Widzenia nad Zatoką San Francisco
Czesław Miłosz
Książka
| Wydawnictwo: | Znak |
| Rodzaj oprawy: | Okładka twarda |
| Wydanie: | I |
| Liczba stron: | 288 |
| Format: | 148x226 |
| Rok wydania: | 2026 |
O książce Widzenia nad Zatoką San Francisco
Widzenia nad Zatoką San Francisco to wyprawa w głąb siebie, wewnętrzny portret kogoś, komu wypadło żyć w epoce globalizacji i pierwszego lądowania człowieka na Księżycu. Miłosz próbuje uchwycić, co dzieje się z człowiekiem, gdy świat gwałtownie przyspiesza. Wnikliwie obserwuje kapitalizm oraz działanie mediów i pyta: „Jak to oswoić? I nie tyle chodzio Amerykę, co o cywilizację dwudziestego wieku […].”
A świat znów znajduje się na progu zmiany, być może bardziej gwałtownej niż ta, którą obserwował Miłosz.
Szczegółowe informacje na temat książki Widzenia nad Zatoką San Francisco
| Wydawnictwo: | Znak |
| EAN: | 9788384271438 |
| Autor: | Czesław Miłosz |
| Rodzaj oprawy: | Okładka twarda |
| Wydanie: | I |
| Liczba stron: | 288 |
| Format: | 148x226 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-06-17 |
| Język wydania: | polski |
| Język oryginału: | polski |
| Podmiot odpowiedzialny: | Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o. Tadeusza Kościuszki 37 30-105 Kraków PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Widzenia nad Zatoką San Francisco
Inne książki Czesław Miłosz
Inne książki z kategorii Eseje
Oceny i recenzje książki Widzenia nad Zatoką San Francisco
Pomóż innym i zostaw ocenę!
„Widzenia nad Zatoką San Francisco” Czesława Miłosza to dla mnie bardziej refleksyjna, esejowa podróż niż typowa książka. Podoba mi się, jak autor obserwuje zmieniający się świat i próbuje zrozumieć, co to robi z człowiekiem w środku. To lektura spokojna, ale jednocześnie bardzo gęsta od myśli o cywilizacji, mediach i przyspieszającym świecie. Myślę, że to książka dla osób, które lubią literaturę bardziej filozoficzną i skłaniającą do zatrzymania się na chwilę.
Żyjemy w czasach, gdzie każdy się spieszy. Minuta goni minutę. Godzina goni godzinę. Nasze kalendarze wypełnione są po brzegi spotkaniami i rzeczami „to do ” w danym dniu. Bywa, że potrafi się „posypać” cały plan dnia lub tygodnia jeśli „wypadnie” jedna rzecz i trzeba zmodyfikować planer. W tym pędzie dobrze jest się czasami zatrzymać i „pochylić się” nad dobrą literaturą. Sięgnąć po klasyka lub chociażby naszego noblistę Czesława Miłosza. „Widzenia nad Zatoką San Francisco” to eseje napisane przez niego w latach 60-tych XX w. Autor pisze je z perspektywy obserwatora. Obserwatora, który niezwykle wnikliwie ocenia zastaną wówczas, amerykańską rzeczywistość. Pisze o wszystkim. Bezmiarze Ameryki, szczęściu, które można odnaleźć chociażby w piesku czy mnogości gatunków sosen czy dębów. To dla jednego rzecz nieistotna, nad którą trudno pochylać głowę a dla kogoś o głębokiej wrażliwości, powód do tego aby zgłębić wątek pisząc na ten temat esej i dodatkowo zmuszać czytelnika do refleksji. Miłosz pisząc te eseje nie wyznaczył sobie jednego konkretnego tematu przewodniego. Jest to zbiór jego spostrzeżeń wobec otaczającego go świata, Nowego Świata, do którego przybył na emigrację z Europy Zachodniej a dokładnie z Francji. I dostrzega chciwość, zachłanność ludzką na produkty i usługi czyli tak nam dobrze już znany konsumpcjonizm. Rozważania nad ludzkim bytem i w to jaką wiarę wyznaje, i co się z nią wiąże. Czyż my obecnie po upłynięciu tak długiego czasu nie zadajemy sobie takich samych pytań jak autor w swojej książce? Zdecydowanie. Mamy je już wypowiedziane i posiadamy również na nie odpowiedzi czego nie znajdziemy na żadnej karcie esejów. Cóż zatem nam daje ta książka? Piękny język, pytania bez odpowiedzi, które jak widać są ponadczasowe. Moment wytchnienia, bo nie można tej książki przeczytać ” w biegu”, dlatego że wymaga skupienia i refleksji nad każdym zadanym pytaniem jak i tym niezadanym. Poczucia, że ówczesne postrzeganie rzeczywistości w dalszym ciągu jest aktualne i satysfakcji, że włożony wysiłek w zrozumienie punktu jej postrzegania przez autora dało efekt w postaci zrozumienia jej przez nas samych. Wysmakowana lektura nad którą warto się pochylić, wziąć w ręce i przeczytać. Współpraca barterowa z Wydawnictwem Znak.
Z Miłoszem mam trochę tak, że wracam do niego falami — raz mnie wciąga na maksa, a raz odkładam, bo trzeba mieć jednak głowę w odpowiednim trybie. Widzenia nad Zatoką San Francisco to właśnie ten Miłosz bardziej „amerykański”, obserwacyjny, taki który patrzy na cywilizację i próbuje ją rozgryźć zamiast tylko opisywać. Czyta się to jak zapis myśli kogoś, kto stoi trochę z boku i patrzy na cały ten rozpędzony świat — media, kapitalizm, tempo życia, wszystko naraz. I to jest ciekawe, bo nawet jeśli momentami jest wymagająco, to jednak zostaje w głowie. Jeśli ktoś lubi Miłosza w wersji eseistycznej i nie boi się trochę wolniejszego tempa, to tu jest dokładnie ten klimat, za który się go ceni.