Dyptyk
Justyna Mietlicka
Książka
| Wydawnictwo: | LeTra |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 296 |
| Rok wydania: | 2026 |
O książce Dyptyk
Między Mediolanem a jeziorem Como trwa wyścig o obraz wart fortunę i o prawdę, która może zniszczyć wszystko. Marcel, charyzmatyczny złodziej dzieł sztuki, i Rita, była milionerka oraz właścicielka galerii, mają tylko czterdzieści dni, by odnaleźć zaginiony Autoportret Francisa Bacona. Trop prowadzi do świata handlarzy sztuką, przemytników i ludzi, którzy od lat żyją w cieniu wielkich pieniędzy i jeszcze większych sekretów. Włoskie ulice pełne milczenia, tajemniczy Van Gogh, chłopak uzależniony od narkotyków, błękitny dyptyk i willa nad Como, w której słynne obrazy znikają bez śladu – każdy kolejny krok odsłania historię obsesji, miłości i zemsty. To nie jest tylko thriller o skradzionym obrazie. To opowieść o pamięci, winie i ludziach, którzy próbują uciec przed własną przeszłością. Idealna dla fanów sztuki, tajemnic i dusznej atmosfery włoskich miast, w których elegancja miesza się z niebezpieczeństwem, a każde odkrycie prowadzi do jeszcze mroczniejszego sekretu.Szczegółowe informacje na temat książki Dyptyk
| Wydawnictwo: | LeTra |
| EAN: | 9788321353883 |
| Autor: | Justyna Mietlicka |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 296 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-06-24 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Wydawnictwo Arkady Dobra 28 00-344 Warszawa PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Dyptyk
Inne książki Justyna Mietlicka
Oceny i recenzje książki Dyptyk
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Kiedy kawa z papierowego kubka staje się przestępstwem, wiesz, że trafiłaś na odpowiednią bohaterkę. Rita i ja mamy wspólny mianownik: obie uważamy, że życie jest zdecydowanie za krótkie na picie kawy z byle czego. Kiedy w „Dyptyku” Justyny Mietlickiej przeczytałam, jak bohaterka zabiera swoje ulubione porcelanowe filiżanki w podróż, żeby tylko uniknąć papierowego kubka na stacji benzynowej, wiedziałam, że to będzie nasze wspólne „czytadło”. Ale niech Was nie zmyli ten uroczy detal. Ta książka to nie jest lekki umilacz czasu – to kawa, która parzy, bo pod elegancką powłoką kryje się coś, co zostawia ślad. Wsiąkłam w tę historię na kilka godzin, całkowicie ignorując listę zadań na resztę dnia. Dlaczego? Bo Justyna Mietlicka ma dar budowania świata, który wciąga jak bagno, ale takie, w którym chciałoby się chwilę posiedzieć. Mamy tu Poznań – tak swojski, a jednak podszyty tajemnicą – oraz Włochy, które zamiast być tylko pocztówkowym tłem, stają się pełnoprawnym, dusznym uczestnikiem wydarzeń. Autorka mistrzowsko zestawia chłód naszych szerokości geograficznych z włoskim żarem, w którym pod fasadą luksusu i sztuki buzują emocje gotowe wybuchnąć w najmniej oczekiwanym momencie. Poznajcie Marcela. To złodziej dzieł sztuki z takim urokiem osobistym, że aż zęby bolą. Gość, któremu nie ufasz nawet wtedy, gdy podaje ci szklankę wody, bo wiesz, że jego talent językowy służy częściej do układania kłamstw niż do szczerej rozmowy. I Ritę, która desperacko próbuje utrzymać swoją podupadającą galerię w ryzach, choć świat, który znała, dawno przestał być bezpieczną przystanią. Ich relacja to nie jest cukierkowy romans. To dziwna, napięta szarpanina. Od złości do namiętności jest tu krok, którego oboje boją się zrobić, bo doskonale wiedzą, że przy ich bagażu doświadczeń każdy taki gest może wywołać pożar. To dynamika, która sprawia, że czytelnik czuje się jak obserwator niebezpiecznego tańca na linie. Sztuka w „Dyptyku” nie jest tylko dekoracją. Justyna Mietlicka zna się na niej wybornie i – co najważniejsze – potrafi o niej opowiadać bez akademickiego zadęcia, zarówno w książce, jak i na swoim profilu. Wprowadza nas w fascynujące historie, które stoją za wielkimi dziełami, sprawiając, że zaczynasz patrzeć na autoportret Bacona jak na żywą osobę z własnym, bolesnym życiorysem. Każda wzmianka o obrazach, każda analiza pociągnięcia pędzla jest tutaj przemyślana i podana z taką pasją, że trudno nie poczuć się częścią tego elitarnego, a jednocześnie niebezpiecznego świata. Jednak prawdziwa siła tej książki tkwi w jej „drugim dnie”. To opowieść o rozbitych ludziach. Tytułowy dyptyk to nie tylko dwa kawałki płótna – to metafora losów bohaterów, których drogi przecinają się po latach. Czytając o poszukiwaniach zaginionego obrazu w Mediolanie czy nad jeziorem Como, w pewnym momencie orientujesz się, że tak naprawdę śledzisz proces rozpadu duszy. Nienawiść, zazdrość i zapiekły żal to paliwo, które niszczy życie niezależnie od tego, czy masz miliony na koncie, czy ledwo wiążesz koniec z końcem. Cierpienie, jak zauważa autorka, nie pyta o stan posiadania – zawsze boli tak samo, a czasem przekłada się na zło, które karmi się cudzą krzywdą. Zdanie z okładki, że „każdy obraz ma swoją cenę, ale nie każdy da się odzyskać”, dźwięczy mi w głowie jak zadra. Bo w życiu jest dokładnie tak samo. Próbujemy coś „odnaleźć” lub „posklejać”, nie rozumiejąc, że czasem nie da się połączyć dwóch rozłączonych elementów bez poważnych konsekwencji. Niektórych rzeczy nie da się cofnąć, a niektóre blizny są po prostu częścią kompozycji. Ta książka udowadnia, że prawda, podobnie jak arcydzieła, bywa ukrywana nie po to, by ją chronić, ale by nigdy nie ujrzała światła dziennego. Mam wrażenie, że autorka zostawiła sobie furtkę do przygotowania kolejnej części przygód Rity i Marcela, bo w ich historii wciąż czuć niedopowiedzenia. Sama jestem szczerze ciekawa, jak dalej potoczą się ich losy i czy uda im się wyplątać z różnych życiowych sytuacji. To nie jest kolejny „przeciętny kryminał” z półki supermarketu. To historia gęsta od emocji, w której każda strona ma swoje znaczenie. Powieść, przy czytaniu której można całkowicie zapomnieć o świecie, a która jednocześnie zmusi Was do chwili refleksji nad tym, co w Waszym życiu jest warte ratowania.