Konto

Berlin 1936 Oliver Hilmes
Książka

42,24 zł
64,99 zł - sugerowana cena detaliczna
Zamów teraz, wyślemy w poniedziałek.
Wydawnictwo: Znak Literanova
Rodzaj oprawy: Okładka twarda
Wydanie: I
Liczba stron: 320
Format: 155x235
Rok wydania: 2026
Zobacz więcej
Berlin 1936
42,24 zł

O książce Berlin 1936

Wielogłosowy portret nazistowskiego Berlina w czasie igrzysk olimpijskich
W sierpniu 1936 roku przez szesnaście dni stolica Trzeciej Rzeszy była w centrum uwagi całego świata. Odbywające się wtedy w Berlinie igrzyska olimpijskie pozostawały w cieniu coraz brutalniejszej dyktatury nazistowskiej
Oliver Hilmes opowiada o tym niezwykłym czasie z wielu perspektyw – zarówno nazistowskich dygnitarzy, zagranicznych dyplomatów, sportowców, dziennikarzy i artystów, jak i zwykłych Berlińczyków: właściciela klubu nocnego, muzyka jazzowego, kobiety z mroczną tajemnicą, osoby obawiającej się, że do jej drzwi zapuka gestapo i żydowskiego chłopca mającego nadzieję, że Niemcy przegrają przynajmniej na arenie sportowej.
Meldunki policyjne, artykuły prasowe, nazistowskie instrukcje oraz zapiski w osobistych dziennikach i listach składają się na niezwykły, wielogłosowy portret stolicy Niemiec. Berlin 1936 to portret miasta, które jeszcze świętuje, choć powoli pogrąża się w otchłani.
Igrzyska pełne blasku w czasach pełnych mroku

NOTKA O AUTORZE:
Oliver Hilmes, znany i ceniony niemiecki historyk i pisarz. Jest autorem biografii historycznych oraz popularnej książki „Codzienność i groza. Trzecia Rzesza w 1943 roku”. Jego książka „Berlin 1936. Szesnaście dni sierpnia” oryginalnie wydana w 2016 została przetłumaczona na wiele języków i stała się światowym bestsellerem. W Polsce ukazuje się w 90. rocznicę olimpiady w Berlinie. To nieustające ostrzeżenie przed tym, jak politycy wykorzystują radość płynącą ze sportu do ukrywania prawdziwej natury swoich działań.

Szczegółowe informacje na temat książki Berlin 1936

Wydawnictwo: Znak Literanova
EAN: 9788383674377
Autor: Oliver Hilmes
Tłumaczenie: Iwona Mączka
Rodzaj oprawy: Okładka twarda
Wydanie: I
Liczba stron: 320
Format: 155x235
Rok wydania: 2026
Data premiery: 2026-07-15
Język wydania: polski
Język oryginału: niemiecki
Podmiot odpowiedzialny: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o.
Tadeusza Kościuszki 37
30-105 Kraków
PL
e-mail: [email protected]

Podobne do Berlin 1936

Inne książki Oliver Hilmes

Inne książki z kategorii Fakt i reportaż

Oceny i recenzje książki Berlin 1936

Średnia ocen:
8.57 /10
Liczba ocen:
35
lubimyczytac.pl
Powiedz nam, co myślisz!

Pomóż innym i zostaw ocenę!

anonim 15/07/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

„Berlin 1936. Szesnaście dni sierpnia” to dla mnie bardzo ciekawa książka historyczna, która pokazuje znane wydarzenie z zupełnie innej perspektywy. Podoba mi się, że autor nie skupia się wyłącznie na samych igrzyskach, ale odsłania kulisy propagandy i pokazuje, jak łatwo można stworzyć fałszywy obraz rzeczywistości. To nie wygląda na suchą lekcję historii, tylko na reportaż, który naprawdę wciąga. Myślę, że to świetna lektura dla osób, które lubią literaturę faktu i chcą lepiej zrozumieć, jak historia potrafi być wykorzystywana do politycznych celów.

anoni 29/07/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

Lubię książki historyczne, które zamiast opowiadać po raz setny o tych samych wydarzeniach, pokazują jeden konkretny moment i rozbierają go na czynniki pierwsze. Berlin 1936 właśnie takie jest. Autor zabiera czytelnika do miasta, które na czas igrzysk olimpijskich zakłada maskę normalności, choć pod spodem coraz mocniej widać działanie nazistowskiego reżimu. Czytałem to z dużym zainteresowaniem, bo to bardziej panorama życia niż klasyczna książka o II wojnie światowej. Najbardziej podobało mi się to, że Oliver Hilmes pokazuje te szesnaście dni z perspektywy zwykłych mieszkańców, sportowców, dziennikarzy i ludzi uwikłanych w system. Dzięki temu czuć, jak propaganda potrafiła stworzyć złudzenie spokojnego, otwartego miasta, podczas gdy tuż obok działała brutalna machina państwa. Jeśli ktoś lubi historię XX wieku, reportaże historyczne i książki, które pokazują wydarzenia z mniej oczywistej strony, to naprawdę świetna lektura.

Gosia 06/08/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

„Berlin 1936” Olivera Hilmesa to wyjątkowy reportaż historyczny, który pozwala spojrzeć na jeden z najbardziej symbolicznych momentów XX wieku z wielu różnych perspektyw. Autor zabiera czytelnika do Berlina podczas igrzysk olimpijskich w 1936 roku – wydarzenia, które miało pokazać światu potęgę i nowoczesność III Rzeszy. Za starannie przygotowaną fasadą kryje się jednak rzeczywistość pełna strachu, propagandy i narastającego terroru. To nie jest książka z klasyczną fabułą ani jednym głównym bohaterem. Oliver Hilmes tworzy wielowymiarowy obraz miasta, oddając głos zarówno nazistowskim dygnitarzom, zagranicznym dyplomatom, sportowcom i dziennikarzom, jak i zwykłym mieszkańcom Berlina. Poznajemy właściciela klubu nocnego, muzyka jazzowego, kobietę skrywającą bolesny sekret, żydowskiego chłopca, który z nadzieją śledzi olimpijskie zmagania, czy ludzi żyjących w ciągłym lęku przed wizytą gestapo. Dzięki temu historia staje się niezwykle autentyczna i pokazuje, jak różnie wyglądała codzienność w mieście, które próbowało zachwycić świat, jednocześnie coraz mocniej pogrążając się w dyktaturze. Akcja rozgrywa się w Berlinie w sierpniu 1936 roku, podczas szesnastu dni igrzysk olimpijskich. To właśnie stolica Niemiec staje się najważniejszym bohaterem tej książki. Z jednej strony tętni życiem, zachwyca nowoczesnością i przyciąga tysiące gości z całego świata. Z drugiej – pod powierzchnią świątecznej atmosfery narasta napięcie, a mieszkańcy coraz wyraźniej odczuwają skutki nazistowskiego reżimu. Autor doskonale oddaje ten kontrast, pokazując, jak łatwo propaganda potrafi stworzyć obraz rzeczywistości, który niewiele ma wspólnego z prawdą. Choć książka opiera się na faktach, czyta się ją z ogromnym zainteresowaniem. Autor korzysta z dzienników, listów, artykułów prasowych, meldunków policyjnych i innych źródeł historycznych, dzięki czemu wydarzenia nabierają wiarygodności i głębi. Poszczególne historie przeplatają się ze sobą, tworząc niezwykle sugestywny obraz miasta stojącego na krawędzi katastrofy. Największe wrażenie zrobiło na mnie właśnie to zestawienie codzienności z narastającym zagrożeniem. Z jednej strony sportowe emocje, koncerty, spotkania towarzyskie i tłumy kibiców, z drugiej – strach, dyskryminacja i świadomość, że za fasadą pozornego spokoju dzieją się rzeczy, których świat nie chce albo nie potrafi dostrzec. To książka, która nie epatuje dramatyzmem, a mimo to wywołuje silne emocje. Skłania do refleksji nad siłą propagandy, odpowiedzialnością społeczeństwa i tym, jak łatwo można stworzyć iluzję normalności. Styl Olivera Hilmesa bardzo przypadł mi do gustu. Jest rzeczowy, elegancki i oparty na faktach, ale jednocześnie daleki od suchego, naukowego języka. Autor potrafi opowiadać historię w sposób płynny i angażujący, dzięki czemu nawet osoby, które na co dzień nie sięgają po literaturę historyczną, bez problemu odnajdą się w tej opowieści. Ogromnym atutem jest także umiejętność budowania atmosfery – czytelnik niemal czuje puls miasta i napięcie unoszące się nad Berlinem tamtych dni. „Berlin 1936” to książka przede wszystkim dla miłośników historii XX wieku, reportażu historycznego oraz literatury faktu. Spodoba się również osobom, które interesują się II wojną światową, mechanizmami propagandy i historią społeczną. To nie jest publikacja skupiona wyłącznie na wielkiej polityce – równie ważni są tutaj zwykli ludzie i ich codzienne życie. To niezwykle wartościowa lektura, która pokazuje historię z bliska – przez pryzmat ludzkich doświadczeń, emocji i codziennych wyborów. Pozwala lepiej zrozumieć, jak wyglądał Berlin tuż przed wybuchem wojny i przypomina, że za wielkimi wydarzeniami historycznymi zawsze stoją konkretni ludzie. Jeśli cenicie książki oparte na faktach, które nie tylko przekazują wiedzę, ale również skłaniają do refleksji, zdecydowanie warto po nią sięgnąć.

mommy_and_books 16/08/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

Wyobraźcie sobie miasto idealne: zero skandali, perfekcyjna organizacja i... przerażająca nienawiść ukryta w cieniu olimpijskich zniczy. „[...] Wrażenie, jakie robi miasto albo kraj, w dużej mierze zależy od kobiet, które tam można zobaczyć. [...]” Oliver Hilmes stworzył niezwykły reportaż pod tytułem „Berlin 1936”. To opowieść nie tylko o samych igrzyskach olimpijskich, ale przede wszystkim o ludziach, którzy wtedy tam przebywali. Autor oddał im głos, pozwalając mówić i działać bez cenzury. Uderzająca nienawiść Hitlera do innych nacji oraz osób o odmiennym kolorze skóry wstrząsnęła mną tak głęboko, że lektura zajęła mi kilka dni. Jak na mnie to bardzo długo – niektóre informacje musiałam po prostu przetrawić. Ogromnie raziła mnie obłuda ówczesnych Niemiec. Podczas olimpiady wszystko musiało wyglądać idealnie. Dbano o brak jakichkolwiek skandali, a jeśli już do nich dochodziło, natychmiast je tuszowano. W książce znajdziemy zdjęcia i śmiało mogę powiedzieć, że jest ich zdecydowanie za mało – uwielbiam oprawę wizualną w reportażach. Co podobało mi się najbardziej? Fakt, że każdy opisywany dzień igrzysk zaczynał się od dokładnej daty i temperatury. I wiecie co? Układ dni tygodnia z 1936 roku idealnie pokrywa się z obecnym kalendarzem! Wydało mi się to niesamowite: ja niedawno kibicowałam na mistrzostwach Europy w lekkoatletyce w Birmingham, a oni dokładnie 90 lat temu bawili się na igrzyskach w Berlinie. Co za zbieg okoliczności! Ogromnym plusem publikacji są także autentyczne meldunki policyjne oraz wycinki z prasy, które czyta się z zapartym tchem. Dla mnie nie była to łatwa lektura. Odsłania brutalną prawdę, na którą trzeba się przygotować. Podziwiam Olivera Hilmesa za ogrom pracy włożony w dotarcie do faktów. Podczas czytania z całego serca kibicowałam wszystkim tym, którzy nie ulegli Hitlerowi – a szczególnie czarnoskórym amerykańskim sportowcom. Bardzo mocno ujęło mnie również samo zakończenie tej historii. Z oczywistych względów nie mogę Wam zdradzić, co dokładnie tam się wydarzyło, ale finał robi ogromne wrażenie. Czy jesteście ciekawi, jak w tamtych czasach postrzegano Żydów? Czy mowa nienawiści była już wtedy codziennością? Odpowiedzi znajdziecie w tej książce. Dużym atutem samego wydania jest twarda oprawa, szyte strony, czytelna czcionka oraz wielogłosowa perspektywa narracji.

Kasik 20/08/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

"Wspaniały świat pozoru" „Berlin 1936” Olivera Hilmesa to niezwykle ciekawa opowieść o szesnastu dniach sierpnia 1936 roku, kiedy oczy całego świata zwrócone były na Berlin. Każdy rozdział przedstawia jeden dzień, rozpoczynając od fotografii i prognozy pogody przygotowanej przez Służbę Meteorologiczną Rzeszy. Autor wykorzystuje również dokumenty tj.: meldunki policji państwowej, instrukcje dotyczące oficjalnych konferencji prasowych, zarządzenia berlińskiej policji, korespondencję partyjną NSDAP czy informacje Gestapo. Najbardziej uderzający w publikacji jest kontrast pomiędzy atmosferą święta a tym, co działo się poza olimpijskimi arenami. Tłumy kibiców, rekordy sportowe, wystawne przyjęcia, artyści, dyplomaci i gwiazdy sportu tworzą obraz niezwykle atrakcyjnego miasta. Jednocześnie w tle funkcjonuje państwo policyjne, w którym ludzie są obserwowani, prześladowani i wykluczani, powstają obozy koncentracyjne. Hilmes pokazuje również, że igrzyska były przede wszystkim wielkim przedsięwzięciem propagandowym. Prasa została podporządkowana ideologii, a za pomocą sportu i nowoczesnych technologii Niemcy chciały stworzyć korzystny obraz III Rzeszy. Szczególnie wymowne są sukcesy czarnoskórego Jessego Owensa, które uderzały w nazistowską teorię rasowej wyższości. Podobało mi się, że obok wielkich nazwisk autor przedstawia zwykłych mieszkańców Berlina. Obok Hitlera, Goebbelsa, Göringa czy Rudolfa Hessa pojawiają się artyści, sportowcy, hotelarze, robotnicy, właściciele barów, nastolatek zafascynowany sportem czy ludzie znajdujący się na marginesie społeczeństwa. Dzięki temu książka nie jest jedynie historią nazistowskich elit, ale portretem całego miasta. Momentami liczba nazwisk i szczegółów może być przytłaczająca, jednak z czasem zaczyna się dostrzegać zamysł autora. „Berlin 1936” to przede wszystkim opowieść o świecie pozorów - o pięknym widowisku, za którego fasadą kryła się brutalna prawda. Dobrze pokazuje, jak skutecznie propaganda może zmienić sposób postrzegania rzeczywistości.

Beata Igielska - Książkowzięci 20/08/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

„Berlin 1936” to jeden z najlepszych historycznych reportaży literackich, jakie przeczytałam w ostatnich latach. I nic dziwnego – wszak Oliver Hilmes jest i wybitnym historykiem, i sprawdzonym autorek książek należących do literatury faktu. Mimo iż Hilmes pisze o autentycznych wydarzeniach – słynnej olimpiadzie, jaka odbyła się w 1936 roku w Berlinie – czyta się całość niczym najlepszą powieść. To przede wszystkim zasługa barwnej, urozmaiconej treści, a także dynamicznego stylu, który łączy reporterskie zacięcie z pracą badacza i piórem doświadczonego pisarza. Całość podzielona jest na 16 rozdziałów, które skupiają się na poszczególnych dniach igrzysk olimpijskich. To słynne „Szesnaście dni sierpnia” – jak głosi podtytuł. Autor nie opisuje jednak wydarzeń jako sportowej relacji. Polifonicznie ukazuje olimpiadę z różnych perspektyw i z pozycji różnych bohaterów – jej uczestników, organizatorów, widzów i komentatorów. Poznajemy zatem zawody w różnych dyscyplinach, z zapartym tchem obserwując rywalizację, nawet jeśli doskonale znamy wynik. Mimo iż wiemy, jak wielki sukces odniesie Jesse Owens, niekwestionowany bohater olimpiady, z ogromnymi emocjami śledzimy jego walkę o miejsce na podium i reakcje na zdobyte medale. Nie mniej interesujące są reakcje obecnych na stadionie nazistów, z Hitlerem i jego świtą na czele, dla których zwycięstwo czarnoskórego Amerykanina było rodzajem porażki. Ciekawie autor pokazał też zachowania zwykłych ludzi, w tym przeciwników nazizmu, którzy zmuszeni byli ukrywać swoje poglądy. Są wśród nich przedstawiciele różnych środowisk. Na mnie największe wrażenie w tym kontekście zrobił pewien chłopiec, do którego po wielu latach udało się dotrzeć Hilmesowi. Igrzyska 1936 roku były pełne blasku – jak napisał autor. Ale odbywały się w mrocznych czasach, więc w ich tle rozgrywały się wielkie ludzkie dramaty, o których Hilmes także szczegółowo opowiada. Interesująco analizuje on również pracę i rolę nazistowskiej propagandy, która wpływała nie tylko na Niemców, ale także na zagranicznych działaczy sportowych, dyplomatów i wielu innych zaproszonych gości oraz na komentatorów. Koronnym przykładem jest tu amerykański pisarz, Thomas Wolf, który najpierw zachłysnął się pozorną wolnością Berlina i jego kulturalnym oraz rozrywkowym życiem, a potem zweryfikował swoje poglądy. Opisał igrzyska jako wielki spektakl, wyreżyserowany w perfekcyjny sposób, przede wszystkim pod względem manipulacji. Dopiero obserwacja olimpiady jako pokazu siły i władzy, a także wyczuwalna w mieście atmosfera zagrożenia uświadomiły mu, jak przerażające rzeczy dzieją się na oczach całej Europy i świata. Dzięki retrospektywnym fragmentom (które są mocną siłą tej książki) mamy okazję poznać wiele postaci ze świata literatury, sztuki, rozrywki, biznesu, polityki i przyjrzeć się, jak nieraz ewaluowały ich poglądy. I jak potoczyły się ich losy – bardzo często w sposób tragiczny. Sporo miejsca autor poświęcił też sposobom promowania i dokumentowania igrzysk – i tu, oczywiście, na plan pierwszy wysuwa się Leni Riefenstahl ze swoimi głośnymi produkcjami filmowymi. Plusem jest też zakończenie książki, w której autor ukazuje, jak potoczyły się losy opisanych bohaterów, począwszy od największych polityków, a skończywszy na postaciach, o których dowiadujemy się właśnie dzięki autorowi. Wykonał on tytaniczną pracę zbierając materiały, za co na pewno należy mu się głęboki ukłon. Ważne jest też przesłanie tego reportażu. „Berlin 1936” to nie tylko książka o konkretnej olimpiadzie. To również hołd złożony ofiarom nazizmu i wszelkiej odmiany rasizmu czy nietolerancji. Na przykładzie hitlerowskich Niemiec Hilmes, pokazał, jak rodzi się zło i jak rozwija się totalitaryzm. Nie dzieje się to nagle, z dnia na dzień, ani nawet z tygodnia na tydzień. To proces, który działa powoli, lecz skutecznie i przynosi przerażające efekty. Autor odwołuje się tu do znanej książki wspomnianego Thomasa Wolfa, który w powieści „Nie ma powrotu” użył mgły jako potężnej metafory. Jest „Berlin 1936” także wielkim ostrzeżeniem – pokazuje bowiem, że w 90 lat po opisanych wydarzeniach Europa brunatnieje – i to przeraża, ale powinno też dawać do myślenia. POLECAM SZCZERZE – nie da się przejść obojętnie obok tej książki. Gdyby to ode mnie zależało, wpisałabym ją na listę lektur obowiązkowych w szkołach średnich. BEATA IGIELSKA

Z tego samego wydawnictwa

DARMOWA DOSTAWA
za zapis do newslettera!
Nowości, promocje, inspiracje – wszystko na Twoim mailu.
*Kod jednorazowego użycia przy minimalnej wartości koszyka 89 zł.