Ulotne chwile
Virginie Grimaldi
Książka
| Wydawnictwo: | Sonia Draga |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 304 |
| Rok wydania: | 2026 |
O książce Ulotne chwile
Intymna powieść o miłości matczynej, zdrowiu psychicznym młodzieży i międzypokoleniowych traumach Diane zawsze chciała prostego życia. Mąż, dwoje dzieci, praca, którą lubi – to i tak więcej, niż marzyła. Jej świat chwieje się w posadach, kiedy Seb ją opuszcza. Pochłonięta swoim cierpieniem nie zauważa, że dramat rozgrywa się gdzie indziej. Tuż obok, w pokoju jej nastoletniej córki, cichnie śmiech. Szesnastoletnia Lou przeżywa ból dorastania, a pierwszy zawód miłosny staje się początkiem tragedii. Kiedy do Diane wreszcie dociera powaga sytuacji, jest gotowa na wszystko, aby pomóc córce – nawet na powrót do przeszłości, od której uciekła.Szczegółowe informacje na temat książki Ulotne chwile
| Wydawnictwo: | Sonia Draga |
| EAN: | 9788368542561 |
| Autor: | Virginie Grimaldi |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 304 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-05-20 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Sonia Draga Sp. z o.o ul. Fitelberga 1 40-588 Katowice PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Ulotne chwile
Inne książki Virginie Grimaldi
Inne książki z kategorii Literatura piękna obyczajowa
Oceny i recenzje książki Ulotne chwile
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Książki Grimaldi potrafią nieść ogromne pokłady ciepła, a jednocześnie bez lęku dotykają tematów trudnych, bolesnych i tak bardzo nierozłącznych z naszą ludzką egzystencją. Autorka urzeka prostotą warsztatu pisarskiego, a w jej zwięzłych, nienachalnych zdaniach kryje się uniwersalne przesłanie. „Ulotne chwile”, to intymna, poruszająca opowieść o wewnętrznym zamęcie i emocjonalnym chaosie. To książka, która mimo niewielkich rozmiarów, trafia prosto w serce każdego, kto kiedykolwiek zmagał się z własnym, niewidzialnym dla świata bólem. Poznajemy Diane- kobietę, która nigdy nie miała wygórowanych żądań od losu. Pragnęła jedynie prostego, spokojnego życia: męża, dwójki dzieci i pracy, która daje satysfakcję. Dla niej to i tak było więcej, niż śmiała kiedykolwiek marzyć. Sielanka rozsypuje się jednak w pył, gdy odchodzi jej mąż, Seb. Diane, całkowicie pochłonięta własnym cierpieniem i poczuciem odrzucenia, zamyka się w skorupie żalu. Przez to przeocza fakt, że prawdziwy dramat rozgrywa się tuż obok, za ścianą. W pokoju jej szesnastoletniej córki, Lou, nagle cichnie śmiech. Dziewczyna boleśnie zderza się z trudami dorastania, a jej pierwsze miłosne rozczarowanie staje się katalizatorem głębokiej, osobistej tragedii. Kiedy Diane w końcu dostrzega, jak poważny jest stan Lou, budzi się w niej lwica. By ratować swoje dziecko, jest gotowa na wszystko- nawet na bolesną konfrontację z własną przeszłością, od której uciekała przez całe lata. Grimaldi z niezwykłą delikatnością bierze pod lupę zdrowie psychiczne współczesnej młodzieży. Pokazuje ten szalenie trudny moment przejścia, kiedy mała, beztroska dziewczynka staje się nastolatką – istotą nagle wystawioną na oceniające spojrzenia, pożądanie, a nierzadko też kpiny rówieśników. W tym wieku wszystko waży podwójnie: presja w szkole, budowanie relacji, pierwsze porywy serca. Autorka nie skupia się jednak wyłącznie na porażkach i upadkach. Przede wszystkim daje nadzieję, szukając sposobów na to, jak po tych wszystkich ciosach podnieść się z kolan. To, co w tej powieści porusza najmocniej, to niesamowity efekt lustra. Zagubienie i potknięcia nastoletniej Lou są niemal identycznym odzwierciedleniem tego, co w jej wieku przeżywała Diane. Okazuje się, że matka, choć przecież kocha nad życie, nieświadomie przekazała córce swoje własne rany. Grimaldi przypomina nam o niezwykle ważnej prawdzie: to, co w nas nieprzepracowane i nierozwiązane, ma tendencję do powracania. Pęknięcia jednego pokolenia stają się cichym, niewidocznym ciężarem, który może spocząć na barkach naszych dzieci. Rozdziały pisane z perspektywy Diane i Lou przeplatają się, tworząc głęboki, poruszający dialog wewnętrzny. To właśnie ta psychologiczna precyzja i autentyczność emocji najbardziej ujęły mnie podczas lektury. „Ulotne chwile” to piękny, literacki hołd złożony wszystkim matkom i córkom. Virginie Grimaldi spogląda na swoje bohaterki- a przez ich pryzmat również na nas, czytelników- z ogromną czułością, miłością i pełnym współczucia zrozumieniem. To powieść, która boli, ale równocześnie leczy, gdyż potrafi nieść nadzieję na lepsze dni.
„Dziś oddałabym wszystko, żeby znowu być dzieckiem.” Wielu z Nas, podobnie jak Lou, nastoletnia bohaterka „Ulotnych chwil” Virginie Grimaldi, chciałoby wrócić do okresu nieskrępowanej radości i beztroski. Bo dorosłe życie czasem boleśnie przytłacza. Czasem bez wyraźnej przyczyny. „Nigdzie nie czuję się dobrze. Czuję się pusta i wszędzie.” Autorka kreśli obraz zwyczajnej rodziny, która mierzy się z kryzysem. Ale nie skupia się na relacji małżonków, rozmijających się w oczekiwaniach wobec siebie, a na cichym dramacie ich córki, który rozgrywa się tuż obok. Wydaje się, że relacja Diane i Lou jest naprawdę bliska, a jednak dziewczyna zostawia dla siebie to, co spycha ją w mrok. To, co skrywa pod maską uśmiechu. To, co z czasem przeradza się w ostre ataki paniki. Autorka porusza w swojej powieści wiele ważnych i trudnych tematów, ale czyni to językiem lekkim, często humorystycznym, zamykając w krótkich rozdziałach maksimum emocji. I ten humor jest niebywale wymowny, bo w życiu też często staje się zasłoną, za którą skrywamy nasze lęki, problemy czy depresję. Zagłębiamy się tu nie tylko we wstrząsająco ukazane problemy psychiczne młodych ludzi, których przygniótł ciężar dorastania, ale również w pięknie opisaną przyjaźń, miłość pomiędzy rodzeństwem, pierwsze zawody miłosne, miłość dojrzałą, która staje na rozdrożu, i oczywiście tę najsilniejszą - rodzicielską. Nie zabrakło tu też traum przekazywanych z pokolenia na pokolenie i próby pogodzenia się z bolesnymi wspomnieniami. To dla córki Diane zdobywa się na odwagę, by zmierzyć się z własnymi demonami. Płakałam przy czytaniu, utożsamiając się z Diane całym matczynym sercem i czując jej lęk. Widząc w Lou wrażliwość i zagubienie, z jakimi w świecie dorosłych zmagają się moje własne dzieci. Bo ta historia pokazuje dobitnie, że w parze z rodzicielską miłością zawsze idzie lęk o własne dziecko. To nierozłączny pakiet dany każdemu rodzicowi. Wiem, że nie mogę przeżyć życia za nie i nie mogę przyjąć na siebie ich lęków, ale mogę starać się być dla nich wsparciem i osobą, do której zwrócą się w każdej sytuacji. I one o tym wiedzą. Czasem trudno znaleźć słowa, by oddać, co niektóre powieści uczyniły z naszą głową i sercem. Tak jest właśnie z tą historią, która zakorzeniła się w moich myślach na stałe. Mam nadzieję, że udało mi się jednak na tyle, że zdecydujecie się sięgnąć po ten tytuł. Jestem pewna, że każdy rodzic odbierze go równie mocno, jak ja. Przeczytajcie, by nauczyć się patrzeć poza ten maskujący wszystko uśmiech, o którym pisałam Wam na początku. Bo nigdy nie wiemy, czy ktoś z naszych bliskich właśnie w tej chwili nie toczy w ciszy swojej najtrudniejszej walki.