Nie ma przed czym uciekać Rebecca Makkai Książka
| Wydawnictwo: | Poznańskie |
| Rodzaj oprawy: | Okładka twarda |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 360 |
| Rok wydania: | 2025 |
Kup w zestawie
O książce Nie ma przed czym uciekać
Biblioteka to miejsce pełne opowieści. Co może się wydarzyć, gdy jedna z nich stanie się rzeczywistością?
Lucy jest z pozoru zwyczajną bibliotekarką w prowincjonalnym amerykańskim miasteczku. Prowadzi spokojne życie w otoczeniu książek i dziecięcych opowieści. Do czasu aż pewnego dnia podejmuje decyzję, która wywróci ten porządek do góry nogami. Dziesięcioletni Ian, jej ulubiony podopieczny, wyróżnia się na tle swoich rówieśników – inteligentny, błyskotliwy, uwielbia czytać wszystko, co wpadnie mu w ręce. Chłopiec dorasta jednak w dusznym świecie zakazów i rygorystycznych zasad narzuconych przez kontrolującą matkę.
Gdy pewnego dnia Ian ucieka z domu i ukrywa się w bibliotece, Lucy staje przed dylematem: odwieźć chłopca do rodziców czy wyruszyć z nim w nieznane? Czy ucieczka będzie ratunkiem, czy uwikła ich oboje w poważniejsze tarapaty? Żadna decyzja nie wydaje się dobra, czas mija, a samochód Lucy niepostrzeżenie oddala się od domu Iana…
Wartka, pełna humoru fabuła, wyraziste postaci i mnóstwo emocji: od śmiechu po łzy wzruszenia. Nie ma przed czym uciekać to opowieść o wolności, odwadze i odpowiedzialności za innych, ale także o tym, jak czasem łatwo przekroczyć granice, gdy stawką jest życie drugiego człowieka. Debiutancka powieść Rebekki Makkai dziś tylko zyskała na aktualności.
Szczegółowe informacje na temat książki Nie ma przed czym uciekać
| Wydawnictwo: | Poznańskie |
| EAN: | 9788368370218 |
| Autor: | Rebecca Makkai |
| Tłumaczenie: | Rafał Lisowski |
| Rodzaj oprawy: | Okładka twarda |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 360 |
| Rok wydania: | 2025 |
| Data premiery: | 2025-02-26 |
| Język wydania: | polski |
| Podmiot odpowiedzialny: | Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o. o. ul. Fredry 8 61-701 Poznań PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Nie ma przed czym uciekać
Inne książki Rebecca Makkai
Inne książki z kategorii Literatura
Oceny i recenzje książki Nie ma przed czym uciekać
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Przeczytałam wszystkie powieści Rebekki Makkai, które zostały wydane na naszym rynku i każda z nich jest inna, co tylko potwierdza szeroki wachlarz umiejętności pisarskich Autorki. „Wierzyliśmy jak nikt” to książka o miłości i prawdziwej przyjaźni, która przyniosła łzy i po której trudno było mi się otrząsnąć. Tę oceniłam najwyżej. „Mam do pana kilka pytań”, nieco lżejsza i oparta na zagadce kryminalnej, również nie unika trudnych tematów społecznych. A jak na ich tle wypada debiutancka powieść autorki „Nie ma przed czym uciekać, która miała swoją premierę 26 lutego? Czy ja się śmiałam, czy płakałam? I jedno, i drugie, choć sama nie wiem których emocji finalnie było więcej. „Nie ma przed czym uciekać” to książka, która robi z emocjami fikołki jak na zajęciach z jogi dla początkujących, niby miało być spokojnie, a człowiek kończy w pozycji, w której nie wie, czy już się wzrusza, czy jeszcze śmieje przez łzy. Lucy, 26-letnia bibliotekarka z działu dziecięcego, pewnego dnia poznaje Iana, dziesięciolatka z mózgiem profesora literatury i mamą z mentalnością cenzora PRL-u. Ich tajna misja? Czytać to, czego nie wolno. Zakazane książki. Zakazana wiedza. Zakazane przygody. Czyli wszystko to, co najlepsze w życiu i literaturze. I kiedy już myślałam, że będzie to historia o urokach literackiego buntowania się, nagle Ian ląduje w grupie duszpasterskiej dla „zagubionych seksualnie”. Tak, dobrze czytasz. A prowadzi ją pastor Bob, człowiek o twarzy buraka i duszy... no cóż, bardzo skomplikowanej, którego życiową misją jest ratowanie innych przed tolerancją. Z jednej strony walczy z homoseksualnością, z drugiej bywa częstym gościem w gejowskich klubach, tłumacząc, że „posługa chorym” ma różne oblicza. I wtedy, niczym w dobrej powieści sensacyjnej, Lucy zazwyczaj racjonalna, spięta, z niedojedzonym lunchem w torebce, zostaje porwana. Przez dziesięciolatka. Do Chicago. I jedzie, bo nie chce być posądzona o porwanie. Logiczne, prawda? Brzmi absurdalnie? Tak. Śmiesznie? Zdecydowanie. Ale pod tą warstwą szalonych zwrotów akcji i cudownych dialogów kryje się historia, która uderza prosto w serce. O tym, jak łatwo zostać zaklasyfikowanym jako „problem”. O tym, że seksualność nie jest defektem, który można naprawić modlitwą i kolorowanką. I o tym, że czasem trzeba pojechać z dzieckiem do Chicago, żeby zrozumieć, kim naprawdę jesteśmy. Rebecca Makkai stworzyła powieść, która równocześnie łaskocze i gryzie. A ja, cóż, dałam się pogryźć z przyjemnością. Bo nie ma przed czym uciekać, serio. Zwłaszcza przed tak dobrą książką.