Książka
Mroki Albionu. Brytyjskie legendy, potwory i zbrodnie
Marta Dziok-Kaczyńska
| Wydawnictwo: | Znak |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | I |
| Liczba stron: | 320 |
| Format: | 140x205 |
| Rok wydania: | 2026 |
O książce Mroki Albionu. Brytyjskie legendy, potwory i zbrodnie
OD DAWNYCH WIERZEŃ PO WSPÓŁCZESNE ZBRODNIEPOZNAJ MROCZNĄ TWARZ ALBIONU
Jakie macie tu potwory?
To jedno z najlepszych pytań, jeśli chcesz poznać daną kulturę.
A Brytyjczycy mają bogatą tradycję strachu.
***
Wielka Brytania to nie tylko Windsorowie, five o’clock, Beatlesi i David Beckham.
To kraina elfów, wiedźm, kelpie, Kuby Rozpruwacza i Frankensteina.
Słowem – kraj fascynujących mitów, potworów, zjaw i zbrodni.
W „Mrokach Albionu” spotykają się dawne legendy i współczesne historie.
Od syren i magów, przez Nessie i króla Artura,
po literackich antybohaterów, którzy do dziś budzą niepokój.
Wyrusz szlakiem mrocznych wrzosowisk, nawiedzonych zamków, szeptów tajemniczych duchów i mglistych londyńskich ulic. Poznaj miejskie legendy z pogranicza folkloru, literatury i rzeczywistości.
Szczegółowe informacje na temat książki Mroki Albionu. Brytyjskie legendy, potwory i zbrodnie
| Wydawnictwo: | Znak |
| EAN: | 9788384271117 |
| Autor: | Marta Dziok-Kaczyńska |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | I |
| Liczba stron: | 320 |
| Format: | 140x205 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-09-23 |
| Język wydania: | polski |
| Język oryginału: | polski |
| Podmiot odpowiedzialny: | Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o. Tadeusza Kościuszki 37 30-105 Kraków PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Mroki Albionu. Brytyjskie legendy, potwory i zbrodnie
Inne książki Marta Dziok-Kaczyńska
Oceny i recenzje książki Mroki Albionu. Brytyjskie legendy, potwory i zbrodnie
Pomóż innym i zostaw ocenę!
DLACZEGO: 01. Współpraca recenzencka z @wydawnictwoznakpl 02. Uwielbiam takie książki. OPINIA: Kurczaczki, ale ja uwielbiam takie książki - opowiadające o jakiś wierzeniach, legendach, zabobonach, a jeszcze bardziej uwielbiam takie książki, które są dodatkowo ciekawie napisane. I tutaj to dostałam. Przede wszystkim kawał świetnej roboty researchowej wykonała autorka @riennahera, także czapki z głów. Dostajemy tu całe multum ciekawostek i opracowanych tematów. Z drugiej strony największym minusem książki jest to, że niektóre historie są tylko "liźnięte", a aż się prosi, żeby to były obszerniejsze rozdziały, chociaż jak dla mnie to i całe książki :) . Coś co bardzo mi się spodobało to, że autorka właściwie przy każdym temacie wyjaśniała dokładnie tło historyczne wskazując dlaczego np. dane wierzenia czy legendy miały w ogóle miejsce i dlaczego "narodziły" się w tym konkretnym momencie. Jest to o tyle ciekawe, że dzięki temu poznajemy także namiastkę historii Wielkiej Brytanii, Irlandii i Szkocji. Naprawdę świetnie mi się to czytało i całość łyknęłam dosłownie na trzy dłuższe sesje. PODSUMOWANIE: Brawo dla autorki za kawał świetnej roboty, całość czyta się wyśmienicie. Książka idealna dla kogoś, kogo interesują takie tematy, ale też świetna dla kogoś, kto wcześniej nie miał do czynienia z takimi historii i chce po prostu poznać więcej wierzeń...
DLACZEGO: 01. Współpraca recenzencka z @wydawnictwoznakpl 02. Uwielbiam takie książki. OPINIA: Kurczaczki, ale ja uwielbiam takie książki - opowiadające o jakiś wierzeniach, legendach, zabobonach, a jeszcze bardziej uwielbiam takie książki, które są dodatkowo ciekawie napisane. I tutaj to dostałam. Przede wszystkim kawał świetnej roboty researchowej wykonała autorka @riennahera, także czapki z głów. Dostajemy tu całe multum ciekawostek i opracowanych tematów. Z drugiej strony największym minusem książki jest to, że niektóre historie są tylko "liźnięte", a aż się prosi, żeby to były obszerniejsze rozdziały, chociaż jak dla mnie to i całe książki :) . Coś co bardzo mi się spodobało to, że autorka właściwie przy każdym temacie wyjaśniała dokładnie tło historyczne wskazując dlaczego np. dane wierzenia czy legendy miały w ogóle miejsce i dlaczego "narodziły" się w tym konkretnym momencie. Jest to o tyle ciekawe, że dzięki temu poznajemy także namiastkę historii Wielkiej Brytanii, Irlandii i Szkocji. Naprawdę świetnie mi się to czytało i całość łyknęłam dosłownie na trzy dłuższe sesje. PODSUMOWANIE: Brawo dla autorki za kawał świetnej roboty, całość czyta się wyśmienicie. Książka idealna dla kogoś, kogo interesują takie tematy, ale też świetna dla kogoś, kto wcześniej nie miał do czynienia z takimi historii i chce po prostu poznać więcej wierzeń...
Bo „Mroki Albionu” to nie tylko opowieści o tym, czego bali się mieszkańcy Wielkiej Brytanii. To również ogrom wiedzy historycznej, która pozwala zrozumieć, skąd właściwie wzięły się poszczególne legendy, wierzenia czy przesądy. Autorka pokazuje ich tło oraz okoliczności, w których dane historie mogły się narodzić i zacząć żyć własnym życiem, dlatego znajdziesz tutaj odwołania do konkretnych epok, czy wydarzeń historycznych. A każdy z nas słyszał chociażby o Wróżce Zębuszcze, która miała bardzo ważne zadanie - zabrać ukrytego zęba (mlecznego) spod poduszki i zostawić po sobie ślad. Z pozoru niewinna dziecięca tradycja, na którą czeka niemal każde dziecko jednak za tym prostym rytuałem kryje się znacznie więcej. To opowieść o dorastaniu, zmianie i symbolicznym przejściu z jednego etapu życia w kolejny. Jeśli lubicie *legendy, folklor, dawne wierzenia, historię, tajemnicze stworzenia i mroczne opowieści*, koniecznie dajcie tej książce szansę.
Znasz jakąś mroczną legendę, potwora albo miejską opowieść z Wielkiej Brytanii, która naprawdę Cię zaintrygowała? „Mroki Albionu. Brytyjskie legendy, potwory i zbrodnie” Marty Dziki - Kaczyńskiej to książka, która odsłania przed czytelnikiem zupełnie inne oblicze Wielkiej Brytanii, dalekie od królewskich pałaców, herbaty o piątej i znanych widoków. Bardzo mnie wciągnęła, przede wszystkim swoim niezwykłym, mrocznym klimatem. Lubię historie, w których rzeczywistość przeplata się z legendami i tajemnicami, dlatego z zainteresowaniem odkrywałam kolejne opowieści. Podobało mi się to, że Wielka Brytania została pokazana z zupełnie innej strony, tajemniczej, pełnej wierzeń, potworów, duchów i niewyjaśnionych historii. Podczas lektury niejednokrotnie miałam wrażenie, że przenoszę się wprost na spowite mgłą wrzosowiska albo do starych, nawiedzonych zamków. To właśnie ten klimat sprawił, że książkę czytało mi się z dużą przyjemnością. Moja ciekawość została w pełni rozbudzona i ciężko było mi oderwać się od czytania. Autorka wie jak zafascynować i zaintrygować czytelnika. Książka idealna dla tych, którzy lubią tajemnice i mroczne historie
Znasz jakąś mroczną legendę, potwora albo miejską opowieść z Wielkiej Brytanii, która naprawdę Cię zaintrygowała? „Mroki Albionu. Brytyjskie legendy, potwory i zbrodnie” Marty Dziki - Kaczyńskiej to książka, która odsłania przed czytelnikiem zupełnie inne oblicze Wielkiej Brytanii, dalekie od królewskich pałaców, herbaty o piątej i znanych widoków. Bardzo mnie wciągnęła, przede wszystkim swoim niezwykłym, mrocznym klimatem. Lubię historie, w których rzeczywistość przeplata się z legendami i tajemnicami, dlatego z zainteresowaniem odkrywałam kolejne opowieści. Podobało mi się to, że Wielka Brytania została pokazana z zupełnie innej strony, tajemniczej, pełnej wierzeń, potworów, duchów i niewyjaśnionych historii. Podczas lektury niejednokrotnie miałam wrażenie, że przenoszę się wprost na spowite mgłą wrzosowiska albo do starych, nawiedzonych zamków. To właśnie ten klimat sprawił, że książkę czytało mi się z dużą przyjemnością. Moja ciekawość została w pełni rozbudzona i ciężko było mi oderwać się od czytania. Autorka wie jak zafascynować i zaintrygować czytelnika. Książka idealna dla tych, którzy lubią tajemnice i mroczne historie
Marta Dziok-Kaczyńska, znana w sieci jako @riennahera, na co dzień mieszka w Londynie i dzieli się ze swoimi odbiorcami cieniami i blaskami życia w Anglii. Tym razem, jako autorka książki „Mroki Albionu. Brytyjskie legendy, potwory i zbrodnie” z oferty @wydawnictwoznakpl, proponuje zajrzeć do świata wierzeń, przesądów i stereotypów, które tkwią w Brytyjczykach od stuleci, i dowiedzieć się, co w nich jest typowo brytyjskie, a co zostało przywiezione z innych zakątków świata. Jeśli wydaje Wam się, że Wielka Brytania to przede wszystkim herbata 5 o’clock, czerwone autobusy, królewska rodzina i robotnicze miasteczka, to koniecznie zajrzyjcie za tę fasadę. Bo tam zaczyna się prawdziwa, mroczna opowieść… W „Mrokach Albionu” znajdziemy historie o elfach i wróżkach, które wcale nie muszą być dobre i przyjazne. Są duchy, które od wieków egzystują obok ludzi a do tego smoki, olbrzymy i stworzenia, których zdecydowanie nie chcielibyśmy spotkać po zmroku. Ale to dopiero początek. Są też opowieści o legendarnych zbrodniarzach, tajemnicach i morderstwach, a nawet o… nawiedzonym londyńskim metrze. I właśnie ten miks fascynuje najbardziej: obok starych legend pojawiają się prawdziwe historie, a granica między lokalnym folklorem a miejską opowieścią zaczyna się niebezpiecznie zacierać. Autorka pokazuje Nam takie oblicze Wielkiej Brytanii, którego raczej nie znajdziemy w typowym przewodniku. Z jej perspektywy to kraj pełen przesądów, mrocznych historii i wierzeń, które mimo upływu setek lat wciąż są obecne w kulturze. Ta książka jest trochę jak spacer po Londynie późnym wieczorem. Niby mieszkasz tu od lat i doskonale znasz drogę, ale nagle zaczynasz się zastanawiać, czy w cieniu za rogiem naprawdę nikogo nie ma… „Mroki Albionu” udowadniają, że za pozornie znajomym obrazem Wielkiej Brytanii kryje się znacznie więcej: świat potworów, duchów, dawnych wierzeń, zbrodni i opowieści, które mimo upływu wieków wciąż mają się całkiem dobrze.
Ma zaledwie 283 strony, a kryje się w niej tyle pomysłów, historii, że starczyłoby na kilka części osobnych historii. Nie ukrywam, że marzyłabym o jej bardziej rozbudowanej wersji. Recenzja dotyczy dzieła Marty Dziok-Kaczyńskiej pt. „Mroki Albionu”, które mega mnie zaciekawiły. Uwielbiam typowo angielski, mroczny i tajemniczy klimat, w którym napięcie narasta, wciągając czytelnika w fabułę. Miejsca, które wydają się znane, okazują się zupełnie inne. Jeśli podzielacie moje zdanie, ta książka z pewnością przypadnie Wam do gustu. Jesień to idealny czas na tego typu historie, z kubkiem rozgrzewającej herbaty, kawy czy kakao w dłoni i kocem na kolanach. Każdy wie, że Brytyjczycy mają swoją herbatkę na uspokojenie, a cały kraj ma powody, by parzyć ją w wiadrach. Bo kiedy w pakiecie z pięknymi widokami dostajesz nawiedzone zamki, podejrzane stworzenia i historie, po których każdy szelest brzmi jakoś bardziej osobiście, zwykły rumianek może nie wystarczyć. „Mroki Albionu. Brytyjskie legendy, potwory i zbrodnie” Marty Dziok-Kaczyńskiej, wydane przez Znak, zapraszają na taką wycieczkę. Uprzedzam zapiąć pasy, schować przekonanie, że wszystko da się rozsądnie wyjaśnić i pod żadnym pozorem nie mówić: „Sprawdzę tylko, co tam słychać w ciemności”. Wiadomo przecież, że to będzie prosić się o kłopoty. Autorka prowadzi nas przez brytyjski folklor, historię, literaturę i opowieści o zbrodniach. Pojawiają się elfy, wiedźmy, kelpie, syreny, Nessie i król Artur, a także temat Frankensteina oraz Kuby Rozpruwacza. Towarzystwo jest więc różnorodne, choć wspólnego wyjazdu integracyjnego raczej bym mu nie organizowała. Mamy tutaj literacką wyprawę po kulturze Wysp, podczas której dawne wierzenia spotykają się z historiami znacznie bliższymi współczesności. Mgła, wrzosowiska, zamki i londyńskie ulice tworzą scenerię, w której łatwo zacząć podejrzewać, że miejscowe legendy mają lepszego przewodnika niż my. Najbardziej przekonuje mnie w tej książce pomysł przyglądania się ludziom poprzez to, czego się boją. Bo potwór potworem, ale ktoś przecież nadał mu imię, wymyślił jego historię i uznał, że warto opowiedzieć ją kolejnemu pokoleniu. Za straszną opowieścią mogą kryć się ludzkie lęki, pragnienia i próby oswojenia tego, czego nie rozumiemy. „Mroki Albionu” zachęcają, żeby zajrzeć pod tę warstwę grozy i zapytać, co właściwie mówi ona o nas samych. Taka perspektywa daje tej wyprawie dodatkową wartość: przychodzisz po duchy, a wychodzisz z tematami do przemyślenia. Bardzo sprytne, pani Marto. Człowiek nawet przy potworach nie może uniknąć odrobiny autorefleksji. Widzę tu świetny punkt zaczepienia dla starszej młodzieży oraz osób, które dopiero odkrywają, że książki o kulturze i historii potrafią dostarczać mnóstwa frajdy. Lubisz mroczne seriale, fantastykę, miejskie legendy albo opowieści o tajemniczych miejscach? Nie trzeba znać całego brytyjskiego folkloru, żeby poczuć ciekawość na widok takiej galerii osobliwości. Wystarczy ochota, by dowiedzieć się, skąd biorą się historie, które wciąż wracają do nas w książkach, filmach i rozmowach. Bądźcie pewni, że podążając z rozdziału na rozdział, będziecie czuć nie tylko klimat, ale i dreszcze danej historii. Jeśli szkolne skojarzenia z historią obejmują głównie daty i walkę o przetrwanie przy tablicy, tutaj sam temat potrafi skutecznie rozruszać ciekawość. Dla mnie płynie z niego również bardzo współczesne pytanie: dlaczego tak chętnie wierzymy w coś, co nas przeraża? Kiedyś opowieść wędrowała od człowieka do człowieka, dzisiaj wystarczy udostępnienie i już pół internetu wie, że wydarzyło się „coś niewytłumaczalnego”. Oczywiście najlepiej na nagraniu tak niewyraźnym, że równie dobrze mogła to być reklamówka. To moje skojarzenie, ale właśnie do takich rozważań zachęca spotkanie z dawnymi lękami. Warto czasem zapytać, kto opowiada daną historię, dlaczego ją powtarzamy i czy przypadkiem emocje nie wyprzedziły nam faktów o trzy przystanki. Zaparzcie więc coś dobrego i zajrzyjcie na Wyspy od ich mroczniejszej strony. Ja w takim zwiedzaniu popieram jedną zasadę: zamki oglądamy, legend słuchamy, ale gdy ktoś proponuje nocleg w pokoju „z wyjątkową historią”, najpierw dopytujemy, ilu lokatorów rzeczywiście jest w cenie.
"Mroki Albionu" to książka, która musiała mi się spodobać. Mimo że nigdy w Wielkiej Brytanii nie byłam, to ciągnie mnie do brytyjskości w każdym wydaniu. Marta Dziok-Kaczyńska zabrała mnie w bardzo ciekawą podróż po wierzeniach, legendach, dawnych zbrodniach i współczesnych strachach. Nawet jeśli jakieś historie były mi znane (np. Potwora z Loch Ness czy Kuby Rozpruwacza), to i tak z chętnie o nich czytałam. Brytyjczycy, jak pisze autorka, rzeczywiście mają bogatą tradycję strachu. Potwory wodne przyjmujące postać koni, panny morskie, czyli syreny, których wizerunki można znaleźć nawet w kościołach, elfy i wróżki (jedne pomocne, inne wręcz przeciwnie) - cały wachlarz legendarnych stworzeń. Bardzo zaciekawił mnie wątek podmieńców - dzieci podrzuconych podobno przez wróżki - jako sposób na wyjaśnienie dziecięcych chorób lub zaburzeń. O, albo zaskakująca geneza wrzeszczących upiornie banshee! Świetny jest też rozdział o duchach - sporo ich w Wielkiej Brytanii, sporo, a w Londynie są chyba na każdej ulicy, więc popularne stały się "ghost walks", czyli nocne zwiedzanie nawiedzonych miejsc. Brzmi ekscytująco, ale zdecydowanie nie na moje słabe nerwy. W całej opowieści nie mogło zabraknąć też wiedźm. Dramatyczne procesy czarownic, tragiczne losy oskarżonych o czary kobiet - trochę już o tym wiedziałam, ale i tak miałam ciarki. Ciekawostka? Podobno podkowy odstraszały wiedźmy, więc pewnie dlatego teraz symbolizują szczęście. Autorka kończy opowieść refleksją, że na duchach współcześnie można dobrze zarobić, a lęki Brytyjczyków są mocno osadzone w legendach. Ach, i przyznaję, że tematyka, przywołanie tekstów literackich (chociażby Poeci Jezior), pięknie współgrały mi z omawianą właśnie na lekcjach romantyczną ludowością. Czytałam z przyjemnością, bo autorka ma lekkie pióro, poczucie humoru i naprawdę potrafi zaciekawić. Polecam!
"Brytyjskie legendy, potwory i zbrodnie - podróż przez mroczną stronę Albionu" To moje pierwsze spotkanie z twórczością Marty Dziok-Kaczyńskiej i muszę przyznać, że „Mroki Albionu” okazały się całkiem przyjemną lekturą. Książkę czyta się szybko i lekko, a autorka zabiera nas w podróż przez brytyjskie legendy, mity, wierzenia, folklor i miejskie opowieści - od dawnych czasów aż po współczesność. Na kartach książki spotkamy całą galerię niezwykłych postaci: syreny, elfy, wiedźmy, duchy, wilkołaki, wampiry, potwora z Loch Ness, króla Artura, Kubę Rozpruwacza czy Spring-Heeled Jacka. Nie brakuje też tajemniczych miejsc, nawiedzonych zamków, mokradeł, cmentarzy i londyńskich ulic, które skrywają niejedną mroczną historię. Autorka pokazuje, jak dawne wierzenia i legendy przenikają do literatury, popkultury oraz codziennych wyobrażeń, przywołując przy tym liczne dzieła znanych pisarzy. Całość uzupełniają fotografie i ilustracje, które dobrze wpisują się w klimat publikacji. Mam jednak wrażenie, że niektóre tematy zostały jedynie zasygnalizowane, zamiast zostać szerzej rozwinięte. Przy tak bogatej tematyce chciałoby się czasem dowiedzieć więcej i dłużej zatrzymać przy poszczególnych historiach. Mimo tego „Mroki Albionu” to ciekawa propozycja dla miłośników brytyjskich tajemnic, legend i mrocznych opowieści. Dobra na niezobowiązującą lekturę i jako punkt wyjścia do dalszego odkrywania niezwykłego świata Albionu. "Jakie macie tu potwory? To jedno z pytań, dzięki którym najłatwiej poznać meandry danej kultury."