Bez przeszłości, bez wspomnień, jak drzewo, którego odsłonięte korzenie wystawione są na wiatr.
W 1946 roku dziewięcioletnia Ludka Nowak przypływa do Barcelony wraz z setką innych polskich sierot. Wiele z nich podczas wojny zostało porwanych przez hitlerowców i poddanych brutalnemu procesowi germanizacji. Międzynarodowy Czerwony Krzyż i polski konsulat ułatwiły dzieciom przybycie do miasta, gdzie powstała pierwsza polska szkoła. Podczas gdy władze poszukiwały ich rodzin, one powoli odzyskiwały język i kulturę, które im skradziono.
Ludka – dzięki przyjaźni z Emmą, dziewczynką w jej wieku – z biegiem lat zaczyna przypominać sobie epizody z przeszłości i odnajdywać swoje prawdziwe imię. Ostatecznie wyrusza w podróż, by skonfrontować się z przeszłością…
Trzy imiona Ludki, oparte na relacjach świadków i dokumentach, to wciągająca opowieść o ocalałych zmuszonych do życia w czasach tyranii. O szukaniu swojego miejsca w świecie i uczeniu się, jak walczyć o własne pragnienia. To również hołd dla Wandy Morbitzer-Tozer, która poświęciła się ratowaniu istot wyrwanych z ich ojczyzn i rodzin. A przede wszystkim jest to protest przeciwko przemocy wobec dzieci wszystkich narodowości.
Szczegółowe informacje na temat książki Trzy imiona Ludki
Olsztyn – Punkt Partnerski WIN-CIN ul. Jagielończyka 38
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Poznań
Poznań – Gwarna 10
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Radom
Radom – Wernera 10
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Rzeszów
Rzeszów – ul. Podwisłocze 2B/3
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Wrocław
Wrocław – ul. Tęczowa 25
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Wrocław – Tadeusza Kościuszki 49
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Warszawa
Warszawa – ul. Ogrodowa 13/29
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Warszawa – al. Niepodległości 76/78/111
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Warszawa – ul. Ratuszowa 11
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Kłaj
Kłaj – KŁAJ 650/7
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Skawina
Skawina – Panattoni Park III, ul. Majdzika 15
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Łódź
Łódź – Plac Barlickiego BOKS 135
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Ząbki
Ząbki – ul. Hugona Kołłątaja 8A
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Podobne do Trzy imiona Ludki
Oceny i recenzje książki Trzy imiona Ludki
Średnia ocen:
8.45 /10
Liczba ocen:
9
Powiedz nam, co myślisz!
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Zaloguj się, aby dodać opinię
Książka na miarę24/03/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem
“Trzy imiona Ludki” to jedna z tych książek, które nie kończą się wraz z ostatnią stroną. To historia tak wielowymiarowa, że potrzebowałam chwili, aby poukładać myśli i zdecydować, co właściwie chcę o niej powiedzieć. Zacznę od tego, że o dzieciach germanizowanych, wysyłanych do Barcelony czytałam już wcześniej w reportażach, a Gisela Pou przedstawia ten temat w wersji zbeletryzowanej, pokazującej nie tylko codzienność sierot, ale też realia frankistowskiej Hiszpanii. Choć to literacka fikcja, jej fundament stanowią konkretne, bolesna fakty. Autorka, opierając się na nich, a także na wspomnieniach i dokumentach, stworzyła realistyczne tło i przekonujące postacie, szczególnie dzieci, które straciły rodzinę i poczucie własnej tożsamości. Historia rozpoczyna się w kwietniu 1946 roku, kiedy dziewięcioletnia Ludka Nowak przypływa do Barcelony wraz z setką innych polskich sierot. Wiele z tych dzieci podczas wojny zostało porwanych przez hitlerowców i poddanych brutalnemu procesowi germanizacji. W książce pojawiają się również wydarzenia i miejsca ze Śląska, skąd pochodziła duża część tych dzieci, co jest dodatkowym atutem. Barcelona staje się dla Ludki i pozostałych dzieci miejscem, gdzie mogą powoli odzyskiwać siebie. Uczyć się na nowo języka, przypominać kim są, poczuć choć odrobinę bezpieczeństwa. Dziewczynka trafia do miasta po doświadczeniach, które trudno sobie wyobrazić: bombardowaniach, pobycie w obozie Litzmannstadt, tragedii w Sobiborze i miesiącach spędzonych w puszczy po rozstaniu z matką. Coraz słabsza nadzieja, że ta ją odnajdzie, oraz tęsknota za życiem u jej boku, popychają dziecko do działania. Tylko jak ma ją odnaleźć, skoro matka kazała jej przyrzec, że nie będzie używać swojego prawdziwego imienia - Hedda von Brandt? Nieudane poszukiwania sprawiają, że pozostaje jej już tylko czekać, aż władze odnajdą jej bliskich, tylko, że z czasem Ludka zaczyna sobie przypominać, kim naprawdę jest. Wraca do niej imię Ewa. Niby drobiazg, jedno słowo, ale ma ogromny ciężar. Bo za tym imieniem stoi całe jej życie sprzed wojny. Śledząc losy Ludki, trudno nie odczuć jej przeżyć. Uderza realizm opisanych doświadczeń i fakt, że ból dzieci doświadczonych przez wojnę nie znika, czego dowodem są słowa: "Wszystko mija i się zaciera, tylko ból pozostaje wrośnięty w szpik kości jak zardzewiały gwóźdź, który cię przeszywa i rani.”. odobało mi się też to, że historia nie skupia się tylko na niej, a opowiadana jest z trzech różnych perspektyw, które autorka zręcznie ze sobą splata. W ten sposób poznajemy Emmę (rówieśniczkę Ludki) oraz jej mamę Isabel, pracującą w miejscu pobytu dzieci. Historie tej trojki tworzą wspólny mianownik, pokazując, że nie tylko przymusowa germanizacja, lecz każda wojna i każdy represyjny system potrafią oderwać dzieci i dorosłych od ich korzeni, odebrać język i poczucie tożsamości, pozostawiając blizny trudne do zagojenia. Jednocześnie uczą szacunku do własnej tożsamości, znaczenia wolności i solidarności oraz rozumienia, jak ważne jest zachowanie języka i kultury w obliczu opresji. Pokazują, że znajdują się też osoby, które popierają te systemy i wychwalają dyktatorów, nie biorąc pod uwagę cierpienia innych. Postać Isabel i przywrócona zbiorowej pamięci sylwetka Wandy Morbitzer – Tozer, pokazują, jak dorośli starają się dać dzieciom poczucie bezpieczeństwa i możliwość prowadzenia chociaż namiastki normalnego życia, i że czasem ludzie próbują zrobić coś dobrego w bardzo złych warunkach. Według mnie jednym z najpiękniejszych wątków w powieści jest przyjaźń między Ludką a Emmą. Niełatwa ani oczywista, ale z czasem przerodziła się w coś naprawdę silnego. To zdanie “Podać komuś rękę to tyle, co dać mu siłę, której on nie znajduje w sobie. Nasza przyjaźń umacniała się z każdym dniem.” idealnie oddaje, czym była ta relacja. Ludka dzięki niej z biegiem czasu zaczyna przypominać sobie epizody z dawnego życia, Emma zobaczyła świat w zupełnie innym świetle, jako miejsce pełne bólu, natomiast początkową nienawiść wobec tych dzieci, które w jej odczuciu zabrały jej mamę, przerodziła w empatię i współczucie. Przez dziesięć lat wspierały się w trudnych momentach, dzieliły pasję, stały się dla siebie nawet kimś więcej niż tylko przyjaciółkami, ale “...życie to nie fabuła powieści i często sprawy, które od początku nie idą najlepiej, z czasem stają się tylko trudniejsze.”. Przyjaźń Ludki i Emmy została zerwana na 52 lata milczenia, powodu niezrozumiałego dla Emmy, na szczęście nie dla czytelnika. “Trzy imiona Ludki” wywołały we mnie tyle emocji, że chętnie streściłabym całą książkę, ale chcąc uniknąć zdradzenia szczegółów, napiszę tylko, że dla mnie ta książka nie jest tylko o wojnie. Opowiada o przyjaźni, rodzinie, dorastaniu, odkrywaniu siebie. O tym, że nawet po najgorszych doświadczeniach człowiek próbuje się jakoś poskładać. I że czasem to się udaje, choć nigdy w pełni. O tym, że nawet w świecie, który bywa okrutny, można odnaleźć sens. Polecam ją waszej uwadze.
Książka na miarę24/03/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem
“Trzy imiona Ludki” to jedna z tych książek, które nie kończą się wraz z ostatnią stroną. To historia tak wielowymiarowa, że potrzebowałam chwili, aby poukładać myśli i zdecydować, co właściwie chcę o niej powiedzieć. Zacznę od tego, że o dzieciach germanizowanych, wysyłanych do Barcelony czytałam już wcześniej w reportażach, a Gisela Pou przedstawia ten temat w wersji zbeletryzowanej, pokazującej nie tylko codzienność sierot, ale też realia frankistowskiej Hiszpanii. Choć to literacka fikcja, jej fundament stanowią konkretne, bolesna fakty. Autorka, opierając się na nich, a także na wspomnieniach i dokumentach, stworzyła realistyczne tło i przekonujące postacie, szczególnie dzieci, które straciły rodzinę i poczucie własnej tożsamości. Historia rozpoczyna się w kwietniu 1946 roku, kiedy dziewięcioletnia Ludka Nowak przypływa do Barcelony wraz z setką innych polskich sierot. Wiele z tych dzieci podczas wojny zostało porwanych przez hitlerowców i poddanych brutalnemu procesowi germanizacji. W książce pojawiają się również wydarzenia i miejsca ze Śląska, skąd pochodziła duża część tych dzieci, co jest dodatkowym atutem. Barcelona staje się dla Ludki i pozostałych dzieci miejscem, gdzie mogą powoli odzyskiwać siebie. Uczyć się na nowo języka, przypominać kim są, poczuć choć odrobinę bezpieczeństwa. Dziewczynka trafia do miasta po doświadczeniach, które trudno sobie wyobrazić: bombardowaniach, pobycie w obozie Litzmannstadt, tragedii w Sobiborze i miesiącach spędzonych w puszczy po rozstaniu z matką. Coraz słabsza nadzieja, że ta ją odnajdzie, oraz tęsknota za życiem u jej boku, popychają dziecko do działania. Tylko jak ma ją odnaleźć, skoro matka kazała jej przyrzec, że nie będzie używać swojego prawdziwego imienia - Hedda von Brandt? Nieudane poszukiwania sprawiają, że pozostaje jej już tylko czekać, aż władze odnajdą jej bliskich, tylko, że z czasem Ludka zaczyna sobie przypominać, kim naprawdę jest. Wraca do niej imię Ewa. Niby drobiazg, jedno słowo, ale ma ogromny ciężar. Bo za tym imieniem stoi całe jej życie sprzed wojny. Śledząc losy Ludki, trudno nie odczuć jej przeżyć. Uderza realizm opisanych doświadczeń i fakt, że ból dzieci doświadczonych przez wojnę nie znika, czego dowodem są słowa: "Wszystko mija i się zaciera, tylko ból pozostaje wrośnięty w szpik kości jak zardzewiały gwóźdź, który cię przeszywa i rani.”. odobało mi się też to, że historia nie skupia się tylko na niej, a opowiadana jest z trzech różnych perspektyw, które autorka zręcznie ze sobą splata. W ten sposób poznajemy Emmę (rówieśniczkę Ludki) oraz jej mamę Isabel, pracującą w miejscu pobytu dzieci. Historie tej trojki tworzą wspólny mianownik, pokazując, że nie tylko przymusowa germanizacja, lecz każda wojna i każdy represyjny system potrafią oderwać dzieci i dorosłych od ich korzeni, odebrać język i poczucie tożsamości, pozostawiając blizny trudne do zagojenia. Jednocześnie uczą szacunku do własnej tożsamości, znaczenia wolności i solidarności oraz rozumienia, jak ważne jest zachowanie języka i kultury w obliczu opresji. Pokazują, że znajdują się też osoby, które popierają te systemy i wychwalają dyktatorów, nie biorąc pod uwagę cierpienia innych. Postać Isabel i przywrócona zbiorowej pamięci sylwetka Wandy Morbitzer – Tozer, pokazują, jak dorośli starają się dać dzieciom poczucie bezpieczeństwa i możliwość prowadzenia chociaż namiastki normalnego życia, i że czasem ludzie próbują zrobić coś dobrego w bardzo złych warunkach. Według mnie jednym z najpiękniejszych wątków w powieści jest przyjaźń między Ludką a Emmą. Niełatwa ani oczywista, ale z czasem przerodziła się w coś naprawdę silnego. To zdanie “Podać komuś rękę to tyle, co dać mu siłę, której on nie znajduje w sobie. Nasza przyjaźń umacniała się z każdym dniem.” idealnie oddaje, czym była ta relacja. Ludka dzięki niej z biegiem czasu zaczyna przypominać sobie epizody z dawnego życia, Emma zobaczyła świat w zupełnie innym świetle, jako miejsce pełne bólu, natomiast początkową nienawiść wobec tych dzieci, które w jej odczuciu zabrały jej mamę, przerodziła w empatię i współczucie. Przez dziesięć lat wspierały się w trudnych momentach, dzieliły pasję, stały się dla siebie nawet kimś więcej niż tylko przyjaciółkami, ale “...życie to nie fabuła powieści i często sprawy, które od początku nie idą najlepiej, z czasem stają się tylko trudniejsze.”. Przyjaźń Ludki i Emmy została zerwana na 52 lata milczenia, powodu niezrozumiałego dla Emmy, na szczęście nie dla czytelnika. “Trzy imiona Ludki” wywołały we mnie tyle emocji, że chętnie streściłabym całą książkę, ale chcąc uniknąć zdradzenia szczegółów, napiszę tylko, że dla mnie ta książka nie jest tylko o wojnie. Opowiada o przyjaźni, rodzinie, dorastaniu, odkrywaniu siebie. O tym, że nawet po najgorszych doświadczeniach człowiek próbuje się jakoś poskładać. I że czasem to się udaje, choć nigdy w pełni. O tym, że nawet w świecie, który bywa okrutny, można odnaleźć sens. Polecam ją waszej uwadze.
Bestsellery
Z tego samego wydawnictwa
DARMOWA DOSTAWA
za zapis do newslettera!
Nowości, promocje, inspiracje – wszystko na Twoim mailu. *Kod jednorazowego użycia przy minimalnej wartości koszyka 89 zł.