Książka
Topielica
Aneta Kisielewska
| Wydawnictwo: | Filia |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 472 |
| Rok wydania: | 2026 |
O książce Topielica
NIE KAŻDA OFIARA JEST NIEWINNA. NIE KAŻDY POTWÓR WYGLĄDA GROŹNIE. Kiedy w Krakowie znika wpływowy prawnik Bruno Becker, jego żona Laura natychmiast staje się ucieleśnieniem tragicznej postaci. Cicha, wycofana, straumatyzowana — idealny obraz ofiary zniszczonej przez domowe piekło. Jednak inspektor Ernest Grinn nie wierzy jej łzom. Im głębiej wchodzi w życie kobiety, tym więcej znajduje pytań — o ludzi z jej otoczenia, którzy nagle znikali, dawne „nieszczęśliwe” wypadki i o przeszłość, która zostawiła ślady trudniejsze do ukrycia niż krew. Laura Becker doskonale wie, jak wzbudzać litość. Ale jeszcze lepiej wie, jak przetrwać.Szczegółowe informacje na temat książki Topielica
| Wydawnictwo: | Filia |
| EAN: | 9788384415399 |
| Autor: | Aneta Kisielewska |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 472 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-08-19 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Grupa Wydawnicza Filia Sp. z o.o Kleeberga 2 61-615 Poznań PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Topielica
Inne książki Aneta Kisielewska
Inne książki z kategorii Horror
Oceny i recenzje książki Topielica
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Mieliście tak, że odłożyliście książkę, a ona najwyraźniej uznała, że nadal jest z wami umówiona i dalej siedziała wam w głowie? Dzisiejsza recenzja dotyczy właśnie jednej z nich pt. „Topielica” Anety Kisielewskiej, wydanej przez Filię. Jest dla mnie genialnym przykładem historii, która nie musi odebrać człowiekowi snu, żeby skutecznie zająć mu myśli. Noc przespałam, obowiązki jakoś ogarnęłam, ale co chwilę chciałam wracać do tej opowieści. Autorko, ja naprawdę mam też inne rzeczy do zrobienia! Denerwują mnie takie książki, ale tak bardzo je uwielbiam, że nie wyobrażam sobie życia bez nich. Z opisu wydawcy dowiecie się, że w Krakowie znika Bruno Becker, wpływowy prawnik, a jego żona Laura sprawia wrażenie kobiety, której życie zdążyło już porządnie dać w kość. Wycofana, poraniona, z doświadczeniem przemocy, budzi współczucie. Sprawą zajmuje się inspektor Ernest Grinn, który zaczyna przyglądać się nie tylko zaginięciu mężczyzny, lecz także przeszłości jego żony. Pojawiają się pytania o dawnych znajomych, zniknięcia i wydarzenia, które wcześniej można było uznać za nieszczęśliwe wypadki. A czytelnik coraz ostrożniej rozdaje kredyty zaufania. W tej historii przydałby się do nich wyjątkowo drobny druk. Czytając tę książkę, przypomniał mi się film, to był chyba z Tomem Cruisem (ale nie dam ręki uciąć), była kobitka, która przetrzymywała faceta. Nikt w życiu by nie spodziewał się, że mogłaby dopuścić się tego… Myślałam, że jak będę pisała recenzję, zdążę znaleźć tytuł filmu, ale kurka Felek, nie udało mi się. Może wy wiecie, o jaki film chodzi? Bardzo proszę o wiadomość, bo mnie ciekawskie wszaki zjadają. Wracając do dzisiejszej recenzji to poznajcie Laurę, która jest bohaterką, przy której trudno wygodnie rozsiąść się ze swoją pierwszą oceną. Chce się ją zrozumieć, poznać powody jej zachowania, zajrzeć pod to, co pokazuje światu. Już początek książki odsłania jej bolesne dzieciństwo i przedstawia Łucję, młodszą siostrę, którą Laura próbuje osłonić przed agresywnym ojcem. To mocne wejście w opowieść, bo od razu widzimy dziecko zmuszone do odpowiedzialności, której nigdy nie powinno dźwigać. Obok niej mamy Brunona, którego zaginięcie uruchamia całą sprawę i Ernesta próbującego dotrzeć do prawdy. Każde z tej trójki przyciąga uwagę z innego powodu. Mnie jednak najbardziej interesowało to, co kryje się za zachowaniem Laury. Na ile poznaję człowieka, a na ile obraz, który pozwala mi zobaczyć? Jak wiele można zrozumieć, znając czyjąś przeszłość? I gdzie kończy się zrozumienie, a zaczyna usprawiedliwianie? Lubię, kiedy thriller zostawia mnie z takimi pytaniami. Mój wewnętrzny detektyw oczywiście zgłasza gotowość do pracy, choć z jego pewnością siebie bywa zdecydowanie lepiej niż z kompetencjami. Zawsze przegrywam. Bardzo odpowiada mi to, że przeszłość i teraźniejszość stopniowo się tutaj uzupełniają. Zaginięcie jest punktem wyjścia, ale znaczenie ma również droga, która doprowadziła bohaterów do obecnej sytuacji. Z czym możecie utożsamiać się? Dla mnie przede wszystkim z potrzebą poczucia się bezpiecznie, bycia kochaną i potraktowaną poważnie, z nadzieją, że po trudnym czasie wreszcie przyjdzie coś dobrego, z pragnieniem odcięcia się od tego, co bolało, i rozpoczęcia życia na własnych zasadach. Nie musicie podzielać decyzji bohaterki, żeby rozumieć takie potrzeby. Ta historia skłania też do przyjrzenia się temu, jak szybko oceniamy ludzi. Wystarczy czyjaś pozycja, sposób mówienia albo pozorny spokój, żebyśmy dopowiedzieli sobie resztę. A przecież nie mamy pojęcia, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Jestem pewna, że większość z nas chociaż raz w życiu (ja na pewno kilkanaście razy) oceniła czyjeś życie, postawę, wygląd, lecz gdy okazało się, dlaczego to nasza pewność siebie mocno podupadła i nie przyznajemy się, że byliśmy w grupie osób oceniających kogoś itp. dlatego z „Topielica” jest dla nas wszystkich przypomnieniem, że współczucie i uważność powinny iść w parze. Owszem, możemy dostrzegać czyjąś krzywdę, a jednocześnie zadawać pytania. Możemy próbować zrozumieć człowieka bez uznawania wszystkich jego czynów za słuszne. Moim zdaniem właśnie ta niewygoda jest jednym z największych atutów książki. Nie wszystko da się tu uporządkować jednym stanowczym: „ja na jej miejscu…”. Zresztą łatwo być specjalistką od cudzych wyborów, siedząc bezpiecznie z kawą w ręce. Mega polecam „Topielicę” osobom, które w thrillerach lubią sekrety, niejednoznaczne postacie i zaglądanie pod powierzchnię pozornie oczywistych sytuacji. Dla mnie była mega wciągająca, mroczna i zwyczajnie świetna. Nie potrzebuję mierzyć jej jakości liczbą nieprzespanych godzin. Wystarczy, że mogłam odłożyć ją na stolik, ale myślami nadal tkwiłam przy Laurze. Książka swoje miejsce na półce ma. Teraz jeszcze powinna zacząć płacić za to zajmowane w mojej głowie.
NIE KAŻDA OFIARA JEST NIEWINNA. NIE KAŻDY POTWÓR WYGLĄDA GROŹNIE. Czy znacie to uczucie, gdy książka dusi Was od pierwszej strony? „Topielica” Anety Kisielewskiej to właśnie taka historia. Duszna, klaustrofobiczna i niepokojąca. Klimat gęsty jak mgła nad Wisłą, a ja od razu poczułam, że nie będę mogła się od niej oderwać. Zaczyna się niewinnie... W Krakowie znika wpływowy prawnik Bruno Becker. Jego żona Laura to ideał ofiary: cicha, wycofana, straumatyzowana. Wszyscy jej współczują… ale inspektor Ernest Grinn nie wierzy jej łzom. I tu zaczyna się prawdziwa gra. To nie jest kolejny kryminał o zniknięciu. To psychologiczny thriller o kłamstwie, manipulacji i mrocznych tajemnicach, które wychodzą na jaw, gdy ktoś zaczyna drążyć. Im głębiej wchodzimy w życie Laury, tym więcej pojawia się pytań o ludzi, którzy nagle znikali i dawne „nieszczęśliwe” wypadki. Laura Becker to postać, która długo pozostaje w głowie – doskonale wie, jak wzbudzać litość. Ale czy to ofiara, czy sprawczyni? Autorka mistrzowsko prowadzi czytelnika, balansując między współczuciem a niepokojem. Z kolei inspektor Ernest Grinn to twardy orzech do zgryzienia – nie daje się zwieść pozorom. Tempo akcji? Płynne, ale z rosnącym napięciem. Styl Anety Kisielewskiej sprawia, że lektura wciągnęła mnie bez reszty. To idealna książka dla fanów psychologicznych thrillerów, ale z mrocznym, wręcz niepokojącym zacięciem. Co mnie ZACHWYCIŁO? · Gra pozorów – nikt nie jest tym, kim się wydaje. · Klimat Krakowa – miasto idealne na tło mrocznej historii. · Zakończenie… ale nie spojluję! Powiem tylko, że długo o nim myślałam. Dla kogo? Dla Ciebie, jeśli kochasz thrillery psychologiczne, w których ofiara może okazać się wilkiem w owczej skórze. Jeśli lubisz książki, które zmuszają do konfrontacji z nieoczekiwanymi zwrotami – to jest Twój strzał w dziesiątkę! Moja ocena: 9/10 BRUNETTE BOOKS