Trylogia Przymierza Stali T.3 Zdrajca Anthony Ryan Książka
| Wydawnictwo: | Fabryka Słów |
| Rodzaj oprawy: | Okładka zintegrowana |
| Liczba stron: | 620 |
| Format: | 145x217 mm |
| Rok wydania: | 2026 |
O książce Trylogia Przymierza Stali T.3 Zdrajca
Władza potrafi odmienić człowieka. Wiara złamać. A lojalność może kosztować więcej niż życie.
Alwyn Skryba przeszedł drogę od wyrzutka do rycerza, od banity do doradcy kobiety, którą sam wyniósł na piedestał. Pod sztandarem Lady Evadine zdobył chwałę, walczył w imię sprawiedliwości i przelewał krew dla królestwa.
Lecz wiara Evadine zamienia się w żar fanatyzmu, a jej proroctwa w narzędzie strachu. W obliczu nadchodzącej wojny Alwyn staje przed wyborem, którego nie da się uniknąć: serce czy sumienie, lojalność czy prawda.
Gdy ostatnia bitwa zbliża się nieuchronnie, każdy sojusz okaże się kruchy, a każdy czyn naznaczony krwią. Bo nawet bohater, który sięgnął po wielkość, musi w końcu odpowiedzieć na jedno pytanie: kim się stał, walcząc o to, w co wierzył?
Szczegółowe informacje na temat książki Trylogia Przymierza Stali T.3 Zdrajca
| Wydawnictwo: | Fabryka Słów |
| EAN: | 9788383751061 |
| Autor: | Anthony Ryan |
| Rodzaj oprawy: | Okładka zintegrowana |
| Liczba stron: | 620 |
| Format: | 145x217 mm |
| Rok wydania: | 2026 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Fabryka Słów sp. z o.o. Poznańska 91 05-850 Ożarów Mazowiecki PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Trylogia Przymierza Stali T.3 Zdrajca
Inne książki Anthony Ryan
Oceny i recenzje książki Trylogia Przymierza Stali T.3 Zdrajca
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Jeśli ktoś czytał wcześniejsze tomy trylogii, to przy „Zdrajcy” od razu poczujecie, że wchodzicie na sam finał naprawdę dużej historii, a jeśli ktoś dopiero zaczyna przygodę z tym światem, to i tak szybko łapie klimat, bo autor pisze tak, że momentalnie wskakuje się w buty bohaterów i idzie z nimi przez całe to zamieszanie. To dalej jest fantasy, jasne. Są wojny, polityczne gry, religijne spory i wielkie idee, ale według mnie sercem tej książki są ludzie. Ich wybory, błędy, ambicję i momenty, kiedy grunt usuwa się spod nóg. Cała historia kręci się wokół Alwyna. Gość zaczynał jako uliczny dzieciak i drobny złodziejaszek. Życie nauczyło go jednego: przetrwają sprytni. Z czasem trafia jednak w sam środek wielkiej polityki i religijnej rewolucji. Z człowieka, który kombinował, jak przeżyć kolejny dzień, wyrasta ktoś, kto ma realny wpływ na losy tysięcy ludzi,, i to jest świetnie napisane, bo Alwyn wcale nie zmienia się w kryształowego bohatera. Drugą kluczową postacią jest Lady Evadine. Prorokini/przywódczyni. Symbol nadziei dla jednych i fanatyczka dla drugich. Na początku trylogii jej wizja lepszego świata naprawdę porywa ludzi. Obiecuje koniec tyranii, sprawiedliwość i odnowę moralną. Problem w tym, że im większą ma władzę, tym bardziej przestaje słuchać kogokolwiek poza sobą. W „Zdrajcy” widać wyraźnie, jak cienka jest granica między wiarą a fanatyzmem. Evadine nie uważa się za złą. Ona jest przekonana, że działa dla dobra wszystkich, tyle że „dobro” zaczyna oznaczać coraz brutalniejsze decyzje, ale jak to się zakończy? To już sami ocenicie. Ważną rolę grają też ludzie z otoczenia Alwyna. Wojownicy, doradcy, dawni kompanii z pola bitwy. Każdy z nich ma swoje granice i swoje powody, żeby walczyć. Są tacy, którzy wierzą w sprawę do końca, nawet gdy wszystko się sypie. Są pragmatycy, którzy po prostu chcą przeżyć i wybrać stronę z większymi szansami. Są też zmęczeni wojną marzący o zwykłym życiu, którego ciągle nie da się zacząć. Autor fajnie pokazuje, że przyjaźń w takich warunkach nie jest prostą sprawą. Wystarczy jedna decyzja, żeby dawni sojusznicy stanęli naprzeciw siebie z bronią w ręku. Momentami łapałam się na tym, że rozumiem obie strony, i właśnie wtedy robiło się najciekawiej. „Zdrajca” to w dużej mierze książka o konsekwencjach. Wszystko, co wydarzyło się wcześniej, wraca. Dawne zdrady, niespełnione obietnice, źle podjęte decyzje. Tu nie ma resetu ani magicznego cofania czasu. Niektóre historie kończą się brutalnie, inne gorzko. Są też momenty cichej ulgi, kiedy komuś wreszcie udaje się wyrwać z tego szaleństwa, ale nikt nie wychodzi z tej opowieści bez śladów,, i to jest mocne. Bo czuć, że stawka była prawdziwa. Bo to świetnie domknięta historia ludzi, których naprawdę da się polubić. Albo znienawidzić (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) albo jedno i drugie naraz (ja chcę więcej) Bo pokazuje, jak łatwo usprawiedliwić każde świństwo „wyższym celem”. Bo są tu bohaterowie z krwi i kości. Z wadami, poczuciem humoru i momentami słabości. No i dlatego, że czyta się to jak ogień. Jeden rozdział, drugi, trzeci… a potem patrzysz na zegarek i zastanawiasz się, czemu jest środek nocy. Jeśli ktoś lubi fantasy, które oprócz mieczy i bitew daje emocje i zmusza do myślenia, to naprawdę trudno o lepszy wybór. „Zdrajca” zostawia z głową pełną pytań i takim przyjemnym czytelniczym kacem.