To za dużo dla mnie
Darko Cvijetic
Książka
| Wydawnictwo: | Noir Sur Blanc |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 150 |
| Rok wydania: | 2026 |
O książce To za dużo dla mnie
Darko Cvijetić nie unika tematu wojennego okrucieństwa. Jest głosem tysięcy ludzi doświadczonych traumą, zarówno ofiar, jak i katów. Pisze, by pomóc im odnaleźć się w powojennej rzeczywistości, w świecie, który nie zapomina. Autor „Windy Schindlera" i „Czemu na podłodze śpisz" tym razem skupia się na losach jednej postaci — Filipa Latinovicia. Operując językiem zawieszonym między prozą a poezją, opowiada historię człowieka skazanego za zbrodnie przeciwko ludzkości, który po dwudziestu latach wraca do rodzinnego kraju. Społeczeństwo wita go jak bohatera narodowego, wbrew jego własnemu sumieniu. Latinović próbuje żyć normalnie, choć każdego dnia spotyka nie tylko dawnych towarzyszy zbrodni, lecz także swoje ofiary. Zło raz wyrządzone nie znika, przelewa się na kolejne pokolenia i nikt nie wie, jak je zatrzymać. Za pomocą krótkich, urywanych zdań autor umożliwia czytelnikom spojrzenie na świat oczami sprawcy, by mogli dostrzec absurd otaczającej go rzeczywistości. Powracające frazy poruszają duszę i sumienia, skłaniają do refleksji nad sensem wojny i próbą życia po niej. Darko Cvijetić zastanawia się nad możliwością codziennego funkcjonowania w społeczeństwie zbrodniarzy i ich ofiar. Stawia przed nami trudne pytanie: Czy to aby nie za dużo dla nas wszystkich?Szczegółowe informacje na temat książki To za dużo dla mnie
| Wydawnictwo: | Noir Sur Blanc |
| EAN: | 9788384030806 |
| Autor: | Darko Cvijetic |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 150 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-04-22 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Oficyna Literacka Noir sur Blanc Spółka z o.o. ul. Frascati 18 00-483 Warszawa PL e-mail: [email protected] |
Podobne do To za dużo dla mnie
Inne książki Darko Cvijetic
Inne książki z kategorii Proza
Oceny i recenzje książki To za dużo dla mnie
Pomóż innym i zostaw ocenę!
To nie jest historia o wojnie. To jest opowieść o tym, co zostaje po niej, w ludziach, w języku, w ciszy między słowami. Autor prowadzi nas przez świat Latinovicia, człowieka powracającego po latach do kraju, który nie tylko mu wybaczył, ale wręcz uczynił go symbolem. Ten powrót nie jest powolnym zanurzaniem się w rzeczywistość. Bohater funkcjonuje w przestrzeni, gdzie sprawcy i ofiary oddychają tym samym powietrzem, mijają się na ulicy, patrzą sobie w oczy lub odwracają wzrok. Największą siłą tej książki jest język. Krótkie, poszarpane zdania przypominają urywki myśli, fragmenty wspomnień, które nie chcą się ułożyć w spójną całość. Powracające frazy działają jak echo traumy: wracają, nie pozwalają zapomnieć. Autor nie daje czytelnikowi jasnego podziału na dobro i zło. Wręcz przeciwnie, zmusza do wejścia w perspektywę sprawcy, co jest doświadczeniem niewygodnym, momentami wręcz bolesnym. I właśnie w tym tkwi siła tej książki. To także opowieść o dziedziczeniu winy. O tym, że zło nie kończy się wraz z wyrokiem ani z upływem czasu. Ono zmienia formę, przenika kolejne pokolenia, żyje w pamięci. „To za dużo dla mnie” to tytuł, który nie jest tylko zdaniem. W pewnym momencie czytelnik zaczyna rozumieć, że nie dotyczy ono wyłącznie bohatera. Dotyczy nas wszystkich. Czy naprawdę jesteśmy w stanie unieść prawdę o świecie, w którym sprawcy stają się bohaterami, a pamięć o ofiarach blednie?
Niełatwa to literatura, oj niełatwa. Darko Cvijetić bez pardonu przyciska nas do ściany, byśmy zastanowili się nad tym, czym tak naprawdę jest wojna. Jednak w mniejszym stopniu interesuje go ta w wymiarze militarnym, a znacznie bardziej ta w sferze psychicznej, przeżyć i dokonywania moralnych osądów. No bo czy można być katem i ofiarą tej samej wojny? Kim tak naprawdę jest Filip Latinović? Przecież on sam nie potrafi dać sobie odpowiedzi na tak postawione pytanie. Zadanie czytelnika tym bardziej nie jest łatwe, bowiem Cvijetić prowadzi opowieść w charakterystycznej dla siebie formie i stylu – „strzela” pozbawionymi emocji, niezwykle oszczędnymi zdaniami. Proza miesza się tutaj z poezją, a wspomnienia z epistolografią – bohater pisze między innymi listy do słynnego norweskiego zbrodniarza Andersa Breivika, z którym odbywał wyrok. Wprowadzenie takich zabiegów rodzi w nas wewnętrzny opór i bunt przeciwko decyzjom scenariuszowym, które mogłyby stawiać Filipa w nieco lepszym świetle. Nie chodzi tu o zdejmowanie z niego odpowiedzialności czy usprawiedliwianie potwornych czynów – przed oczami mamy przecież człowieka absolutnie złamanego, nieszczęśliwego i życiowo przegranego. A jednak, wbrew własnej woli i logice (być może uznając to za przedwczesne), zaczynamy mu współczuć, choć doskonale wiemy, że najmroczniejszych win nie da się wymazać. To prowadzi do kluczowego dylematu: czy człowiek, który dopuścił się zbrodni i odpokutował za nią w świetle prawa, zostaje faktycznie oczyszczony ze swoich win? I czy środowisko, do którego wraca, powinno go traktować, jakby nic się nie wydarzyło, czy zgoła odwrotnie – jako mordercę, bo nic nie jest w stanie zmazać targnięcia się na ludzkie życie? Próbując zastanowić się nad tymi odpowiedziami, warto popatrzeć na rodzinę Filipa. Żona odbiera sobie życie, dowiadując się, jakich zbrodni dokonał. Syn jest całkowicie zagubiony i nie potrafi się w tym wszystkim jednoznacznie określić – nie wie, co tak naprawdę czuje wobec ojca, a wnuk w pewnym momencie zabiera ze sobą karabin do szkoły… To nie jest lektura łatwa. Każdy niemal rozdział – a są one krótkie – wymaga czasu na przetrawienie i poukładanie sobie w głowie wieży z klocków, która cały czas gdzieś nam się rozsypuje, bo nie potrafimy dopasować do siebie odpowiednich elementów. Podczas czytania tej powieści sam stawałem się uosobieniem tytułu – to za dużo dla mnie. I to mimo tego, że Chorwację oraz historię byłej Jugosławii poznałem nie tylko z podróży wakacyjnych czy kolorowych folderów, ale przede wszystkim z bezpośrednich opowieści ludzi, którzy przeżyli ostatnią, krwawą wojnę na Bałkanach - to za dużo dla mnie...