Kasandra w ruinach. Tom 2
Magda Knedler
Książka
| Wydawnictwo: | Zwierciadło |
| Rodzaj oprawy: | Okładka twarda |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 300 |
| Format: | 145x205 |
| Rok wydania: | 2026 |
O książce Kasandra w ruinach. Tom 2
Czy można oszukać los?
W świecie, który właśnie przestał istnieć, dwoje ludzi próbuje ocalić to, co najważniejsze – siebie nawzajem.
Gdy przedwojenna Polska pogrąża się w narastającym chaosie, a nad Europą zbierają się ciemne chmury nazizmu, Kasandra i Staszek marzą tylko o jednym: zwyczajnym życiu. Jednak wojna odbiera im wszystko i zmusza do wyborów, których nie da się cofnąć.
Kasandra widzi więcej niż inni. Jej wizje zaczynają się spełniać.
Po powstaniu Staszek przemierza zrujnowaną Warszawę, szukając ukochanej. Niemców już nie ma – są Rosjanie, a każdy krok może kosztować życie. Mimo to nie przestaje ratować tego, co ocalało: polskich książek, pamięci, historii.
Dlaczego Kasandra kazała mu obiecać, że przeżyje?
Czy zostawiła mu ślad, który doprowadzi go do prawdy?
I czy w świecie po katastrofie można jeszcze odnaleźć to, co najcenniejsze?
***
Magda Knedler – autorka ponad trzydziestu książek. Pisze głównie powieści historyczne i obyczajowe. Z wykształcenia filolożka ilogopedka.
Szczegółowe informacje na temat książki Kasandra w ruinach. Tom 2
| Wydawnictwo: | Zwierciadło |
| EAN: | 9788381327886 |
| Autor: | Magda Knedler |
| Rodzaj oprawy: | Okładka twarda |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 300 |
| Format: | 145x205 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-07-15 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Wydawnictwo Zwierciadło Widok 8 00-023 Warszawa PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Kasandra w ruinach. Tom 2
Inne książki Magda Knedler
Inne książki z kategorii Powieści
Oceny i recenzje książki Kasandra w ruinach. Tom 2
Pomóż innym i zostaw ocenę!
„Kasandra w ruinach. Tom II” – Magda Knedler Na kontynuację losów Kasandry nie musiałam długo czekać. I chyba już po kilku pierwszych stronach wiedziałam, że moje obawy były zupełnie niepotrzebne. Po pierwszym tomie miałam naprawdę wysokie oczekiwania, ale drugi ponownie mnie nie zawiódł. Wręcz przeciwnie – jeszcze mocniej poczułam, jak spójną i przemyślaną historię stworzyła Magda Knedler. Mam jednak jedną uwagę – nadal nie jestem fanką dzielenia jednej większej historii na dwa tomy. Tutaj szczególnie mocno to czuć, bo oba tomy są ze sobą tak mocno związane, że odbierałam je właściwie jako jedną opowieść podzieloną na dwie części. Rozumiem jednak zależności rynku i oczekiwania czytelników, dlatego ostatecznie nie zmienia to mojego odbioru całej historii. W pierwszym tomie poznawaliśmy przede wszystkim świat międzywojenny. Tutaj wojna wkracza już na dobre. I muszę przyznać, że Magda Knedler po raz kolejny zrobiła na mnie ogromne wrażenie tym, jak potrafi oddać realia tamtych czasów. Czytając, naprawdę czułam ten ciężar. Ten wszechobecny strach. Niepewność. Poczucie, że kolejny dzień wcale nie musi nadejść. Ale najbardziej poruszało mnie to, że bohaterowie często bali się nie o siebie, lecz o tych, których kochali. Bo chyba właśnie taki strach jest najgorszy – kiedy własne życie przestaje mieć znaczenie, a jedyne, o czym myślisz, to czy osoba, którą kochasz, przeżyje. I właśnie w tym wszystkim jeszcze mocniej wybrzmiewa dar Kasandry. Jasnowidzenie, które mogłoby wydawać się czymś niezwykłym, tutaj staje się przede wszystkim ogromnym ciężarem. Bo co zrobić, kiedy widzisz coś, co dopiero ma się wydarzyć? Jak przekonać innych, że Twoje ostrzeżenie jest prawdziwe? I najważniejsze – czy sami uwierzylibyśmy komuś, kto powiedziałby nam, że nadchodzi tragedia? Nie wiem. I chyba właśnie ta niepewność podobała mi się najbardziej. Przyszłość jest płynna. Nadzieja pojawia się obok zwątpienia. Człowiek chce wierzyć, że można jeszcze coś zmienić, uratować ludzi, ocalić książki, dzieła sztuki, pamięć o tym, kim byliśmy. Ale jednocześnie cały czas pozostaje pytanie, czy nie jest już za późno. Staszek po raz kolejny ogromnie mnie poruszył. Już przy pierwszym tomie pisałam, że jest dla mnie postacią, która podnosi na duchu. I mimo że po tym wszystkim, czego doświadcza, pewnie sam by się z tym nie zgodził, ja nadal tak go odbieram. Może właśnie dlatego, że nie jest niezniszczalnym bohaterem. On się boi. Cierpi. Wątpi. Traci nadzieję. A jednak idzie dalej. I chyba właśnie to jest dla mnie największą siłą tej postaci. Podczas czytania czułam ogromny ból związany z tym, co tracili ludzie. Domy. Bliskich. Poczucie bezpieczeństwa. Ale również dziedzictwo narodowe, książki, dokumenty, rzeczy, których nie da się już odzyskać. Ten moment, kiedy świat rozpada się na kawałki, a człowiek próbuje ocalić chociaż jego fragmenty, był dla mnie niezwykle przejmujący. Bardzo podobała mi się również kreacja bohaterów – zarówno tych, których pokochałam, jak i tych, którzy wzbudzali we mnie złość czy niechęć. Autorka potrafiła nadać im wiarygodność, a dodatkowo wplatając w fabułę osoby, które naprawdę żyły, jeszcze mocniej przypominała mi, że historia przedstawiona na kartach tej powieści nie jest tylko fikcją. To wszystko wydarzyło się naprawdę. I chyba właśnie dlatego ta książka tak mocno zostaje w głowie. „Kasandra w ruinach” jest dla mnie opowieścią o strachu, miłości, stracie, pamięci i nadziei. O tym, jak trudno zrobić kolejny krok, kiedy wszystko wokół jest zniszczone. O próbie rozpoczęcia życia w świecie, który dopiero powstaje z ruin. A jednak zakończenie przynosi coś, czego bardzo potrzebowałam po tej całej historii – nadzieję. Czarne chmury wreszcie zaczynają się rozsuwać. Pojawia się światło. I choć wiem, jak wiele bohaterowie musieli przejść, po ostatnich stronach zostało we mnie przekonanie, że może jednak będzie dobrze. Może właśnie dlatego tak mocno zapamiętam tę historię. Bo mimo całego bólu nie odbiera nadziei. A czasami właśnie tego najbardziej potrzebuję od książki.
Kiedy sięgam po drugi tom zawsze mam w głowie pytanie: czy autorka utrzyma poziom? Z Magdą Knedler mogłam być spokojna. „Kasandra w ruinach” to powieść, która wciąga od pierwszych stron i nie puszcza aż do ostatniego zdania. Klimat? Duszny, melancholijny, momentami wręcz przytłaczający. Wojna nie jest tu tylko tłem – jest wszechobecnym ciężarem, który czuć w każdym opisie zrujnowanej Warszawy. Co w środku? Fabuła poprowadzona jest dwutorowo. Śledzimy losy Staszka, który w popowstaniowej Warszawie przemierza ruiny w poszukiwaniu ukochanej Kasandry. Niemców już nie ma – są Rosjanie, a każdy krok może kosztować życie. Równolegle cofamy się w czasie, by poznać przeszłość Kasandry. Jej toksyczne życie rodzinne, dar jasnowidzenia, który jest dla niej ciężarem, oraz podróż do Wiednia, gdzie na własne oczy widzi rodzące się zło nazizmu. Kasandra to postać nieoczywista – wycofana, chłodna, ale jednocześnie niezwykle wrażliwa. Jej wizje to dar, który bardziej przypomina przekleństwo. Z kolei Staszek to dla mnie taki cichy promień światła pośród chaosu. Jego upór, oddanie i poszukiwanie Kasandry naprawdę chwytają za serce. Relacja między nimi nie jest cukierkowa – to raczej przestrzeń napięcia, tęsknoty i niedopowiedzeń. To nie jest książka oparta na szybkiej akcji. Magda Knedler buduje emocje subtelnie, niemal szeptem. Jej język jest czuły, refleksyjny i bardzo prawdziwy. Czyta się to jak powolny, hipnotyzujący sen – niby niewiele się dzieje, a jednak czujesz, że historia wchodzi Ci pod skórę. Dla kogo? Dla tych, którzy szukają w literaturze czegoś więcej niż tylko wartkiej fabuły. Dla miłośników powieści historycznych z duszą, dla osób, które lubią bohaterów pełnych wewnętrznych sprzeczności i klimat, który zostaje na długo po odłożeniu książki. Moja ocena: 9/10 Piękna, poruszająca i niepokojąca powieść, która zostaje w głowie na długo. Odjęłam jedną gwiazdkę tylko dlatego, że momentami akcja toczy się tak wolno, że aż chciałam nią lekko potrząsnąć. Ale to chyba zamierzony zabieg – żebyśmy poczuli ten ciężar i bezsilność bohaterów. BRUNETTE BOOKS
Kasandra posiada dar, który z biegiem lat bardziej uprzykrza niż ułatwia jej życie. Widzi więcej, a obrazy jakie ma przed oczami nie dają jej spać. Zakochuje się w Staszku, a ten akceptuje ją w pełni taką jaka jest. Mają jedno marzenie, pragnienie. Być razem, pomimo tego co los dla nich szykuje. Wojna ma się ku końcowi ale to właśnie prawie na jej końcówce mogą stracić to marzenie. Dylogia opowiadająca o miłości. I tej do ludzi, do drugiego człowieka, ale też do książek. Do słowa pisanego, które podczas wojny, ale i tuż po niej, narażone było na ogrom niebezpieczeństw. Potrzeba było wielu "literackich maniaków", miłośników książek aby ocalić tę formę kultury. I tacy się znaleźli. Z narażeniem życia pragnęli by przyszłe pokolenia mogły czerpać z literackiego dorobku narodu. Ten wątek jest bardzo interesujący i wciągający. Jednak dla mnie najważniejsze były uczucia, emocje bohaterów. Autorka stworzyła postać Kasandry, kobiety uważanej za dziwną, muszącą sobie radzić z tym co widzi i z krytyką, czy nawet szykanami społeczeństwa. Ma wsparcie w osobie ojca, bo to właśnie po nim odziedziczyła ten "dar". Właśnie. Czy to na pewno dar, a może raczej przekleństwo. Widzieć więcej nie zawsze oznacza spać spokojniej. Czasem, a nawet najczęściej lepiej nie wiedzieć co przyszłość chowa w zanadrzu. Żyć tu i teraz, nie znając ciągu dalszego. Kasandra nie miała wyboru, ale robiła ile w jej mocy by pomóc. By jej wiedza przyniosła komuś korzyść. Punktem kulminacyjnym jest według mnie Powstanie Warszawskie, tam właśnie losy tej dwójki się rozdzielają. Tam przyszłość staje się niepewna, dla wszystkich. Tam ból miesza się z nienawiścią, chęcią wolności, nadzieją i w końcu z cierpieniem. Czasem mimo losu zapisanego gdzieś tam, możemy jeszcze powalczyć o coś innego, o inne zakończenie swojej historii. Czy tak właśnie będzie tutaj? Ogromnie zachęcam Was do sięgnięcia po tę dylogię. Nie brakuje w niej wszelkiego wachlarza emocji, a autorka tak genialnie snuje opowieść, że nie da się jej ot tak odstawić bez przeczytania do samiuteńkiego końca.Przepiękne wydanie skrywa w sobie jeszcze piękniejszy środek. Nie tylko pod względem wizualnym ale i, a może przede wszystkim, pod względem literackim. Polecam.
(...) Czytaliście już pierwszy tom powieści "Kasandra w ruinach" ? Jeśli tak, to teraz pora sięgnąć po drugą część. Nie mniej emocjonującą od swej poprzedniczki. Autorka ponownie zabiera nas do świata Kasandry i Staszka, ale tym razem jeszcze mocniej pozwala poczuć ciężar wojennej rzeczywistości. Połączyła wydarzenia historyczne z fikcją literacką w sposób niezwykle sugestywny. Dzięki temu otrzymujemy historię, która nie tylko opowiada o wojnie, ale pozwala ją zobaczyć i poczuć z perspektywy człowieka, jego emocji, lęków i nadziei. Nieustannie porusza mnie postać Kasandry, wrażliwa, wyjątkowa, która widzi więcej niż inni. Jej wizje stają się ciężarem i zapowiedzią wydarzeń, których nie sposób zatrzymać. I tego jej nie zazdroszczę. Ruiny, śmierć, strach i utrata nie są tutaj jedynie tłem wydarzeń. One stają się częścią życia bohaterów i ich psychiki. Nie jest to książka nastawiona na szybką akcję czy spektakularne zwroty wydarzeń. To historia, którą trzeba czytać spokojnie i uważnie. Każde zdanie ma tutaj znaczenie, a emocje powoli narastają, zostając z czytelnikiem jeszcze długo po odłożeniu książki. Bardzo podobała mi się również warstwa psychologiczna powieści. Bohaterowie zostali wykreowani w sposób, który pozwala naprawdę się do nich przywiązać. Ich wybory, przeżycia i wewnętrzne rozterki sprawiają, że trudno pozostać wobec nich obojętnym. Ta książka nie jest łatwą lekturą. Porusza bolesne tematy i pokazuje, że wojna niszczy znacznie więcej niż budynki. Odbiera poczucie bezpieczeństwa, rozdziela ludzi, zmusza do podejmowania decyzji, których konsekwencji nie można przewidzieć. A jednak nawet w świecie pełnym strachu pozostaje coś, czego nie da się tak łatwo zniszczyć, nadzieja, pamięć, człowieczeństwo, miłość i próba ocalenia tego, co mimo wszystko powinno przetrwać. "Kasandra w ruinach" to jedna z tych historii, których nie czyta się w pośpiechu. Raczej pozwala się jej wybrzmieć w każdym słowie. Z całego serca polecam!