Morawiecki i jego tajemnice


Tomasz Piątek

Morawiecki i jego tajemnice

Wydawnictwo: Arbitror
39,90 28,41

Do koszyka
oszczędzasz: 11,49

Wyślemy w ciągu 24h


Pakiety

+ =
Cena pakietu:
79,80 52,35
Do koszyka
oszczędzasz: 27,45
+ =
Cena pakietu:
84,80 55,35
Do koszyka
oszczędzasz: 29,45
+ =
Cena pakietu:
84,80 55,35
Do koszyka
oszczędzasz: 29,45
+ =
Cena pakietu:
79,80 52,35
Do koszyka
oszczędzasz: 27,45
+ =
Cena pakietu:
79,80 52,35
Do koszyka
oszczędzasz: 27,45
+ =
Cena pakietu:
79,80 52,35
Do koszyka
oszczędzasz: 27,45
1/6

 

Gdy wkroczył na główną scenę polskiej polityki, większość komentatorów dała wyraz swemu zaskoczeniu. Kojarzony z zapleczem merytorycznym Platformy Obywatelskiej i wpływowym w tej formacji Janem Krzysztofem Bieleckim bankowiec stał się z dnia na dzień jedną z twarzy przejmującego władzę obozu Prawa i Sprawiedliwości. Szybko okazało się, że Mateusz Morawiecki nie jest jedynie dodatkiem do tej ekipy. Obdarzony szczególnym zaufaniem Jarosława Kaczyńskiego umiejętnie poszerzał zakres swych uprawnień wicepremiera. Z czasem zastąpił Beatę Szydło na stanowisku prezesa rady ministrów. Rządowa propaganda lansuje wersję, według której Morawiecki miałby być fachowcem, doświadczonym graczem gospodarczym z chlubną kartą w życiorysie z lat 80., kiedy to stał u boku ojca jako bojownik antykomunistycznego podziemia. Tomasz Piątek zadaje sobie i nam pytanie - czy to cała prawda o obecnym premierze? Wielomiesięczna praca w archiwach (także IPN), jak również rozmowy z ludźmi, którzy znali Mateusza Morawieckiego na różnych etapach jego życia, a także skrupulatna analiza jego działalności oraz powiązań towarzyskich, politycznych i biznesowych - wszystko to daje inny obraz, niż ten, który znamy z rządowych czy prorządowych mediów. Mateusz Morawiecki ma swoje tajemnice, Tomasz Piątek odkrywa wiele z nich.

Polecane tytuły

Materiały o książce


Ebook i Audiobook
dostępny na





Recenzje

Dodaj własną recenzję.

Dodaj recenzję

Zapraszamy do napisania własnej recenzji, możesz wysłać do nas tekst poprzez formularz.



Komentarze czytelników

Pozostaw komentarz...