Konto
35,74 zł
54,99 zł - sugerowana cena detaliczna
Zamów teraz, wyślemy jeszcze dziś!
Sprzedaje i dostarcza: SIW Znak

Książka
Złodzieje trupów Marek Krajewski

Wydawnictwo: Znak
Seria: Seria wałbrzyska
Rodzaj oprawy: Okładka broszurowa (miękka)
Wydanie: I
Liczba stron: 448
Format: 140x205
Rok wydania: 2026
Zobacz więcej
Złodzieje trupów
35,74 zł

O książce Złodzieje trupów

Nawet najpiękniejsze rzeczy bywają świadkami zbrodni

Wałbrzych 1927. Przez cmentarz opętanych kroczy ponury kondukt pogrzebowy. Gdy z trumny wypada truchło świni, żałobnicy wpadają w furię.

Herbert Anwaldt bada sprawę groźnej zarazy panoszącej się w okolicy. Młody psychiatra zasłynął już w mieście jako lekarz od samobójców, teraz los stawia go w roli detektywa. Osobliwe zlecenie od zrujnowanego przedsiębiorcy pogrzebowego Heinricha Rexnera poprzedza wizyta tajemniczej kobiety. Anwaldt ma ją uleczyć, tymczasem powoli się od niej uzależnia…

W kryminale mistrza Marka Krajewskiego porcelana, białe złoto Wałbrzycha, spływa krwią, a jawa zamienia się w senny koszmar.  II tom serii wałbrzyskiej

Szczegółowe informacje na temat książki Złodzieje trupów

Wydawnictwo: Znak
EAN: 9788384272978
Autor: Marek Krajewski
Seria: Seria wałbrzyska
Numer tomu: 2
Rodzaj oprawy: Okładka broszurowa (miękka)
Wydanie: I
Liczba stron: 448
Format: 140x205
Rok wydania: 2026
Data premiery: 2026-10-28
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Podmiot odpowiedzialny: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o.
Tadeusza Kościuszki 37
30-105 Kraków
PL
e-mail: [email protected]

Inne książki z serii Seria wałbrzyska

Podobne do Złodzieje trupów

Inne książki Marek Krajewski

Oceny i recenzje książki Złodzieje trupów

Średnia ocen:
9.00 /10
Liczba ocen:
2
Powiedz nam, co myślisz!

Pomóż innym i zostaw ocenę!

Książka na miarę 26/10/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA "Złodzieje trupów" Marka Krajewskiego to drugi tom serii wałbrzyskiej, a zarazem mroczny kryminał retro osadzony w Wałbrzychu lat 20. XX wieku. Rok po wydarzeniach z poprzedniej części Herbert Anwaldt nadal jest szpitalnym praktykantem. Jego sytuacja materialna nieco się poprawiła, między innymi dzięki prywatnym sesjom terapeutycznym, wygłaszaniu pogadanek czy badaniu prostytutek w ramach współpracy z filią Komendy Policji Prewencyjnej. Liczne zajęcia pomagają mu nie myśleć o stracie ukochanej Friedy. Intryga rozpoczyna się w Wielki Piątek 1927 roku na wałbrzyskim "cmentarzu dla opętanych", gdy podczas pogrzebu Agnes Wicke, zmarłej w miejscowym Szpitalu Górniczym, z przypadkowo otwartej trumny zamiast ciała kobiety wypadło truchło świni chorej na różycę. Sprawa nabiera jeszcze większej tajemniczości dzięki drugiemu prologowi, którego akcja rozgrywa się w Wałbrzychu w 1967 roku. Profesor Walter Poloczek, rodowity wałbrzyszanin i absolwent niemieckiego gimnazjum, zostaje wysłany przez dyrektora szkoły, w której uczy na spotkanie ze Szwajcarem, który chce przekazać coś miastu. Poloczek ma przetłumaczyć dokument zapisany po sütterlinowsku. Po pogrzebie Agnes, za który odpowiada firma Heinricha Rexnera, Anwaldt zostaje wciągnięty w zagadkę znikających zwłok. Rexner, najbogatszy przedsiębiorca pogrzebowy w Wałbrzychu, a być może i w całych Prusach, najlepiej zarabia na wystawnych ceremoniach dla bogaczy. To człowiek, równie intrygujący, co jego niezwykłe porcelanowe szachy, w które obaj czasem grają, i które skrywają więcej, niż mogłoby się wydawać. Po Wielkanocy Herbert zostaje dyscyplinarnie zwolniony ze szpitala. Wkrótce otrzymuje od Rexnera, który wyjechał do Wrocławia nietypowe zlecenie. Przedsiębiorca oferuje mu w prezencie będącym jednocześnie honorarium kosztowne i niezwykłe porcelanowe szachy z figurami niebiańskich i piekielnych zastępów, a w zamian oczekuje rozwiązania zagadki rzekomego samobójstwa Berty Schimansky, swojej dawnej kochanki i byłej prostytutki. Anwaldt ma również odnaleźć jej ciało, by zapewnić kobiecie godny pochówek. Kolejnym niepokojącym elementem fabuły jest wątek młodej, olśniewającej pacjentki, która zjawia się w gabinecie Anwaldta. Przynosi list, pełną błagania i groźby instrukcję, według której terapeuta ma odwieźć dziewczynę od samobójstwa. Warunki są dziwne: sesje mają odbywać się o ściśle określonych porach, a do kobiety ma zwracać się mianem "Panny von Anonymus". Gigantyczne honorarium kusi praktykanta, jednak z każdym spotkaniem granica między terapeutą a pacjentką niebezpiecznie się zaciera. Kim okaże się tajemnicza kobieta i jej ojciec? Jaka trauma popycha ją do kolejnych prób odebrania sobie życia? Jak ta tajemnicza terapia łączy się z głównym śledztwem w sprawie Rexnera i trucheł świń? Rozwiązanie tej zagadki prowadzi Anwaldta do coraz bardziej szokujących odkryć i stawia go w sytuacji, w której trudno odróżnić przypadek od starannie zaplanowanej gry. W nielegalne przedsięwzięcie wplątani są wielkie i znane osobistości, środowisko wałbrzyskich masonów i osoby, których udziału trudno się spodziewać. aby do tego dojść, Anwaldt musi szukać pomocy u Wirtha i Zupitzy, postaci znanych z cyklu o Eberhardzie Mocku oraz powieści "Głos z piekła" i "Drogą krwi". Dodatkowym smaczkiem dla osób znających twórczość autora jest pojawienie się Eberharda Mocka i jego młodszej żony Sophie. Podoba mi się portret Herberta Anwaldta. Krajewski przedstawia bohatera poturbowanego emocjonalnie, cynicznego i podatnego na manipulację. Anwaldt przekracza granice swoich lekarskich uprawnień, łamie procedury i ryzykuje nie tylko własnym życiem. Autor perfekcyjnie łączy śledztwo z psychologicznym uwikłaniem bohatera oraz ciekawostkami przyprawiającymi o ciarki. Dużo się dzieje, kolejne wątki zazębiają się ze sobą, a zwroty akcji potrafią naprawdę zaskoczyć po sam epilog, w którym wracamy do Wałbrzycha 1967 roku i profesora Poloczka. Trudno po tej lekturze nie zastanawiać się, czy podobne procedery mogłyby mieć miejsce również współcześnie i jak wiele tajemnic może skrywać instytucja, która z założenia powinna służyć ratowaniu życia. Naprawdę polecam. Skoro seria wałbrzyska ma być trylogią, z niecierpliwością czekam na ostatni tom i kolejne spotkanie z Herbertem Anwaldtem i być może jego nowym wcieleniem.

Książka na miarę 26/10/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA "Złodzieje trupów" Marka Krajewskiego to drugi tom serii wałbrzyskiej, a zarazem mroczny kryminał retro osadzony w Wałbrzychu lat 20. XX wieku. Rok po wydarzeniach z poprzedniej części Herbert Anwaldt nadal jest szpitalnym praktykantem. Jego sytuacja materialna nieco się poprawiła, między innymi dzięki prywatnym sesjom terapeutycznym, wygłaszaniu pogadanek czy badaniu prostytutek w ramach współpracy z filią Komendy Policji Prewencyjnej. Liczne zajęcia pomagają mu nie myśleć o stracie ukochanej Friedy. Intryga rozpoczyna się w Wielki Piątek 1927 roku na wałbrzyskim "cmentarzu dla opętanych", gdy podczas pogrzebu Agnes Wicke, zmarłej w miejscowym Szpitalu Górniczym, z przypadkowo otwartej trumny zamiast ciała kobiety wypadło truchło świni chorej na różycę. Sprawa nabiera jeszcze większej tajemniczości dzięki drugiemu prologowi, którego akcja rozgrywa się w Wałbrzychu w 1967 roku. Profesor Walter Poloczek, rodowity wałbrzyszanin i absolwent niemieckiego gimnazjum, zostaje wysłany przez dyrektora szkoły, w której uczy na spotkanie ze Szwajcarem, który chce przekazać coś miastu. Poloczek ma przetłumaczyć dokument zapisany po sütterlinowsku. Po pogrzebie Agnes, za który odpowiada firma Heinricha Rexnera, Anwaldt zostaje wciągnięty w zagadkę znikających zwłok. Rexner, najbogatszy przedsiębiorca pogrzebowy w Wałbrzychu, a być może i w całych Prusach, najlepiej zarabia na wystawnych ceremoniach dla bogaczy. To człowiek, równie intrygujący, co jego niezwykłe porcelanowe szachy, w które obaj czasem grają, i które skrywają więcej, niż mogłoby się wydawać. Po Wielkanocy Herbert zostaje dyscyplinarnie zwolniony ze szpitala. Wkrótce otrzymuje od Rexnera, który wyjechał do Wrocławia nietypowe zlecenie. Przedsiębiorca oferuje mu w prezencie będącym jednocześnie honorarium kosztowne i niezwykłe porcelanowe szachy z figurami niebiańskich i piekielnych zastępów, a w zamian oczekuje rozwiązania zagadki rzekomego samobójstwa Berty Schimansky, swojej dawnej kochanki i byłej prostytutki. Anwaldt ma również odnaleźć jej ciało, by zapewnić kobiecie godny pochówek. Kolejnym niepokojącym elementem fabuły jest wątek młodej, olśniewającej pacjentki, która zjawia się w gabinecie Anwaldta. Przynosi list, pełną błagania i groźby instrukcję, według której terapeuta ma odwieźć dziewczynę od samobójstwa. Warunki są dziwne: sesje mają odbywać się o ściśle określonych porach, a do kobiety ma zwracać się mianem "Panny von Anonymus". Gigantyczne honorarium kusi praktykanta, jednak z każdym spotkaniem granica między terapeutą a pacjentką niebezpiecznie się zaciera. Kim okaże się tajemnicza kobieta i jej ojciec? Jaka trauma popycha ją do kolejnych prób odebrania sobie życia? Jak ta tajemnicza terapia łączy się z głównym śledztwem w sprawie Rexnera i trucheł świń? Rozwiązanie tej zagadki prowadzi Anwaldta do coraz bardziej szokujących odkryć i stawia go w sytuacji, w której trudno odróżnić przypadek od starannie zaplanowanej gry. W nielegalne przedsięwzięcie wplątani są wielkie i znane osobistości, środowisko wałbrzyskich masonów i osoby, których udziału trudno się spodziewać. aby do tego dojść, Anwaldt musi szukać pomocy u Wirtha i Zupitzy, postaci znanych z cyklu o Eberhardzie Mocku oraz powieści "Głos z piekła" i "Drogą krwi". Dodatkowym smaczkiem dla osób znających twórczość autora jest pojawienie się Eberharda Mocka i jego młodszej żony Sophie. Podoba mi się portret Herberta Anwaldta. Krajewski przedstawia bohatera poturbowanego emocjonalnie, cynicznego i podatnego na manipulację. Anwaldt przekracza granice swoich lekarskich uprawnień, łamie procedury i ryzykuje nie tylko własnym życiem. Autor perfekcyjnie łączy śledztwo z psychologicznym uwikłaniem bohatera oraz ciekawostkami przyprawiającymi o ciarki. Dużo się dzieje, kolejne wątki zazębiają się ze sobą, a zwroty akcji potrafią naprawdę zaskoczyć po sam epilog, w którym wracamy do Wałbrzycha 1967 roku i profesora Poloczka. Trudno po tej lekturze nie zastanawiać się, czy podobne procedery mogłyby mieć miejsce również współcześnie i jak wiele tajemnic może skrywać instytucja, która z założenia powinna służyć ratowaniu życia. Naprawdę polecam. Skoro seria wałbrzyska ma być trylogią, z niecierpliwością czekam na ostatni tom i kolejne spotkanie z Herbertem Anwaldtem i być może jego nowym wcieleniem.

Z tego samego wydawnictwa

DARMOWA DOSTAWA
za zapis do newslettera!
Nowości, promocje, inspiracje – wszystko na Twoim mailu.
*Kod jednorazowego użycia przy minimalnej wartości koszyka 89 zł.