Figury bez planszy Stróżańska Paulina Książka
| Wydawnictwo: | Sabat |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Liczba stron: | 312 |
| Format: | 204x151 mm |
| Rok wydania: | 2025 |
Kup w zestawie
O książce Figury bez planszy
Hudson Perth z trudem dochodzi do siebie po rozwodzie z następcą tronu Albetii, Ranaldem von Grinem. Próbuje prowadzić normalne życie, jednak dręczą ją koszmary, a zespół stresu pourazowego wciąż przypomina o doznanych traumach. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że były mąż zostaje porwany, a rodzina królewska podejrzewa, iż Hudson wie więcej, niż mówi.
Kobieta nie zdaje sobie jednak sprawy, że za porwaniem stoi jej narzeczony, Mason Mead. Choć wściekły na Ranalda za znęcanie się nad ukochaną, nie potrafi zdecydować, co zrobić ze swoim więźniem.
Hudson i Mason próbują się nawzajem chronić, nie wiedząc, że ktoś inny przesuwa pionki na planszy szybciej, niż są w stanie to dostrzec.
Czy siła ich miłości zdoła przezwyciężyć narastające zło?
Szczegółowe informacje na temat książki Figury bez planszy
| Wydawnictwo: | Sabat |
| EAN: | 9788368488241 |
| Autor: | Stróżańska Paulina |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Liczba stron: | 312 |
| Format: | 204x151 mm |
| Rok wydania: | 2025 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Wydawnictwo Sabat Os. Kościuszkowców 16/8 62-020 Swarzędz PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Figury bez planszy
Inne książki Stróżańska Paulina
Inne książki z kategorii Romans
Oceny i recenzje książki Figury bez planszy
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Hudson Perth dochodzi do siebie po rozwodzie z księciem Albetii, Ranaldem von Grinem. Mimo wsparcia Masona i jego „rodziny” nie jest to dla niej łatwe. Dręczą ją koszmary, traumy oraz zespół stresu pourazowego. Sytuacja jeszcze bardziej komplikuje się, kiedy Albetię obiega informacja o chorobie następcy tronu. Hudson nie zdaje sobie sprawy, że tak naprawdę jej były mąż został porwany i jest przetrzymywany przez Masona. Mężczyzna jest wściekły na księcia Ranalda za wszystkie krzywdy, które wyrządził Hudson. Jednak nie potrafi podjąć decyzji, czy zabić go czy w inny sposób się na nim zemścić. Niespodziewanie pojawia się także tajemniczy mężczyzna, Jerome, który proponuje Hudson pracę. Hudson i Mason mają swoje tajemnice i próbują się nawzajem chronić. Jak potoczą się dalsze losy Hudson i Masona? Kim tak naprawdę jest Jerome? Czy bohaterowie odnajdą w końcu spokój i szczęście? „Figury bez planszy” to drugi tom serii „Figury”. Aby przeczytać tę książkę konieczna jest znajomość pierwszej części „Figura na planszy”. Książki przeznaczone są dla osób powyżej 18-tego roku życia. Paulina Stróżańska po raz kolejny stworzyła niesamowicie wciągającą opowieść, którą czyta się jednym tchem. Historia Hudson i Masona jest pełna miłości, emocji i poświęcenia ale także niebezpieczeństwa. Ta dwójka próbuje się wzajemnie chronić za wszelką cenę. Oboje są gotowi zrobić dla siebie dosłownie wszystko. Autorka pięknie pokazała tutaj motyw found family. Hudson zmagająca się z demonami przeszłości, czująca się jak piąte koło u wozu dzięki Masonowi odnalazła prawdziwą rodzinę, przyjaciół, na których pomoc zawsze można liczyć. Znajdziecie tutaj także motyw zemsty, gorące sceny, handel ludźmi, przemoc fizyczną, morderstwa i tortury. Jest to książka przy której na pewno nie będziecie się nudzić. Akcja goni akcję, na każdym kroku czyha niebezpieczeństwo i do końca nie wiadomo, czy wszyscy wyjdą z tego żywi. Jest to historia pełna zwrotów akcji, trzymająca w napięciu do samego końca. Jeżeli jeszcze nie czytaliście tej dylogii, to warto nadrobić, duże emocje gwarantowane.
„Figury bez planszy” autorstwa Pauliny Stróżańskiej (Wydawnictwo Sabat) Książka otrzymana w ramach współpracy barterowej. Bezpośrednia kontynuacja dylogii „Figura na planszy”, która zabiera nas w dalsze losy Hudson i Masona. Po wydarzeniach z pierwszej części pozostało sporo niedomkniętych spraw, które wymagają rozwiązania. SPOILER Poznajemy prawdziwą twarz Reginalda, a także pojawia się brat Hudson. Obaj działają z ukrycia, wciąż czerpiąc zyski z krzywdzenia innych. KONIEC SPOILERA „Figura na planszy” miała świetny pomysł na siebie - wprowadziła charyzmatyczne postacie, którym po prostu chce się kibicować. Kontynuacja nadal trzyma poziom, choć momentami miałem wrażenie, że niektóre wątki zostały dopisane trochę na siłę. Miło było wrócić do Albetii. Zdążyłem już zatęsknić za bohaterami, choć - co warto zaznaczyć - martwych nie przywrócono. Postacie wciąż są najmocniejszym punktem tej historii - czuć między nimi autentyczną chemię. Fabuła szybko nabiera tempa i rzuca naszą ulubioną parę w kolejne problemy, od których momentami włos jeży się na głowie. Trzeba przyznać, że nie ma tu miejsca na nudę - ciągle coś się dzieje, i najczęściej nie po naszej myśli. Zarzut „kontynuacji na siłę” odnosi się głównie do niektórych wątków, które zostały rozwiązane gdzieś w tle, bez większego udziału czytelnika. Szczególnie rozczarowało mnie potraktowanie wątku ojca Hudson - zakończonego nagle, właściwie jednym zdaniem. Mason pozostaje wkurzoną bestią i w tej części momentami irytował mnie jeszcze bardziej niż wcześniej. Często działa nielogicznie, impulsywnie, kierując się wyłącznie emocjami. Rozumiem zamysł autorki, ale jego decyzje podejmowane „z miłości” nie raz wywoływały u mnie raczej grymas zażenowania niż wzruszenia. Największym zawodem okazało się jednak zakończenie. Liczyłem na bardziej realistyczny, gorzki finał, tymczasem kluczowy wątek również został rozwiązany gdzieś poza główną akcją, niemal mimochodem, prowadząc nas do dość cukierkowego happy endu. SPOILER Pozostawienie Masona w więzieniu byłoby dla mnie perfekcyjnym zwieńczeniem tej historii i mogłoby podnieść ocenę nawet o punkt. KONIEC SPOILERA Mimo to bardzo cenię sposób, w jaki Stróżańska nie oszczędza swoich bohaterów - nie ma tu przesadnej sielanki i tęczy, co zdecydowanie działa na plus. To jeden z elementów jej twórczości, który lubię najbardziej. Pomimo licznych zastrzeżeń bawiłem się przy „Figurach bez planszy” naprawdę dobrze. Stróżańska ma wyraźny talent i widać, że konsekwentnie go rozwija. Książkę czyta się płynnie i z zaangażowaniem od początku do końca. Jak na romans 18+, sceny intymne wypadają naturalnie - nie są ani żenujące, ani przesadzone, stanowią raczej spójne dopełnienie historii Hudson i Masona. Muszę przyznać, że będę za nimi tęsknił - nawet jeśli Mason momentami doprowadzał mnie do szału. Zżyłem się z bohaterami i tym fikcyjnym światem. Spędziłem z nimi sporo czasu i trudno nie odczuwać pewnego sentymentu. „Figury bez planszy” oceniam na 7/10 - głównie przez zbyt szybkie domykanie niektórych wątków i kiczowate zakończenie (brakowało tylko zachodzącego słońca). Polecam sprawdzić dylogię, a gwarantuję dobrą akcję!