Bornholm. Bornholm Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Hubert Klimko–Dobrzaniecki Książka
| Wydawnictwo: | Znak |
| Rodzaj oprawy: | Okładka twarda |
| Wydanie: | pierwsze |
| Liczba stron: | 240 |
| Format: | 140x205 |
| Rok wydania: | 2011 |
Podobne do Bornholm. Bornholm
O książce Bornholm. Bornholm
Najnowsza powieść Huberta Klimko-Dobrzanieckiego! Niemcy, początek drugiej wojny światowej. Horst Bartlik jest przeciętnym, niewyróżniającym się mężczyzną, który prowadzi spokojne, pozbawione wybuchów namiętności życie. Dwa wydarzenia zmieniają jego losy. Odkrycie, że nie kocha już swojej żony oraz wyjazd na wojnę. Skierowany do bazy na Bornholmie mężczyzna budzi się powoli do życia, odzyskuje dawną pewność siebie, męskość. Nie spodziewał się, że wojna przyniesie mu szansę na miłość. Historia Bartlika przerywana jest opowieścią młodego mężczyzny. Jego jedyną słuchaczką jest pogrążona w śpiączce matka: bohaterka jego historii. Obiekt synowskiej miłości i nienawiści. Obu bohaterów łączy to samo, powtarzane wciąż na nowo i różnymi głosami pragnienie. I coś jeszcze. Dwie narracje, dwie historie splecione niewidzialną nicią przypadku lub przeznaczenia. Bohaterowie najnowszej powieści Dobrzanieckiego znajdują się w stanie ciągłego napięcia. Walczą. Z instynktami, pragnieniami, emocjami. Walczą o zachowanie godności, o prawo do decydowania o swoim życiu.Bornholm, Bornholm to poruszający i wzruszający obraz osamotnienia i wewnętrznej walki opowiedziany przez autora, który najważniejsze z prawd opowiada stylem balansującym na granicy powagi i żartu. Dobrzaniecki kreuje świat, który obserwujemy z uśmiechem lub grymasem niedowierzania. Jednak ostatecznie odpowiedzi na zadane pytania odnaleźć będziemy musieli sami. Seria PROZA nadaje rytm współczesnej literaturze. Centra i peryferia. Realizm i fantazja. Rewolucje i wyciszenia. Przedstawiamy dzieła wyróżnione prestiżowymi nagrodami i przełomowe debiuty. Książki, które intrygują, uwodzą, skłaniają do myślenia. Dzieła, które stworzą literacki kanon.Szczegółowe informacje na temat książki Bornholm. Bornholm
| Wydawnictwo: | Znak |
| EAN: | 9788324014996 |
| Autor: | Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Hubert Klimko–Dobrzaniecki |
| Rodzaj oprawy: | Okładka twarda |
| Wydanie: | pierwsze |
| Liczba stron: | 240 |
| Format: | 140x205 |
| Rok wydania: | 2011 |
| Data premiery: | 2011-01-31 |
| Język wydania: | polski |
| Podmiot odpowiedzialny: | Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o. Tadeusza Kościuszki 37 30-105 Kraków PL e-mail: [email protected] |
Inne książki Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Hubert Klimko–Dobrzaniecki
Oceny i recenzje książki Bornholm. Bornholm
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Gdyby tę książkę miała napisać kobieta, ubierając treść w gorset kobiecych tęsknot, wspomnień i sentymentów, byłaby to strasznie mdła książka. Ale napisał ją mężczyzna i chwała mu za to. Chwała Hubertowi Klimko-Dobrzanieckiemu za „Bornholm, Bornholm"! Bo w tej surowej i pozbawionej emocjonalnego rozbebeszenia powieści dostrzegam czystą esencję problemu, którego ona dotyka.
Wiele spodziewałam się po tej książce, ale to, co dostałam przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Już pierwsze słowa, pierwsze zdania powieści sprawiły, że pozwoliłam się autorowi czarować i prowadzić przez swój literacki świat. Te słowa pachniały malinami, przywodziły na myśl ukradkowe, nieśmiałe spojrzenia znane z czasów pierwszej, młodzieńczej miłości; lenistwo letniego popołudnia... Sączyło się z tych słów pożądanie, niewypowiedziane obietnice, buzująca niepewność...
O Hubercie Klimko-Dobrzanieckim wcześniej nie słyszałam. Mimo że jego „Rzeczy pierwsze" przykuwały swego czasu moją uwagę, stało się to bardziej za sprawą okładki niż widniejącego na niej nazwiska. Niemniej jednak z nieskrywaną przyjemnością sięgnęłam po „Bornholm, Bornholm".
O książce przeczytałam na jednym z blogów i bardzo spodobała mi się recenzja. Ciekawa okładka, zachęcający opis... Nic tylko zabrać się za czytanie i dać się pochłonąć nowej przygodzie. Zaczęłam i przepadłam... Książka jest napisana w ciekawej formie są dwa pierwsze rozdziały, dwa drugie... i tak do końca. Każdy rozdział należy do jednego z dwóch bohaterów powieści prowadzących nas przez swoje życie.
Bardzo trudno jest przejść obojętnie obok tej książki. Z okładki, przepełnionej chłodną kolorystyką, niespokojnie patrzy na nas mały chłopiec. Chłód jest najlepszą zapowiedzią tego, co czeka na nas stronach powieści Huberta Klimko-Dobrzanieckiego pt."Bornholm,Bornholm". Dwaj mężczyźni, dwie historie, wypełnione po brzegi nostalgią i dekadentyzmem. Kiedy kończyłam tę książkę, czułam się tak przytłoczona smutkiem, wylewającym się z jej stron, że mimo jej fenomenu, cieszę się, że dobrnęłam do końca.
Pukam do drzwi, poczym wchodzę do pokoju. Odkładam książkę na miejsce i dziękuję właścicielce.- Już przeczytałaś?- Yhym...- I jak?- Póki co, nie dam rady mówić. Jak się otrząsnę to opowiem...Z tym tytułem zetknęłam się dwa lata temu. Zaczęłam czytać tę książkę, jednak z przyczyn technicznych (musiałam ją oddać) nie dane mi było skończyć. Od tamtej pory Hubert Klimko-Dobrzaniecki i jego genialna powieść chodzi za mną w myślach, a ja wiedziałam, że kiedyś nadejdzie dzień, gdy przeczytam „Bornholm, Bornholm" w całości. Cieszę się, że możemy obcować z tak poruszającą literaturą. Smutny jest tylko fakt, że Klimko-Dobrzaniecki jest niedoceniany przez polskich czytelników, nad czym sam bardzo ubolewa...
Pukam do drzwi, poczym wchodzę do pokoju. Odkładam książkę na miejsce i dziękuję właścicielce.- Już przeczytałaś?- Yhym...- I jak?- Póki co, nie dam rady mówić. Jak się otrząsnę to opowiem...Z tym tytułem zetknęłam się dwa lata temu. Zaczęłam czytać tę książkę, jednak z przyczyn technicznych (musiałam ją oddać) nie dane mi było skończyć. Od tamtej pory Hubert Klimko-Dobrzaniecki i jego genialna powieść chodzi za mną w myślach, a ja wiedziałam, że kiedyś nadejdzie dzień, gdy przeczytam „Bornholm, Bornholm" w całości. Cieszę się, że możemy obcować z tak poruszającą literaturą. Smutny jest tylko fakt, że Klimko-Dobrzaniecki jest niedoceniany przez polskich czytelników, nad czym sam bardzo ubolewa...
Bardzo trudno jest przejść obojętnie obok tej książki. Z okładki, przepełnionej chłodną kolorystyką, niespokojnie patrzy na nas mały chłopiec. Chłód jest najlepszą zapowiedzią tego, co czeka na nas stronach powieści Huberta Klimko-Dobrzanieckiego pt."Bornholm,Bornholm". Dwaj mężczyźni, dwie historie, wypełnione po brzegi nostalgią i dekadentyzmem. Kiedy kończyłam tę książkę, czułam się tak przytłoczona smutkiem, wylewającym się z jej stron, że mimo jej fenomenu, cieszę się, że dobrnęłam do końca.
O książce przeczytałam na jednym z blogów i bardzo spodobała mi się recenzja. Ciekawa okładka, zachęcający opis... Nic tylko zabrać się za czytanie i dać się pochłonąć nowej przygodzie. Zaczęłam i przepadłam... Książka jest napisana w ciekawej formie są dwa pierwsze rozdziały, dwa drugie... i tak do końca. Każdy rozdział należy do jednego z dwóch bohaterów powieści prowadzących nas przez swoje życie.
O Hubercie Klimko-Dobrzanieckim wcześniej nie słyszałam. Mimo że jego „Rzeczy pierwsze" przykuwały swego czasu moją uwagę, stało się to bardziej za sprawą okładki niż widniejącego na niej nazwiska. Niemniej jednak z nieskrywaną przyjemnością sięgnęłam po „Bornholm, Bornholm".