby wrócić do łask przełożonych razem z prokuratorem, który też zaczął pracę na tej wsi mają do rozwiązania sprawę zaginionych dzieci. Mimo upływu lat dziesięcioro dzieciaków nie odnalazło się. Za zniknięcie odpowiada Mamuna tak wszyscy we wsi twierdzą. Nikt nie chce powiedzieć nic konkretnego. Mówienie że demon ich porwał, oraz straszenie policjantów że kto tajemnic szuka to diabła spotyka jest niepoważne. Tylko ta wieś jak i społeczność jest inna czuć mroczny klimat. Czy komisariat wyrzutków będzie szukał rozwiązania logicznym tokiem myśleniem, czy ulegnie słowiańskiej legendzie. Podczas śledztwa, ginie dwójka dzieci, nikt ich nie szuka, rodzice to patologia od rana do wieczora piją alkohol. Co kryje wieś i mieszkańcy. Kto porywa dzieci, w jakim celu. Jedno jest pewne stoi za tym człowiek, to kryminalna zagadka, gdzie zło ktoś chce ukryć za słowiańskimi bożkami. Mamuna to nowy Krystian Stolarz. Fabuła jest bardzo rozbudowana, osoby, każda inna, nic nie jest pewne, nie wiadomo, kto jest kim i komu można zaufać. Autor miesza jak Szeptucha w garnku. Buduję napięcie, powoli odkrywa karty. Polecam
Kiedy pierwszy raz zobaczyłam okładkę „Mamuny” i przeczytałam opis, poczułam ten charakterystyczny dreszcz… Wiedziałam, że muszę to przeczytać. I wiecie co? To była jazda bez trzymanki! Klimat? Gęsty, mroczny, słowiański. Lasy, wsie, stare wierzenia – coś, co wciąga od pierwszych stron i nie puszcza do samego końca. Krystian Stolarz buduje atmosferę mistrzowsko – czuć wilgoć mchu i ciężar tajemnicy. Fabuła rozwija się powoli, ale to celowy zabieg. Autor stopniuje napięcie, a im głębiej w las, tym bardziej robi się nieswojo. Żadnego lukrowania – jest brutalnie, realnie i nieprzewidywalnie. Żadna postać nie jest tu bezpieczna… Bohaterowie? Autentyczni, z krwi i kości. Ich lęki, decyzje, grzechy – wszystko ma znaczenie. Czuć ich desperację. A emocje? Ja miałam momenty ciarek, złości i takiego dziwnego smutku, który zostaje na dłużej. Każde z nich skrywa jakąś tajemnicę, która sprawia, że czytanie "Mamuny" to nie lada wyzwanie – bo tutaj nikt nie jest tym, kim się wydaje. Oto, co warto o nich wiedzieć: Komisarz Sokół to główny bohater książki – dostajemy go w wersji "zepsutej". Warunkowo przywrócony do służby, trafia do Nawidowa nie jako nagroda, ale kara. Szybko okazuje się, że to nie jest zwykłe miejsce. Tu miejscowe legendy są wciąż żywe i to one często wygrywają z logiką. Komisarz Bożydar Sokół to człowiek z przeszłością. Targany wewnętrznymi konfliktami i obciążony grzechami przeszłości, jest postacią daleką od ideału, a przez to wiarygodną. Sęp — przyjaciel, który stał się wrogiem. Nieoczekiwanie po drugiej stronie barykady staje dawny przyjaciel z dzieciństwa, "Sęp", który ma wobec Sokoła własne plany, niekoniecznie koleżeńskie. Piksel (Kacper Maliniak) — specjalista od analiz: Trafił na komisariat za wkroczenie na prywatną ścieżkę przy wykorzystaniu policyjnych środków i ma szansę zrehabilitować swoje umiejętności. Katarzyna (Kasia) Szymańska to okalna policjantka w Nawidowie, doskonale znająca tutejsze specyficzne realia i zmowę milczenia. Jest częścią "ekipy wyrzutków", co sugeruje, że ona też ma swoją przeszłość i tajemnice, które mogą wyjść na jaw. Borys Kowalski to jeden z podwładnych komisarza Sokoła. Jest porywczy i impulsywny – potrafi wybuchnąć gniewem, gdy czuje się posądzany o brak kompetencji. To pokazuje wewnętrzne napięcie panujące w ekipie. Stanisław Grabiec to były inspektor, który spędził w policji aż 30 lat, a od roku jest na emeryturze. Jego nagłe pojawienie się i "pomoc" dla Sokoła są więc mocno zagadkowe. Weronika Zielińska to młodsza koleżanka z komisariatu. Jest uważna i trzyma się faktów, ale gdy konflikt w ekipie narasta, reaguje emocjonalnie, pokazując, że nie jest odporna na presję. Ekipa "wyrzutków" — brudna jedenastka. Każdy funkcjonariusz, jak i cywilni mieszkańcy Nawidowa, ma swoje za uszami, mroczne, bolesne sekrety i nieufność wobec "nowego" wpisaną w kod DNA. Postaci mityczne — leszy i szeptucha, łamiący drzewa leszy czy parająca się "magią" szeptucha są tu niezwykle wyrazistymi i charakterystycznymi postaciami drugoplanowymi, które realnie kształtują codzienność i strach mieszkańców. Jak widzisz, to nie jest zwykłe dochodzenie, bo bohaterowie też muszą zmierzyć się z własnymi demonami (i tymi dosłownymi). Aż strach pomyśleć, co będzie dalej! Tempo akcji – pierwsze rozdziały to budowanie nastroju, potem lawina zdarzeń. Styl autora jest surowy, obrazowy i bez zbędnych ozdobników. Czyta się szybko, a każda scena zostaje w głowie. Dla kogo? Dla fanów słowiańskiego horroru, mrocznych thrillerów psychologicznych i tych, którzy lubią, gdy książka zostawia po sobie lekki niepokój. Jeśli lubicie Michała Posmykiewicza czy Remigiusza Mroza w mroczniejszym wydaniu – to jest WASZ KĄSEK. „Mamuna” to nie jest bajka na dobranoc. To opowieść, która wchodzi pod skórę i długo z niej nie wychodzi.
Dzisiaj o nietypowym kryminale, łączącym współczesną zbrodnię z metaforyczną mitologia słowiańską, czyli o "Mamunie" od Krystiana Stolarza. I zacznę właśnie od tej mitologii słowiańskiej, bo nie jest tak, że ona jest tutaj tak tylko żeby zachęcić, a potem okazuje się, że jej praktycznie nie ma. Tutaj jest inaczej, cała powieść przesiąka tą mitologią i odniesieniami do niej, co jest bardzo przyjemne. Sama już nazwa miejscowości, w której toczy się akcja, czyli Nawidów odnosi się do Nawii, a wśród mieszkańców mamy szeptuchę i leszego. No i oczywiście tytułowa Mamuna... Co do fabuły, czyli rozwiązywania sprawy zaginięć dzieci, jest naprawdę intrygująco i śledztwo trzyma nas w napięciu prawie do samego końca. Mówię prawie, bo akurat w pewnym momencie zorientowałem się, w którą stronę to zmierza, choć nie ze wszystkimi wątkami. Też czułem, że nie wszystkie wątki zostały satysfakcjonująco zakończone, choć jestem w stanie zrozumieć taki obrót spraw. Jako że była to pierwsza książka autorstwa Krystiana Stolarza po jaką sięgnąłem, to nie wiedziałem czego spodziewać się po stylu. I jest to na pewno specyficzny styl, do którego trzeba się przyzwyczaić i może nie podpasować każdemu. Mamy tu sporo nawiązań do współczesności, do popkultury czy nawet memów. Co do bohaterów, miałem wrażenie, że są przehiperbolizowani i nieco stereotypowi, ale było to fajne, naprawdę wyszło to dobrze. Bardzo ciekawią mnie dalsze losy tych wyrzutków. Oczywiście porównywałem tę powieść do "Kulawych koni" Micka Herrona, ale jest to jednak coś innego, choć także bardzo dobrego. A, i ostatnie zdanie na pewno zostanie Wam na długo w głowie.
Legenda kontra rzeczywistość, w "Mamunie" zderza się mit i społęczny lęk z chęcią wyjaśnienia kryminalnej zagadki. Rozsądek i intuicja śledcza tutaj nie wystarczają. W tej sprawie trzeba pamiętać, że rozum łatwo da się oszukać złu, potrafiącemu doskonale manilulować ludzkimi instyktami. Doskonała lektura dla wszystkich, którzy lubią wielowarstwowe kryminały, gdzie nikt i nic poza zbrodnią nie są pewne.
Mamuna autorstwa Krystian Stolarz, otwierająca cykl Komisariat wyrzutków, to książka, która od pierwszych stron wrzuca czytelnika w mroczny, niepokojący klimat i właściwie nie pozwala się z niego wyrwać aż do samego końca. To połączenie kryminału, horroru i thrillera, w którym rzeczywistość bardzo szybko zaczyna się rozmywać, a granica między tym, co racjonalne, a tym, co nadprzyrodzone, robi się niepokojąco cienka. Fabuła kręci się wokół sprawy, która z pozoru wygląda jak kolejna trudna, ale „normalna” policyjna robota. Szybko jednak okazuje się, że za tym wszystkim stoi coś znacznie bardziej pierwotnego i nieuchwytnego — coś, co wymyka się logice i budzi bardzo pierwotny lęk. Tytułowa mamuna, nawiązująca do ludowych wierzeń, wprowadza do historii element grozy zakorzenionej w folklorze i sprawia, że całość nabiera jeszcze bardziej dusznego, niepokojącego charakteru. Bohaterowie nie są idealni — i właśnie to działa na ogromny plus. To ludzie z problemami, trochę pogubieni, czasem zmęczeni życiem i własnymi decyzjami. Ich relacje są szorstkie, momentami napięte, ale dzięki temu bardzo wiarygodne. Czytelnik szybko zaczyna się z nimi utożsamiać, nawet jeśli nie zawsze się z nimi zgadza. To właśnie oni budują klimat tej historii równie mocno, co sama intryga. Największą siłą tej książki jest napięcie. Ono nie wynika tylko z samej zagadki kryminalnej, ale z tego ciągłego poczucia, że coś jest nie tak — że za rogiem czai się coś, czego nie da się do końca nazwać. Podczas czytania pojawia się niepokój, momentami wręcz dreszcz, a jednocześnie ogromna ciekawość, która nie pozwala odłożyć książki. To takie uczucie, kiedy trochę się boisz, ale i tak chcesz wiedzieć więcej. Styl autora jest bardzo przystępny, ale jednocześnie sugestywny. Nie ma tu zbędnego przeciągania czy przesadnych opisów — wszystko jest konkretne, dobrze wyważone, a klimat budowany jest raczej poprzez detale i napięcie niż długie opisy. Dzięki temu książkę czyta się szybko, ale zostaje ona w głowie na dłużej. To zdecydowanie pozycja dla osób, które lubią mroczne historie, kryminały z nutą grozy i takie książki, które wywołują emocje, a nie tylko opowiadają historię. Jeśli ktoś lubi klimat, w którym realizm miesza się z czymś niepokojącym i nie do końca wyjaśnionym, to tutaj odnajdzie się bardzo dobrze. To jedna z tych książek, które wciągają i zostawiają po sobie lekki niepokój jeszcze długo po przeczytaniu. Szczególnie poleciłabym ją fanom mrocznych kryminałów i historii inspirowanych folklorem — jeśli lubisz takie klimaty, to naprawdę warto po nią sięgnąć.