Konto

Ojciec roku Ostrowska-Dołęgowska Magdalena
Książka

40,43 zł
49,90 zł - sugerowana cena detaliczna
Zamów teraz, wyślemy 2026-09-10
Wydawnictwo: Wydawnictwo Flow
Rodzaj oprawy: Okładka broszurowa (miękka)
Wydanie: 1
Liczba stron: 368
Format: 135x205
Rok wydania: 2026
Zobacz więcej
Ojciec roku
40,43 zł

O książce Ojciec roku

Patryk, dwudziestoczteroletni barman z burzliwą przeszłością, stawia czoła wyzwaniu, gdy jego była partnerka, Marta, powierza mu pod opiekę ich sześcioletnią córkę Tosię. Nagłe spotkanie po latach zmienia poukładany, choć samotny, świat Patryka, zmuszając go do szybkiego kursu dojrzałości.

Poruszająca opowieść o braniu odpowiedzialności za własne wybory oraz o tym, że dla miłości i rodziny warto zaryzykować zmianę całego swojego dotychczasowego życia.

Szczegółowe informacje na temat książki Ojciec roku

Wydawnictwo: Wydawnictwo Flow
EAN: 9788383642246
Autor: Ostrowska-Dołęgowska Magdalena
Rodzaj oprawy: Okładka broszurowa (miękka)
Wydanie: 1
Liczba stron: 368
Format: 135x205
Rok wydania: 2026
Data premiery: 2026-08-12
Podmiot odpowiedzialny: WYDAWNICTWO FLOW SEWERYN & WITKIEWICZ SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ
ul. Metalowców 13/B1/104
41-500 Chorzów
PL
e-mail: [email protected]

Podobne do Ojciec roku

Inne książki Ostrowska-Dołęgowska Magdalena

Inne książki z kategorii Literatura piękna obyczajowa

Oceny i recenzje książki Ojciec roku

Średnia ocen:
8.59 /10
Liczba ocen:
157
lubimyczytac.pl
Powiedz nam, co myślisz!

Pomóż innym i zostaw ocenę!

Kama 16/08/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

– Strasznie bym chciał, żebyś już wróciła, wiesz? I żebyś nadal chciała mnie oswajać, bo mi już odwaliło na twoim punkcie. Czasem ta rodzina po prostu jest taka szyta z różnych kawałeczków. -Jesteś moim liskiem. -A Ty moim kotkiem Patryk ma dwadzieścia cztery lata i żyje z dnia na dzień wynajmując mieszkanie z trójką studentów politechniki. Chłopaki uwielbiają imprezy , lecz , gdy trzeba potrafią się wesprzeć i naprawdę mogą na siebie liczyć. Patyś jak o njm mówią pracuje przy remontach gładząc ściany, malując je czy kładąc parkiety. Dodatkowo młody mężczyzna dorabia jako barman w jednym z nocnych klubów w Gdańsku,uważając się zresztą za delikatnie mówiąc niezbyt mądrego z powodu oblanej matury , a co ważniejsze nie zbudował nigdy w prawdziwie dorosłym życiu poważnej relacji z dziewczyną. Wszystko to zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni , gdy pewnego ranka młody Wróblewski odbiera telefon od Marty - kobieta planuje wyjechać na stałe do Australii wraz z nowym partnerem, lecz na czas urządzania się w nowym miejscu musi powierzyć dawnemu chłopakowi opiekę nad Tosią- ich wspólną teraz już sześcioletnią córeczką. Oczywiście pierwszą reakcją mlodego ojca jest panika,a i początki ich wspólnej przygody są bardzo trudne- dziewczynka jest zamknięta w sobie, wycofana i niewiele mówi. Bo jak człowiek, który ledwo ogarnia samego siebie, ma nagle zajmować się sześcioletnią dziewczynką? I tutaj zaczyna się jedna z najpiękniejszych części tej historii. Przełomem okazuje się dla tej dwójki znajomość z pracującą w pobliskiej cukierni dziewczyną Mają oraz jej ciocią Janiną zwaną pieszczotliwie Tunią. Oczywiście i tu nie brakuje komplikacji, ponieważ oboje są mocno poranionymi duszami, a on zdecydowanie za często najpierw mówi, a potem myśli. Relacja Patryka i Tosi nie rodzi się przecież od razu. Nie dostajemy cudownego ojca, który nagle wie, jak rozmawiać z dzieckiem, jak reagować na jego emocje i czego potrzebuje mała dziewczynka. Dostajemy za to młodego mężczyznę, który popełnia błędy. Czasem mówi zdecydowanie za dużo, zanim zdąży pomyśleć. Czasem nie wie, co zrobić. Czasem zwyczajnie się boi. Ale przede wszystkim — próbuje.

Kama 16/08/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

– Strasznie bym chciał, żebyś już wróciła, wiesz? I żebyś nadal chciała mnie oswajać, bo mi już odwaliło na twoim punkcie. Czasem ta rodzina po prostu jest taka szyta z różnych kawałeczków. -Jesteś moim liskiem. -A Ty moim kotkiem Patryk ma dwadzieścia cztery lata i żyje z dnia na dzień wynajmując mieszkanie z trójką studentów politechniki. Chłopaki uwielbiają imprezy , lecz , gdy trzeba potrafią się wesprzeć i naprawdę mogą na siebie liczyć. Patyś jak o njm mówią pracuje przy remontach gładząc ściany, malując je czy kładąc parkiety. Dodatkowo młody mężczyzna dorabia jako barman w jednym z nocnych klubów w Gdańsku,uważając się zresztą za delikatnie mówiąc niezbyt mądrego z powodu oblanej matury , a co ważniejsze nie zbudował nigdy w prawdziwie dorosłym życiu poważnej relacji z dziewczyną. Wszystko to zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni , gdy pewnego ranka młody Wróblewski odbiera telefon od Marty - kobieta planuje wyjechać na stałe do Australii wraz z nowym partnerem, lecz na czas urządzania się w nowym miejscu musi powierzyć dawnemu chłopakowi opiekę nad Tosią- ich wspólną teraz już sześcioletnią córeczką. Oczywiście pierwszą reakcją mlodego ojca jest panika,a i początki ich wspólnej przygody są bardzo trudne- dziewczynka jest zamknięta w sobie, wycofana i niewiele mówi. Bo jak człowiek, który ledwo ogarnia samego siebie, ma nagle zajmować się sześcioletnią dziewczynką? I tutaj zaczyna się jedna z najpiękniejszych części tej historii. Przełomem okazuje się dla tej dwójki znajomość z pracującą w pobliskiej cukierni dziewczyną Mają oraz jej ciocią Janiną zwaną pieszczotliwie Tunią. Oczywiście i tu nie brakuje komplikacji, ponieważ oboje są mocno poranionymi duszami, a on zdecydowanie za często najpierw mówi, a potem myśli. Relacja Patryka i Tosi nie rodzi się przecież od razu. Nie dostajemy cudownego ojca, który nagle wie, jak rozmawiać z dzieckiem, jak reagować na jego emocje i czego potrzebuje mała dziewczynka. Dostajemy za to młodego mężczyznę, który popełnia błędy. Czasem mówi zdecydowanie za dużo, zanim zdąży pomyśleć. Czasem nie wie, co zrobić. Czasem zwyczajnie się boi. Ale przede wszystkim — próbuje. A jednak Tosiulek powoli oswaja swoich bliskich i relacja z tatą okazuje się czymś naprawdę niezwykłym. Czytając o małej Antoninie i jej opiekunie wielokrotnie się wzruszyłam i zwyczajnie rozczulałam. Nie mogę też nie wspomnieć o Majce - Boże ta kobieta jest naprawdę definicją dobroci i wrażliwości i to pomimo bagażu przeszłości, który musiała udźwignąć. Tym bardziej podziwiałam ją za to, że mimo własnych ran potrafi dostrzegać cudze. Że nie przechodzi obojętnie obok człowieka, który potrzebuje pomocy. Że potrafi być blisko, nie próbując na siłę naprawiać drugiej osoby. Jej relacja z Patrykiem również nie jest cukierkowa. I bardzo dobrze. Bo ta książka pokazuje, że dwoje poranionych ludzi nie zawsze od razu potrafi stworzyć coś pięknego. Czasami najpierw muszą nauczyć się siebie. Swoich granic. Swoich lęków. Tego, jak rozmawiać, kiedy emocje biorą górę. Patryk zdecydowanie za często najpierw mówi, a dopiero później myśli, przez co momentami miałam ochotę potrząsnąć nim za ramiona i powiedzieć: „Człowieku, pomyśl przez pięć sekund!”. Ale jednocześnie trudno było się na niego długo złościć, bo za tym całym chaosem kryje się ogromna potrzeba bycia kochanym i akceptowanym. A Tosia? Tosia skradła moje serce. Ta mała dziewczynka pokazuje, że dziecko również może mieć ogromny wpływ na dorosłych. Że czasami to właśnie ono uczy ich najważniejszych rzeczy. Cierpliwości. Czułości. Odpowiedzialności. A przede wszystkim tego, że rodzina nie zawsze wygląda tak, jak sobie ją wcześniej wyobrażaliśmy. „Czasem ta rodzina po prostu jest taka szyta z różnych kawałeczków.” I chyba właśnie to zdanie najlepiej oddaje całą tę historię. Bo rodzina nie zawsze musi być idealna. Nie zawsze musi składać się z ludzi, których połączyły wyłącznie więzy krwi.

Kama 16/08/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

– Strasznie bym chciał, żebyś już wróciła, wiesz? I żebyś nadal chciała mnie oswajać, bo mi już odwaliło na twoim punkcie. Czasem ta rodzina po prostu jest taka szyta z różnych kawałeczków. -Jesteś moim liskiem. -A Ty moim kotkiem Patryk ma dwadzieścia cztery lata i żyje z dnia na dzień wynajmując mieszkanie z trójką studentów politechniki. Chłopaki uwielbiają imprezy , lecz , gdy trzeba potrafią się wesprzeć i naprawdę mogą na siebie liczyć. Patyś jak o njm mówią pracuje przy remontach gładząc ściany, malując je czy kładąc parkiety. Dodatkowo młody mężczyzna dorabia jako barman w jednym z nocnych klubów w Gdańsku,uważając się zresztą za delikatnie mówiąc niezbyt mądrego z powodu oblanej matury , a co ważniejsze nie zbudował nigdy w prawdziwie dorosłym życiu poważnej relacji z dziewczyną. Wszystko to zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni , gdy pewnego ranka młody Wróblewski odbiera telefon od Marty - kobieta planuje wyjechać na stałe do Australii wraz z nowym partnerem, lecz na czas urządzania się w nowym miejscu musi powierzyć dawnemu chłopakowi opiekę nad Tosią- ich wspólną teraz już sześcioletnią córeczką. Oczywiście pierwszą reakcją mlodego ojca jest panika,a i początki ich wspólnej przygody są bardzo trudne- dziewczynka jest zamknięta w sobie, wycofana i niewiele mówi. Bo jak człowiek, który ledwo ogarnia samego siebie, ma nagle zajmować się sześcioletnią dziewczynką? I tutaj zaczyna się jedna z najpiękniejszych części tej historii. Przełomem okazuje się dla tej dwójki znajomość z pracującą w pobliskiej cukierni dziewczyną Mają oraz jej ciocią Janiną zwaną pieszczotliwie Tunią. Oczywiście i tu nie brakuje komplikacji, ponieważ oboje są mocno poranionymi duszami, a on zdecydowanie za często najpierw mówi, a potem myśli. Relacja Patryka i Tosi nie rodzi się przecież od razu. Nie dostajemy cudownego ojca, który nagle wie, jak rozmawiać z dzieckiem, jak reagować na jego emocje i czego potrzebuje mała dziewczynka. Dostajemy za to młodego mężczyznę, który popełnia błędy. Czasem mówi zdecydowanie za dużo, zanim zdąży pomyśleć. Czasem nie wie, co zrobić. Czasem zwyczajnie się boi. Ale przede wszystkim — próbuje. A jednak Tosiulek powoli oswaja swoich bliskich i relacja z tatą okazuje się czymś naprawdę niezwykłym. Czytając o małej Antoninie i jej opiekunie wielokrotnie się wzruszyłam i zwyczajnie rozczulałam. Nie mogę też nie wspomnieć o Majce - Boże ta kobieta jest naprawdę definicją dobroci i wrażliwości i to pomimo bagażu przeszłości, który musiała udźwignąć. Tym bardziej podziwiałam ją za to, że mimo własnych ran potrafi dostrzegać cudze. Że nie przechodzi obojętnie obok człowieka, który potrzebuje pomocy. Że potrafi być blisko, nie próbując na siłę naprawiać drugiej osoby. Jej relacja z Patrykiem również nie jest cukierkowa. I bardzo dobrze. Bo ta książka pokazuje, że dwoje poranionych ludzi nie zawsze od razu potrafi stworzyć coś pięknego. Czasami najpierw muszą nauczyć się siebie. Swoich granic. Swoich lęków. Tego, jak rozmawiać, kiedy emocje biorą górę. Patryk zdecydowanie za często najpierw mówi, a dopiero później myśli, przez co momentami miałam ochotę potrząsnąć nim za ramiona i powiedzieć: „Człowieku, pomyśl przez pięć sekund!”. Ale jednocześnie trudno było się na niego długo złościć, bo za tym całym chaosem kryje się ogromna potrzeba bycia kochanym i akceptowanym. A Tosia? Tosia skradła moje serce. Ta mała dziewczynka pokazuje, że dziecko również może mieć ogromny wpływ na dorosłych. Że czasami to właśnie ono uczy ich najważniejszych rzeczy. Cierpliwości. Czułości. Odpowiedzialności. A przede wszystkim tego, że rodzina nie zawsze wygląda tak, jak sobie ją wcześniej wyobrażaliśmy. „Czasem ta rodzina po prostu jest taka szyta z różnych kawałeczków.” I chyba właśnie to zdanie najlepiej oddaje całą tę historię. Bo rodzina nie zawsze musi być idealna. Nie zawsze musi składać się z ludzi, których połączyły wyłącznie więzy krwi. Czasami tworzą ją ludzie, którzy odnaleźli się w odpowiednim momencie swojego życia i postanowili zostać. Czasami jest trochę posklejana. Trochę nieporadna. Trochę chaotyczna. Ale właśnie przez to prawdziwa. „Ojciec roku” to dla mnie nie tylko historia o młodym ojcu, który niespodziewanie musi nauczyć się opieki nad własnym dzieckiem. To przede wszystkim opowieść o dojrzewaniu do miłości. O tym, że dorosłość nie zawsze przychodzi wraz z konkretną liczbą na metryce. Czasami dopiero drugi człowiek sprawia, że zaczynamy naprawdę dorastać. To również historia o drugich szansach. O ludziach, którzy mają za sobą rzeczy, których nie mogą już zmienić. O ranach, których nie widać. O potrzebie bliskości. O tym, że czasami najbardziej potrzebujemy kogoś, kto po prostu zostanie. I właśnie dlatego ta książka tak mocno mnie poruszyła.

czytanie.na.platanie 18/08/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

Ciepła, zabawna, wzruszająca i życiowa. Taka właśnie jest powieść „Ojciec roku” Magdaleny Ostrowskiej, a ja już po kilku stronach pomyślałam, że oto trzymam w rękach niemal gotowy scenariusz na przepiękną, mądrą komedię romantyczną, którą z przyjemnością obejrzałabym na dużym ekranie. Początek książki, gdy niespodziewanie młodemu mężczyźnie na głowę spada opieka nad 6-letnią córką, z którą nie miał kontaktu, można uznać za zabawny i zwiastujący wiele komicznych perypetii i niespodziewanych zwrotów akcji. Mnie jednak złamał serce. Postawiłam się w miejscu Tosi, pozostawionej z obcą sobie osobą, potraktowanej jak zbędny bagaż przeszkadzający w życiowych planach matki. To przerażające i bolesne, jak egoistyczni dorośli potrafią uprzedmiotowić dziecko i zrzucić odpowiedzialność na kogoś, kogo wcześniej sami od tego dziecka odseparowali. A Patryk? Jest przerażony równie mocno jak jego córka! Ten lawirujący pomiędzy pracą barmana i budowlańca, ledwo wiążący koniec z końcem mężczyzna zostaje rzucony na naprawdę głęboką wodę. Dzięki narracji pierwszoosobowej śledzimy jego emocje, ale i stopniową przemianę. Czujemy jego paraliżujący strach, bezradność, chaos, ale też zmagania, które z czasem przeradzają się w coś najpiękniejszego na świecie. Autorka genialnie zagrała tu językiem. Na początku powieści jest on surowy, niestroniący od wulgaryzmów, co świetnie uwiarygadnia postać Patryka i siłę buzujących w nim emocji. Ale z czasem łagodnieje, bo Tosia swoją dziecięcą, bezwarunkową ufnością przenika do jego wrażliwości, a my jesteśmy świadkami rodzenia się prawdziwej, dojrzałej miłości ojcowskiej. Rozkwitająca relacja ojca i córki oraz przemiana głównego bohatera wzruszyły mnie najbardziej. Bo ojcostwo dało Patrykowi dużo więcej niż poczucie odpowiedzialności za drugą osobę, dało mu też poczucie własnej wartości i cel w życiu, o który warto walczyć. Moje serce po prostu stopniało, kiedy ten twardy facet spędzał długie godziny na doczepianiu włosów ulubionej lalce Barbie swojej córki. No i jak tu się nie wzruszyć? W powieści nie brak również subtelnego wątku romantycznego, który jest przyjemnym uzupełnieniem fabuły, oraz zawirowań, które urealniają tę historię. Dzięki temu jeszcze bardziej zaangażowałam się w losy bohaterów i trzymałam kciuki za rozsądne i najlepsze dla wszystkich rozwiązanie ich skomplikowanej sytuacji. I zakończenie przyjęłam z uśmiechem na ustach. Ale to nie tylko przyjemna, ale i skłaniająca do refleksji historia, która pokazuje, że posiadanie dziecka nie czyni nas automatycznie rodzicem, na to miano trzeba sobie zapracować. Liczy się obecność, wsparcie, prawdziwe zainteresowanie i dawanie poczucia bezpieczeństwa, nawet jeśli po drodze popełnia się błędy. To też niezwykle budująca opowieść o tym, by nie oceniać ludzi po pozorach. Bo złe decyzje, choć nie dają się już cofnąć, nie zamykają drogi, by zacząć od nowa. I zdać najważniejszy życiowy egzamin celująco.

Wiola 29/08/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

Patryk musiał w pewnym momencie życia szybciej dorosnąć. Tylko nie nauczył się jeszcze odpowiedzialności. Pracuje i to na dwa etaty, bo w tym przypadku nie zawalił ani razu, ale jeśli chodzi o relacje...tutaj jest jeszcze sporo do nadrobienia. Staje przed faktem dokonanym i przez kilka miesięcy musi zająć się swoją córką. Nie widział jej pięć lat, a teraz ma się nią zająć. Tosia wpada w jego życie i je zmienia, może nie wszystko na raz ale pozwala po trochę odkrywać to czego wcześniej nie widział. Powieść poruszająca czułą strunę mojego serca. O budowaniu relacji od podstaw, łatwością z jaką społeczeństwo przykleja metki innym nie znając ani trochę historii tego człowieka. O tym jak wielkie zmiany w codzienności wprowadza mały człowiek i jak dużo dobrego robi miłość. W obie strony. O błędach i doświadczeniu, którego częścią musi być każdy z nas. To też opowieść o facecie, który samego siebie uważał za nic nie wartego...bo nie miał matury. A może i pewnie głównie dlatego, że nie został nigdy potraktowany jako ktoś wartościowy mimo braku papierka. Jedynym narratorem jest Patryk i ja miałam coś takiego miejscami, że mi się nie podobało. Za dużo przekleństw, za dużo o tematyce okołosek*ualnej, a potem waląc książką w głowę (delikatnie)mówiłam sobie - to przecież facet jest narratorem, to jego myśli, nie kobiety. I wtedy zaczynałam podziwiać to z jaką naturalnością napisała tę powieść AUTORKA, nie autor. Wielkie brawa za tak, a nie inaczej przedstawiony, obraz życia bohatera. Za odwagę wejścia w skórę osoby skrzywdzonej, zaszufladkowanej, pełnej obaw ale też mocno wrażliwej, chociaż okazujacej tę wrażliwość inaczej niż ja na przykład rozumiem. Pełna różnych emocji książka, którą nie jest łatwo odłożyć. Mnóstwo w niej zarówno ciepła jak i szorstkości, ale idealnie wyważonych. Oczywiście podziwiać trzeba też przepiękne wydanie. Nie da się przejść obok tej pozycji obojętnie. I o to chodzi. Polecam.

Z tego samego wydawnictwa

DARMOWA DOSTAWA
za zapis do newslettera!
Nowości, promocje, inspiracje – wszystko na Twoim mailu.
*Kod jednorazowego użycia przy minimalnej wartości koszyka 89 zł.