Dziecięca ciekawość potrafi zwieść na manowce. W ciepłe wakacje młody Jakub przedziera się przez ogrodzenie na działkę zwariowanego sąsiada, o którym krążą legendy. W jego starym sadzie znajduje szopę, a w niej pozbawione kół czarne auto. Utracona kropla krwi to według Kuby niewielka cena za błyskotkę ukradzioną z pakamery. Do czasu… Metaliczny smak juchy obudzi bestię w czarnym pojeździe.
„Grzechòt” to trzymająca w napięciu opowieść zabierająca czytelnika do dawnych, dziecięcych wspomnień. Co by było, gdybyśmy kiedyś nie posłuchali rodziców i zbliżyli się do czarnej wołgi?
Szczegółowe informacje na temat książki Grzechòt (ilustrowane brzegi)
Olsztyn – Punkt Partnerski WIN-CIN ul. Jagielończyka 38
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Poznań
Poznań – Gwarna 10
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Radom
Radom – Wernera 10
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Rzeszów
Rzeszów – ul. Podwisłocze 2B/3
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Wrocław
Wrocław – ul. Tęczowa 25
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Wrocław – Tadeusza Kościuszki 49
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Warszawa
Warszawa – ul. Ogrodowa 13/29
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Warszawa – al. Jana Pawła II 61/226
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Warszawa – al. Niepodległości 76/78/111
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Warszawa – ul. Ratuszowa 11
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Kłaj
Kłaj – KŁAJ 650/7
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Skawina
Skawina – Panattoni Park III, ul. Majdzika 15
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Lublin
Lublin – ul. Nadbystrzycka 39
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Łódź
Łódź – Plac Barlickiego BOKS 135
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Ząbki
Ząbki – ul. Hugona Kołłątaja 8A
5,99 zł
3,99 zł
0,00 zł
Podobne do Grzechòt (ilustrowane brzegi)
Inne książki Maciej Lewandowski
Oceny i recenzje książki Grzechòt (ilustrowane brzegi)
Średnia ocen:
10.00 /10
Liczba ocen:
1
Powiedz nam, co myślisz!
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Zaloguj się, aby dodać opinię
Katarzyna06/05/2024
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem
Nic nie dzieje się bez przyczyny. Zawsze gdzieś tkwi powód, ale dostrzegany bywa czasem zbyt późno. Podobnie jest ze złem, samo z siebie nie powstaje, gdzieś ma swoje źródło. Jednak zauważany jest zbyt często gdy już czuje się pewnie i nie kryje się ze swoją obecnością.Co by było gdyby Jakub nie wszedł do zaniedbanego ogrodu sąsiada? Nie wziąłby czegoś, co nie należało do niego i szybko straciło swój kuszący urok? Cena, jaką zapłaci za ten nierozważny krok jest dużo większa niż mógłby pomyśleć. Wystarczyła odrobina krwi by zbudziło się coś, co czekało by znowu o sobie przypomnieć. Pamięć ludzka nie do końca jest tak zawodna jak się wydaje, ale to, co w niej zostaje nie oddaje w pełni z czym przyjdzie się zmierzyć Kubie i nie jedynie jemu. Coś zaczyna o sobie przypominać, nie pozwala zapomnieć o sobie i żyć tak jak do tej pory temu, kto nieświadomie pomógł bestii wydostać się z letargu. Czy powtarzane od pokoleń mity mogą być prawdziwe? A jeśli tak to w jaki sposób można pokonać zło? Podobno w legendach kryje się ziarno prawdy, tyle, że w tych, których właśnie jest uczestnikiem Kuba ma postać koszmaru i to nie sennego, lecz bardzo rzeczywistego. Czy komuś uda się pokonać to, co przywozi z sobą czarna wołga?Sugestywna okładka. Historia, która budzi gęsią skórkę już na samym początku. Następnie rozwinięcie akcji. No i oczywiście finał. Do tego oczywiście klimat, jedynej w swoim rodzaju grozy, wpełzającej pod skórę prawie od razu i powodujący gęsią skórkę jeszcze długo po zakończeniu czytania. „Grzechót" wcale nie jest tytułem na wyrost, gdyż od samego początku coś daje znać o sobie i ani na moment nie cichnie, wprost przeciwnie narasta. Jednak to nie wszystko, do tego trzeba jeszcze dodać wątek przygodowy oraz oczywiście cień legend miejskich i nie tylko, podkreślający główny motyw. Mogłoby się wydawać, że tam gdzie bohaterami są młodsi wiekiem rozmyje się atmosfera napięcia i koszmaru. Nic bardziej mylnego. Marcin Lewandowski odwołuje się do naszych lęków jeszcze z czasów dzieciństwa, różnorodnych zasłyszanych opowieściach, jakich nie powinniśmy słyszeć oraz całej gamy ostrzeżeń kiedy nie słuchaliśmy dorosłych. „Grzechót" to, coś więcej niż suma wszystkich dawnych strachów i mitów oraz tych jak najbardziej teraźniejszych odczuwanych bez względu na wiek. Nie lubię porównywać autorów do siebie, ale czytając najnowszą książkę Marcina Lewandowskiego otrzymujemy lekturę na równie z mistrzami grozy i nie tylko. Odnajdujemy nastrój horroru, urban fantasy, po części również gotyckość czyli to, co sprawia, że wprost pochłaniamy książkę.
Anonimowy użytkownik25/09/2024
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem
Nic nie dzieje się bez przyczyny. Zawsze gdzieś tkwi powód, ale dostrzegany bywa czasem zbyt późno. Podobnie jest ze złem, samo z siebie nie powstaje, gdzieś ma swoje źródło. Jednak zauważany jest zbyt często gdy już czuje się pewnie i nie kryje się ze swoją obecnością.Co by było gdyby Jakub nie wszedł do zaniedbanego ogrodu sąsiada? Nie wziąłby czegoś, co nie należało do niego i szybko straciło swój kuszący urok? Cena, jaką zapłaci za ten nierozważny krok jest dużo większa niż mógłby pomyśleć. Wystarczyła odrobina krwi by zbudziło się coś, co czekało by znowu o sobie przypomnieć. Pamięć ludzka nie do końca jest tak zawodna jak się wydaje, ale to, co w niej zostaje nie oddaje w pełni z czym przyjdzie się zmierzyć Kubie i nie jedynie jemu. Coś zaczyna o sobie przypominać, nie pozwala zapomnieć o sobie i żyć tak jak do tej pory temu, kto nieświadomie pomógł bestii wydostać się z letargu. Czy powtarzane od pokoleń mity mogą być prawdziwe? A jeśli tak to w jaki sposób można pokonać zło? Podobno w legendach kryje się ziarno prawdy, tyle, że w tych, których właśnie jest uczestnikiem Kuba ma postać koszmaru i to nie sennego, lecz bardzo rzeczywistego. Czy komuś uda się pokonać to, co przywozi z sobą czarna wołga?Sugestywna okładka. Historia, która budzi gęsią skórkę już na samym początku. Następnie rozwinięcie akcji. No i oczywiście finał. Do tego oczywiście klimat, jedynej w swoim rodzaju grozy, wpełzającej pod skórę prawie od razu i powodujący gęsią skórkę jeszcze długo po zakończeniu czytania. „Grzechót" wcale nie jest tytułem na wyrost, gdyż od samego początku coś daje znać o sobie i ani na moment nie cichnie, wprost przeciwnie narasta. Jednak to nie wszystko, do tego trzeba jeszcze dodać wątek przygodowy oraz oczywiście cień legend miejskich i nie tylko, podkreślający główny motyw. Mogłoby się wydawać, że tam gdzie bohaterami są młodsi wiekiem rozmyje się atmosfera napięcia i koszmaru. Nic bardziej mylnego. Marcin Lewandowski odwołuje się do naszych lęków jeszcze z czasów dzieciństwa, różnorodnych zasłyszanych opowieściach, jakich nie powinniśmy słyszeć oraz całej gamy ostrzeżeń kiedy nie słuchaliśmy dorosłych. „Grzechót" to, coś więcej niż suma wszystkich dawnych strachów i mitów oraz tych jak najbardziej teraźniejszych odczuwanych bez względu na wiek. Nie lubię porównywać autorów do siebie, ale czytając najnowszą książkę Marcina Lewandowskiego otrzymujemy lekturę na równie z mistrzami grozy i nie tylko. Odnajdujemy nastrój horroru, urban fantasy, po części również gotyckość czyli to, co sprawia, że wprost pochłaniamy książkę.
Book matula08/02/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem
Dzisiejsza recenzja dotyczyć będzie książki Macieja Lewandowskiego (wyd. Mięta), w której jestem totalnie oszołomiona tym, co przeczytałam, i gorąco polecam ją każdemu, kto lubi dreszcze, klimat lata pełnego tajemnic i historię, która nie chce wypuścić Cię ze swojego świata. „Grzechót” to opowieść, która wciągnie Was jak… no właśnie, to już sami odkryjecie. Jak myślisz, co może się stać, gdy w wakacyjne popołudnie nastolatek przekroczy ogrodzenie sąsiada, który jest trochę dziwny, trochę tajemniczy i ma legendy krążące o sobie od lat? Kuba, główny bohater książki, właśnie to robi, nieświadomie budząc coś, co powinno pozostać w spokoju. Ta jedna, niewinna kropla krwi na zardzewiałej karoserii starej, czarnej wołgi zmienia wszystko. Coś śpiącego… budzi się. I nie jest to przyjazne coś. Należąc do pokolenia, które słyszało o wołdze, ale jej nie widziało, muszę przyznać, że nie chciałabym jej zobaczyć. Jak w filmach, w których ktoś zostaje skaleczony, a ta jedna kropla uruchamia machinę zniszczenia. Mówię wam, akcja, że głowa mała. Już od pierwszych stron czułam, jak autor chwyta mnie za kark i mówi: „No to wchodzisz w to na całego”. Maciej Lewandowski nie owija w bawełnę; akcja pędzi, atmosfera gęstnieje jak mgła nad lasem o zmierzchu, a myśl o kolejnej stronie staje się uzależniającym oddechem. Dlaczego ta książka NIE JEST zwykłym horrorem? Owszem, horror… brzmi strasznie, prawda? Ale „Grzechót” to coś więcej niż tylko potwory i straszydła. To opowieść o ciekawości, która dla bohaterów okazuje się błogosławieństwem i przekleństwem jednocześnie. I właśnie to jest cool. To nie jest suchy horror rodem z filmów, które widziałeś tysiąc razy. Autor dodaje do tego coś swojsko-nostalgicznego legendę o czarnej wołdze, którą pewnie każdy słyszał w dzieciństwie, ale teraz w wersji czystej grozy. Postacie, które zostają w pamięci. Kuba, Maja i Sławek to nie są wykrzywione, nijakie postacie, które masz ochotę opuścić po kilku stronach. Wręcz przeciwnie, czujesz ich emocje, strach, ciekawość i siłę przyjaźni, która zostaje wystawiona na największą próbę. To trio przypomina grupę Twoich znajomych zabawnych, odważnych, czasem głupio odważnych, ale zawsze prawdziwych. Ich interakcje sprawiają, że fabuła nabiera głębszego sensu niż tylko „strach i potwory”. To opowieść o tym, co znaczy być młodym, gdy świat nagle nie jest taki bezpieczny jak myśleliśmy. I serio, to działa. Atmosfera od lata nad morzem do koszmaru w środku nocy. Jedną z rzeczy, które naprawdę mnie powaliły, jest klimat tej książki. „Grzechòt” ma ten perfekcyjny przepis zaczyna się jak spokojne, letnie lato (czyli ta sielanka przywodzi wspomnienia wakacji z dzieciństwa), a potem chwila nieuwagi = wszystko się zmienia. Dźwięk grzechotu w ciemności? To nie tylko metafora, to uczucie, które zostaje z Tobą po przeczytaniu ostatniej strony. Nieraz poczułam jak moje czytelnicze serce wali szybciej, a potem… uśmiecham się, bo to po prostu świetnie napisana historia. Szczerze mówiąc, jestem oszołomiona tym, jak bardzo ta książka mnie wciągnęła. To jedna z tych historii, które czytasz i długo o nich myślisz, nie tylko dlatego, że są straszne, ale dlatego, że czujesz je całym sobą. Jeśli lubisz lekkie, młodzieżowe, świetnie napisane horrorowe opowieści, które nie odpuszczają nawet na moment, „Grzechót” to pozycja obowiązkowa. Czy polecam? Zdecydowanie tak. Ta książka to jak jazda na rollercoasterze we mgle nie wiesz, co nadejdzie, ale nie możesz się doczekać, aby to odkryć.
Bestsellery
Z tego samego wydawnictwa
DARMOWA DOSTAWA
za zapis do newslettera!
Nowości, promocje, inspiracje – wszystko na Twoim mailu. *Kod jednorazowego użycia przy minimalnej wartości koszyka 89 zł.