Mons Viridis Magicus T.3 Strażnik Bram Adam Przechrzta Książka
| Wydawnictwo: | Fabryka Słów |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Liczba stron: | 440 |
| Rok wydania: | 2026 |
Kup w zestawie
O książce Mons Viridis Magicus T.3 Strażnik Bram
Śmierć ma wiele twarzy. Magia jest tylko jedną z nich.
Świat antykwariusza to kurz i stare grymuary. Wszystko zmienia dźwięk dzwonka, wiadomość z Rzymu i ostatnie dobranoc ukochanej żony. By dopaść morderców, bohater musi przestać istnieć. Będzie musiał stać się kimś innym, byłym więźniem i najemnikiem, uciekinierem z czyśćca. Demonem z krwi i kości.
Jego cel: mistyczna Moskwa, serce potężnego Kaganatu. Zemsta prowadzi go w sam środek polityki magicznych klanów, gdzie trucizny są potężniejsze od zaklęć, a lojalność kosztuje więcej niż życie.
Magia nie zawsze daje drugą szansę. Czasem daje tylko wybór sposobu śmierci.
Szczegółowe informacje na temat książki Mons Viridis Magicus T.3 Strażnik Bram
| Wydawnictwo: | Fabryka Słów |
| EAN: | 9788383751863 |
| Autor: | Adam Przechrzta |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Liczba stron: | 440 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Fabryka Słów sp. z o.o. Poznańska 91 05-850 Ożarów Mazowiecki PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Mons Viridis Magicus T.3 Strażnik Bram
Inne książki Adam Przechrzta
Oceny i recenzje książki Mons Viridis Magicus T.3 Strażnik Bram
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Jeśli macie na ten moment dosyć bohaterów fantasy, którzy są władcami, wojownikami lub młodymi Eh, dziś będzie ciężka recenzja. Bo z jednej strony bardzo chciałbym, żeby była super pozytywna, bo uwielbiam twórczość Adama Przechrzty po przeczytaniu "Materia prima" i "Materia secunda", ale nie mogę, no nie mogę. "Strażnik bram" to finałowy tom trylogii "Magiczna Zielona Góra" o magu Januszu Magnuszewskim i liczyłem, że po drugim tomie, który idealny nie był, Przechrzta wróci na dobre tory i stworzy coś wyśmienitego. Przed lekturą natrafiłem jednak na średnie recenzje dotyczące nowego tomu i pojawiły się wątpliwości. Ale gdy sięgnąłem po tę powieść i zacząłem czytać, stwierdziłem że jest całkiem fajnie i nie rozumiałem skąd te negatywne opinie. Do czasu. Akcja zaczyna się jak u Hitchcocka, w wyniku czego nasz mag wyjeżdża w pogoni za pewną osobą do Moskwy oraz jej magicznego odpowiednika Kaganatu. Mamy zatem nowe miejsce akcji, nowych bohaterów i nowe sposoby na wzmocnienie się Janusza. Nic nowego u Przechrzty, może nieco wtórnie, ale i tak czytało mi się to przyjemnie, mimo że akcja była dosyć szybka, ale do tego też już u tego autora przywykłem. Niestety, w pewnym momencie cały ten wątek zostaje dosyć szybko przerwany i w tym momencie całość się sypie. Kolejnym wątkiem jest powrót do Zielonej Góry i wtedy jak mówię, pojawiają się schody. Mamy coraz to kolejne wątki, między którymi autor skacze chaotycznie, pojawiają się postaci, które w zasadzie nie zdążają wnieść niczego sensownego do fabuły, a już lecimy dalej. Tempo akcji jest takie, że Zygzak McQueen w swoim primie mógłby go pozazdrościć. A kwintesencją tego wszystkiego są ostatnie wydarzenia ukazane w książce, po których autor wraz z bohaterem się dosłownie prześlizguje. Wielka bitwa? Dwa zdania i lecimy dalej. Losy Janusza Magnuszewskiego będą kontynuowane w trylogii "Imperium Skrzydlatego Tygrysa" i właśnie finał "Strażnika bram" jest takim wprowadzeniem do nowej trylogii, ale niestety za szybkim. Naprawdę można było to rozciągnąć i lepiej opisać, a nie tak gnać. Jak uwielbiam twórczość Adama Przechrzty, tak tutaj się rozczarowałem. Jest dobrze, ale do momentu, potem za szybko, zbyt chaotycznie. Nie zmienia to faktu, że i tak czekam na kolejne powieści.