Puste ramy
Anna Klejzerowicz
Książka
| Wydawnictwo: | Purple Book |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 256 |
| Rok wydania: | 2026 |
O książce Puste ramy
Z jednego z prowincjonalnych muzeów znika cenny, zabytkowy obraz. To sensacyjne wydarzenie elektryzuje opinię publiczną, tymczasem reporterzy działu historycznego „Przeglądu Pomorskiego”, Nina Kiryłło i Eryk Morski, dostrzegają w tym rabunku dziwne podobieństwa do serii dawnych, niewyjaśnionych grabieży dzieł sztuki. Ich cechą wspólną jest towarzyszący włamaniom ogień. Ponieważ temat aktualnej kradzieży przypada w redakcji innemu dziennikarzowi, Nina i Eryk wracają do wydarzeń z przeszłości. Podążając tropem ognia, trafiają do pomorskiego miasteczka, w którym mogą się kryć odpowiedzi na wszystkie pytania. Jeszcze nie wiedzą, że przyjdzie im zaryzykować również własnym życiem…Szczegółowe informacje na temat książki Puste ramy
| Wydawnictwo: | Purple Book |
| EAN: | 9788383109701 |
| Autor: | Anna Klejzerowicz |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 256 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-08-12 |
| Podmiot odpowiedzialny: | DRESSLER DUBLIN SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOSCIĄ ul. Poznańska 91 05-850 Ożarów Mazowiecki PL |
Podobne do Puste ramy
Inne książki Anna Klejzerowicz
Oceny i recenzje książki Puste ramy
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Ogień potrafi zatrzeć wszystkie ślady, ale nie te zapisane w ludzkiej pamięci. Nie wszystko da się zrzucić na karb żywiołu, zwłaszcza jeśli będą świadkowie. Nie zawsze od razu widać umyślność, czasem dopiero ktoś powiąże ze sobą informacje i zauważy niepokojący obraz. Od tego już krok by rozpocząć poszukiwanie prawdy, a nie wykreowanej iluzji. Dobry reportaż potrzebuje odpowiedniego motywu. Duet dziennikarski Nina Kiryłło i Eryk Morski ma nosa do ciekawych tematów i trzeba przyznać, że dość często zbieranie informacji do artykułów kończy się śledztwem, wale nie amatorskim. Tym razem zwracają uwagę na dziwny splot przestępczych okoliczności. Kradzież dzieła sztuki i pożar, zdaje się to przypadkowe, lecz kiedy bliżej przyjrzeć się tym zdarzeniom pojawia się niepokojąca zbieżność. Dlaczego nikt tego nie zauważył? Schemat powtarza się od lat, a przynajmniej tak to widzi Nina i Eryk, gdzie tkwi haczyk lub też ewentualny początek i czy w ogóle poszczególne sprawy mają ze sobą coś wspólnego? Być może istotne wskazówki odnajdę w miejscowości, która również nie uniknęła grabieży i pożogi. Jednak małe miasteczka rządzą się swoimi prawami i rzadko kiedy zdradzają swoje tajemnice. Nikt nic nie widział, nie słyszał, co nie dziwi dziennikarzy i z pewnością jedynie podsyci ich zawodową ciekawość. Nie pierwszy raz mają z taką sytuacją do czynienia, temat jest warty zachodu, ale jest coś jeszcze. Skradzione obrazy, mające wartość nie tylko pieniężną, lecz także historyczną, a może to nie wszystko? Niekiedy trzeba zajrzeć w przeszłość by znaleźć motyw, a później ponownie sprawdzić tropy, zwłaszcza tam, gdzie nikt do tej pory tego nie zrobił… Lubicie łamigłówki? A kryminalne historie? To polecam lekturę „Pustych ram”, gdyż znajdziemy tam zagadkę lub raczej jej liczbę mnogą, mistrzowsko poprowadzone śledztwo dziennikarskie, intrygujące tło historyczne połączone z pomysłem fabularnym oraz zatartą granicę pomiędzy faktami i wyobraźnią autorki. Powiedzmy sobie szczerze skonstruować tak kryminał by czytelnik przepadł całkowicie na wstępie i wraz z bohaterami szukał rozwiązania wcale nie jest proste. Czy jest recepta na to? Tak, po prostu być mistrzem w fachu i dokładnie wiedzieć co chce się przekazać, można sobie jeszcze tę poprzeczkę podnieść opierając się na rzeczywistych wydarzeniach i dorzucając jeszcze detale na przykład z historii sztuki. Anna Klejzerowicz od lat dokładnie działa według tego przepisu i w każdej książce jeszcze dopracowuje szczegóły, dostrzegalne jest to w najnowszej książce, w jakiej już na samym początku czytający zdają sobie sprawę, że przed nimi wielowątkowa opowieść, ale co faktycznie przed nimi przekonują się z rozdziału na rozdział. Tu nie ma prostych pytań i nasuwających się odpowiedzi, diabeł tkwi nie tylko w niuansach, lecz również w historii splecionej z perfekcyjną fikcją literacką. Żadnych przypadków, zamiast tego zabawa przysłowiowych kota z myszą, podsuwane tropy, ślepe uliczki, chociaż czy na pewno? No i jeszcze przeszłość, łudząco przypominająca obecne wydarzenia, czy to zbieg okoliczności? W „Pustych ramach” mamy to, za co kochamy kryminały czyli szaradę, w której nowe ślady stawiają pod znakiem zapytania dotychczasowe ustalenia, a nawet jeżeli są ich potwierdzeniem to i tak kładzie się na nich cień podejrzeń, że nie do końca nimi są. Dorzućmy jeszcze duszny małomiasteczkowy klimat i tajemnice, jakimi nie dzieli się z obcymi. W finale otrzymujemy książkę dla jakiej bez problemu odłożymy wszystko inne lub zarwiemy noc, bo kto odpuści rozwiązanie takich zagadek?
Zaczynanie czytania serii od środka to moja mała czytelnicza przypadłość, która wyjątkowo często kończy się sukcesem. I dokładnie tak było w tym przypadku! Moje pierwsze spotkanie z twórczością Anny Klejzerowicz oraz jej duetem bohaterów- Niną Kiryłło i Erykiem Morskim- okazało się niesamowicie przyjemną przygodą. Ale nie dajcie się zwieść tym słodkim pozorom, bo pod płaszczykiem lekkiej historii kryje się prawdziwy dreszczyk emocji! Wszystko zaczyna się od zuchwałej kradzieży- z jednego z prowincjonalnych muzeów w tajemniczych okolicznościach znika cenny, zabytkowy obraz. Sprawa natychmiast staje się głośna, jednak to dociekliwi dziennikarze „Przeglądu Pomorskiego” dostrzegają w tym rabunku niepokojący wzorzec. Okazuje się, że skradzione płótno idealnie wpisuje się w ciąg dawnych, nigdy niewyjaśnionych grabieży dzieł sztuki, a ich wspólnym mianownikiem jest... ogień. Dążąc po tym płomiennym tropie, trafiają do urokliwego pomorskiego miasteczka. Sami bohaterowie z miejsca zyskali moją ogromną sympatię- i to nie tylko dlatego, że dzielę z nimi całkowicie niekontrolowaną słabość do dobrej kawy i słodkości! Nina urzekła mnie swoją niespożytą energią, zadziornością i tym, że po prostu "nie da sobie w kaszę dmuchać". Eryk z kolei, choć nieco bardziej stonowany, intrygował tajemniczą przeszłością oraz przenikliwym umysłem. Sama powieść to idealny przykład klimatycznego cosy crime w świetnym, polskim i małomiasteczkowym wydaniu. Jako amatorka motywów związanych ze sztuką, wsiąkłam w ten świat- kradzieże obrazów i ten powracający, mroczny motyw ognia były absolutnie fascynujące! Bohaterowie prowadzą śledztwo w klasycznym stylu, stawiając na wnikliwą dedukcję, a ich dochodzenie urozmaicają zabawne, pełne ciętej riposty dialogi. Do tego autorka umiejętnie łączy fikcję z historią sztuki i lokalną historią. Czy książka ma małe minusy? Gdyby opisy nadmorskiej mieściny były odrobinę bardziej rozbudowane, a postaci dostały jeszcze więcej unikalnych rysów, powieść tylko by na tym zyskała. Chciałabym też, aby ta historia była po prostu dłuższą lekturą! Świetnym zabiegiem okazało się za to wprowadzenie szerokiego wachlarza bohaterów drugoplanowych- dzięki temu praktycznie każdy żyjący w tej hermetycznej społeczności budził moją podejrzliwość. "Puste ramy" zapewniły mi przednią rozrywkę na wysokim poziomie. Jeśli szukacie ciepłego, ale intrygującego (i nieco ognistego :)) kryminału na wieczór- bardzo polecam. Ja z ciekawością sięgnę po kolejne części ich przygód!