Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów
Christophe Lebold
Książka
| Wydawnictwo: | Znak Literanova |
| Rodzaj oprawy: | Okładka twarda |
| Wydanie: | I |
| Liczba stron: | 582 |
| Format: | 165x235 |
| Rok wydania: | 2026 |
O książce Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów
Najważniejsza biografia Leonarda Cohena – książka, która zrobiła wrażenie na samym artyście.Christophe Lebold przez dwie dekady podążał śladem legendarnego poety, pisarza i muzyka, który całe życie wymykał się własnej legendzie. Rezultatem tej pracy jest intymny portret pełen nieznanych historii z życia artysty, który nie bał się zaglądać w otchłań, by odnaleźć światło.
Poznajemy drogę Cohena: od dzieciństwa naznaczonego stratą przez montrealską awangardę, kubańskie więzienie, miłość na greckiej wyspie Hydrze i bohemę Nowego Jorku – aż po wyświęcenie w klasztorze zen i niespodziewany powrót na scenę.
Lebold kreśli portret człowieka pełnego sprzeczności – rozdartego między wiarą, pożądaniem a potrzebą samotności. W tej biografii piosenki stają się zapisem duchowych poszukiwań, burzliwych relacji i kryzysów człowieka, który potrafił przekuć intymne przeżycia w utwory poruszające słuchaczy na całym świecie.
Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów w świetnym przekładzie Filipa Łobodzińskiego pozwala nam przyglądać się temu wyjątkowemu artyście z bliska i poznać go z nieznanej dotąd strony.
O autorze
Christophe Lebold
Francuski badacz literatury i kultury, wykładowca akademicki i ceniony interpretator twórczości Leonarda Cohena.
Opinie o książce
Cohen? Pieśniarz, który o drugiej w nocy, po występie Hendrixa, wszedł na scenę festiwalu na wyspie Wight, stanął przed wrzeszczącą, napastliwą ciżbą, wziął gitarę, zaśpiewał Bird on the Wire, a półmilionowy tłum zamilkł jak zaklęty?
To najlepsza książka o tym twórcy, jaką czytałem. Jest w niej wszystko, i to napisane z biglem, barwnie i ze znawstwem. Choć rzecz jest na kilka dłuższych wieczorów, pochłonęła mnie bez reszty. Uczta!
PROF. JERZY JARNIEWICZ
Znacie i lubicie piosenki Leonarda Cohena? W takim razie czas poznać człowieka, który za nimi stoi. Ta książka to intelektualny slalom przez życie artysty. Ja odleciałem!
ROMAN ROGOWIECKI
Szczegółowe informacje na temat książki Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów
| Wydawnictwo: | Znak Literanova |
| EAN: | 9788383674346 |
| Autor: | Christophe Lebold |
| Tłumaczenie: | Filip Łobodziński |
| Rodzaj oprawy: | Okładka twarda |
| Wydanie: | I |
| Liczba stron: | 582 |
| Format: | 165x235 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-08-12 |
| Język wydania: | polski |
| Język oryginału: | angielski |
| Podmiot odpowiedzialny: | Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o. Tadeusza Kościuszki 37 30-105 Kraków PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów
Inne książki z kategorii Biografie i wspomnienia
Oceny i recenzje książki Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów
Pomóż innym i zostaw ocenę!
DLACZEGO: 01. Współpraca z @znak_literanova @monika_i_ksiazki. 02. Uwielbiam ciekawe biografie, a dokładnie taka wydawała się ta książka. OPINIA: Musiałam dojrzeć do muzyki pana Cohena. Pamiętam, jak chadzałam do małego kina w mieścinie, w której mieszkałam i tam zawsze przed seansem puszczali jego muzykę, wtedy wydawało mi się, że ta muzyka to straszne zamulanie i wmawiałam sobie, iż działała na mnie nasennie. Po kilku(nastu) latach odkryłam i doceniłam ciekawe teksty, niski głos i piękne mruczando. Co do samej książki to mam wrażenie, że jej się nie czyta, a raczej kontempluje, każda strona napawa spokojem, zupełnie jak śpiew artysty i odkrywa przed nami duszę niebanalnego i nieszablonowego poety. Miałam Cohena za artystę spokojnego, zrównoważonego, a książka pokazuje go z zupełnie innej strony. Dostajemy obraz człowieka niezwykle zagubionego, który szuka siebie i dąży do świętości poprzez zagłębianie się w religię mojżeszową, praktykę zen, a także w chrześcijaństwo, ponadto w każdej napotkanej kobiecie szuka swojego anioła. Dodatkowo książka napisana jest ciekawym językiem, momentami poetyckim i pełnym metafor i tutaj ogromne pokłony dla tłumacza, który spisał się na medal, a także poprzez przypisy starał się objaśniać wiele tematów i zagadnień, które nie zawsze wynikają z treści. Jedyne zastrzeżenie jakie mam do treści to fakt, że autorowi zdarza się kila razy razy powtarzać pewne stwierdzenia. To troszkę spowalniało moje czytanie. PODSUMOWANIE: Bibliografia kompletna, ciekawa, ukazująca przede wszystkim niesamowitego artystę, który został pieśniarzem trochę „przy okazji”. Idealna dla fanów Cohena, ale także lubiących od czasu do czasu po prostu przeczytać interesującą biografię.
To nie jest kolejna sucha biografia z datami i przypisami, ale fascynująca, niemal filozoficzna podróż przez artystyczną duszę Cohena. Mnie urzekło to, że książka nie stawia pomnika i nie pudruje trudnych momentów, tylko pokazuje Cohena w całej jego złożoności: jako człowieka rozdartego między wiarą, melancholią, pożądaniem a nieustanną potrzebą samotności. Całość czyta się niemal jak intymny esej o szukaniu światła w pęknięciach ludzkiego losu.
Biografie artystów najbardziej interesują mnie wtedy, gdy pokazują człowieka stojącego za jego twórczością. „Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów” przyciągnęła mnie właśnie takim podejściem do postaci Cohena. Podoba mi się połączenie jego życia, twórczości, duchowych poszukiwań i wewnętrznych sprzeczności. To ciekawa propozycja dla osób, które chcą lepiej poznać Leonarda Cohena nie tylko jako muzyka, ale również poetę i człowieka. Polecam się zapoznać!
Najważniejsza biografia Leonarda Cohena – książka, która zrobiła wrażenie na samym artyście. Christophe Lebold przez dwie dekady podążał śladem legendarnego poety, pisarza i muzyka, który całe życie wymykał się własnej legendzie. Rezultatem tej pracy jest intymny portret pełen nieznanych historii z życia artysty, który nie bał się zaglądać w otchłań, by odnaleźć światło. Poznajemy drogę Cohena: od dzieciństwa naznaczonego stratą przez montrealską awangardę, kubańskie więzienie, miłość na greckiej wyspie Hydrze i bohemę Nowego Jorku – aż po wyświęcenie w klasztorze zen i niespodziewany powrót na scenę. Lebold kreśli portret człowieka pełnego sprzeczności – rozdartego między wiarą, pożądaniem a potrzebą samotności. W tej biografii piosenki stają się zapisem duchowych poszukiwań, burzliwych relacji i kryzysów człowieka, który potrafił przekuć intymne przeżycia w utwory poruszające słuchaczy na całym świecie. "Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów" w świetnym przekładzie Filipa Łobodzińskiego pozwala nam przyglądać się temu wyjątkowemu artyście z bliska i poznać go z nieznanej dotąd strony.
Kim był Leonard Cohen? Żeby odpowiedzieć na to pytanie autor potrzebował niemal 500 stron. Nie da się tak bogatej osobowości zamknąć w jednym rozdziale. Cohen poeta i romantyk. Leonard kobieciarz i święty mnich zen. Melancholik i gwiazda rocka. Ponad 80 lat poszukiwania światła w mroku depresji, badania kobiecych ciał, zachwytu aniołami. A przede wszystkim lata pisania. Bo przecież głównie z poezji i muzyki go znamy. Autor zabiera nas w długą podróż przez życie kanadyjskiego poety-piosenkarza, okraszoną sporą ilością filozoficznych rozważań. Rozważań o życiu artysty, o życiu w ogóle. Analizując jego twórczość - każdą płytę, z jakich utworów się składała i jaki niosły przekaz osobno oraz razem jako cały album. Ponad 130 napisanych piosenek, 13 książek! Pisane latami, bo bywało, że nad jedną piosenką pracował dwa lata! Musiało być idealnie. Jego głos też musiał odpowiadać jego wymaganiom (zdarzyło się, że z powodu złego brzmienia zszedł ze sceny w trakcie koncertu); przez lata kariery obniżał ton swojego głosu (w czym z pewnością pomogły alkohol i papierosy) i dziś chyba każdy zna ten niski, zachrypnięty głos. „W ten sposób Leonard w chrystusowym wieku trzydziestu trzech lat odkrył, że co innego wypowiadać metafizyczne wojny Hitlerowi, a co innego śpiewać publicznie.” Autor oddaje w nasze ręce książkę pełną historii z życia Leonarda Cohena, tych świadczących o jego wielkości, o talencie i tych obnażających jego słabości i wady. Wszystkie jego decyzje, działania wykreowały go jako niesamowicie interesującą osobę. W której pewne rzeczy wkurzają tak, że masz ochotę strzelić mu z liścia; a z drugiej strony czujesz uznanie i szacunek dla tego starszego pana w dwurzędowym garniturze zjadającego banana na zdjęciu jednej z jego płyt. Ale własnie taki był Cohen - człowiek mnóstwa paradoksów. O tym, że to naprawdę mocna, porządna pozycja o Cohenie świadczy ilość przypisów, ogromna ilość! Podzielona na te, które uzupełniają tekst i te, które są odwołaniami do źródeł. Do tego autor, który nie tylko był zafascynowany tą postacią, ale również znał go osobiście. Ta więź pozwoliła mu lepiej zrozumieć życie i twórczość Leonarda Cohena i tym dzieli się z nami Christophe Lebold w swojej książce. Czasami pisząc może w przydługi sposób, rozwlekając i powtarzając się, ale można mu to wybaczyć po dobrnięciu do końca książki (zwłaszcza, że ostatnie dwa rozdziały już czyta się szybciej i przyjemniej niż pierwszą część biografii). „Lekcja numer cztery, być może najistotniejsza (...) powinniśmy być alchemikami własnego życia i dzień w dzień przemieniać wszystko, co w nas ciężkie, w lekkie, a wszystko co ciemne, w jasne. Albo może powinniśmy po prostu dobrze czyścić buty. Czyściciel butów czy alchemik - żadna różnica.” Osobiście uważam, że jest to biografia warta polecenia, choć dla wytrwałych! Bo książka zawiera spory ładunek rozważań filozoficznych. Przed lekturą książki znałam Cohena z jakiś trzech utworów. Jego biografia pozwoliła mi odkryć nie tylko wiele jego twarzy (za jedne bardziej go polubiłam, za inne... stracił w moich oczach),ale również lepiej zrozumieć jego twórczość. Leboldowi dziękuję za tę ciekawą podróż przez życie Cohena, za historie, które bawiły, dawały do myślenia i przy których kręciłam głową. Wydawnictwu Znak dziękuję, za współpracę reklamową i możliwość przeczytania tejże biografii.
Arcykapłan i bawidamek. Jaki naprawdę był Leonard Cohen? " [...] Piosenki są duchowym orężem otwierającym nasze serca... [...]" Christophe Lebold stworzył obszerną i niezwykle wnikliwą biografię Leonarda Cohena. Dzięki książce "Leonard Cohen. Świadek upadku aniołów" miałam okazję znacznie lepiej poznać tego legendarnego artystę. Przyznam bez bicia – nie wiedziałam, że oprócz komponowania pięknych, zaskakujących, a nawet kontrowersyjnych utworów, pisał on również książki! Dotychczas odbierałam Cohena po prostu jako spełnionego, wartościowego twórcę. Autor idzie jednak o krok dalej i wręcz robi z niego mistyka. Wszystko przez głęboką analizę utworów Kanadyjczyka, w których nieustannie przewijają się motywy Boga, Aniołów, a nawet śmierci. Mottem przewodnim, które przez całe życie towarzyszyło Leonardowi, było: "Veni, vidi, ivi" – przybyłem, zobaczyłem, odszedłem. Przybył na ziemię, gdy się urodził; zobaczył – czyli żył, intensywnie przeżywając wzloty i upadki; a w końcu odszedł, umierając 7 listopada 2016 roku w wieku 82 lat. Czy wiedzieliście, że Leonard Cohen był Żydem? Nie martwcie się, ja też nie miałam o tym pojęcia! Ta biografia kryje w sobie mnóstwo fascynujących ciekawostek, ale z przyczyn oczywistych nie zamierzam Wam ich tutaj zdradzać. Muzyk prowadził życie wiecznego tułacza, co stało się fundamentem pod jego najwspanialsze kompozycje. Z kart książki dowiecie się m.in. o domach, które kupował i w których szukał swojego miejsca na ziemi. Pragnął potwierdzenia sensu egzystencji, odczuwając niepohamowany głód metafizycznej siły ciążenia. Przy tym wszystkim nie był w stanie oprzeć się kobietom i, niestety, rzadko bywał im wierny – co zresztą wyraźnie odbija się w jego twórczości. Według Christopha Lebolda, Cohen był trzema osobami w jednej: arcykapłanem, bawidamkiem i oczywiście poetą. Artysta śpiewał od najmłodszych lat. Gdzie i kiedy po raz pierwszy wystąpił publicznie? Na to pytanie odpowie Wam już sama lektura, która rzuca światło na jego losy podzielone na siedem, a może nawet osiem aktów. Ogromnym plusem tej pozycji są archiwalne fotografie. Choć jak dla mnie, mogłoby być ich ciut więcej – mam po prostu małego bzika na punkcie oglądania twarzy bohaterów biografii, o których aktualnie czytam. Książka zachwyca też wydaniem: ma szyte kartki, twardą oprawę i świetny jakościowo papier. To sprawi, że z pewnością przetrwa na półce długie lata. Jeżeli cenicie sobie twórczość Cohena i chcecie poznać go z zupełnie nowej perspektywy, śmiało sięgajcie po książkę Lebolda. Autor zasługuje na ogromne uznanie – zbierał materiały latami, znał muzyka osobiście, a w pewnym momencie stał się nawet jego uczniem. Można mu tylko pozazdrościć! Podczas czytania wspólnie z autorem analizujemy teksty piosenek. Powiem szczerze, że wcześniej znałam zaledwie kilka jego najgłośniejszych hitów: "Hallelujah", "Suzanne" oraz "I'm Your Man".