Mokradła
Maria Turtschaninoff
Książka
| Wydawnictwo: | Poznańskie |
| Rodzaj oprawy: | Okładka twarda |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 400 |
| Rok wydania: | 2024 |
O książce Mokradła
ZACHWYCAJĄCA SAGA O MIEJSCU, GDZIE LOSY LUDZI SPLATAJĄ SIĘ Z KORZENIAMI DRZEW.
Moglibyśmy zniknąć. Może jesteśmy właśnie na najlepszej drodze. Tyle gatunków zrobiło to przed nami. Dlaczego z ludźmi miałoby być inaczej? To miejsce jednak nie zniknie. Zmieni się, ale nadal tu będzie.
Nevabacka jest małym gospodarstwem położonym na północy Finlandii. Roi się tutaj od złocistych malin moroszek, okoliczne lasy pełne są dzikich niemal mitycznych zwierząt, a nad pobliskim mokradłem, które stanowi centrum opowieści, słychać klangor żurawia. Przyroda jest niezmienna, podczas gdy mieszkańcy przychodzą i odchodzą. Niczym ważki: dzisiaj są, a jutro umierają.
Przez cztery stulecia kolejni właściciele Nevabacki mierzą się ze zmianami, które przynoszą wojny i złamane serca, a las i mokradło stają się dla nich schronieniem.
To wielowarstwowa i chwytająca za serce powieść, która przypomina nam, skąd pochodzimy i że jesteśmy nierozerwalnie złączeni z naturą.
Ludzkie pragnienia są wielkimi bohaterami tej opowieści, a teatrem staje się niewielka osada wśród bagien i lasów Finlandii. Znalazłam w niej – tak jak znajduję to w lasach otaczających mój dom – różnorodność, która prowokuje do czujności, i obfitość piękna z natury. Wciągająca lektura!
Małgorzata Lebda, pisarka i poetka
Szczegółowe informacje na temat książki Mokradła
| Wydawnictwo: | Poznańskie |
| EAN: | 9788368217124 |
| Autor: | Maria Turtschaninoff |
| Rodzaj oprawy: | Okładka twarda |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 400 |
| Rok wydania: | 2024 |
| Data premiery: | 2024-08-28 |
| Język wydania: | polski |
| Podmiot odpowiedzialny: | Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o. o. ul. Fredry 8 61-701 Poznań PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Mokradła
Inne książki Maria Turtschaninoff
Inne książki z kategorii Proza
Oceny i recenzje książki Mokradła
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Tę serię książek biorę w ciemno. OPINIA: Po "Babbeta" myślałam, że poprzeczka będzie zbyt wysoko powieszona na kolejne książki i okazuje się, iż się pomyliłam. Wow, ale to było piękne i ciekawe. Ukłony dla pani tłumacz @agatatep, zwłaszcza przez wzgląd na początkowe fragmenty książki, gdzie język ma przypominać kroniki XVII wieku. Książka podzielona jest na wieki, a następnie na opowiadania, cała opowieść jest ze sobą powiązana, a jej częścią wspólną jest ziemia Nevabacka. I tu jednej strony mi się to podoba, bo można wracać do najciekawszych historii i czytać je samodzielnie, a z drugiej strony jestem w stanie wymienić tylko kilka bohaterów, z którymi naprawdę poczułam więź i miałam wrażenie, że jak tylko zaczynam ich lubić to schodzą ze "sceny". Niewątpliwym plusem książki są motywy związane z wierzeniami ludowymi i leśnymi. Mamy tu mnóstwo wspomnień o stworach z lasu, bogach czy wiedźmach, co sprawia, że klimat jest duszy, ale też bardzo ciekawy (zwłaszcza, że ja akurat uwielbiam takie motywy). Przez takie elementy fantastyki i ludowości niektóre z historii sprawiają wrażenie nieoczywistych, a czytając je nie jesteśmy tak naprawdę do końca pewni, co jest prawdą, a co „zabobonem”, ułudą . PODSUMOWANIE: Książka idealna dla ludzi lubiących wątki tradycyjnych opowiadań ludowych, a także historyjki połączone ze sobą, ale niekoniecznie ściśle ze sobą zlepionych. Mnie się bardzo podobało, chociaż muszę też przyznać, iż pierwsza część książki zdecydowanie bardziej przyciągała mnie klimatem, z każdym kolejnym wiekiem klimat nieco się rozrzedzał.
Dzisiejsza recenzja dotyczyć będzie książki „Mokradła” Maria Turtschaninoff. Może wyda się wam, że to banalny tekst, ale musicie uważać, bo możecie wsiąknąć głębiej, niż planujecie. Są książki, które zaczynacie czytać z myślą: „Dobra, zobaczę tylko, o co w tym chodzi”. Kilkadziesiąt stron później nadal siedzicie z książką w rękach, za oknem robi się ciemno, potem jeszcze ciemniej, a wy dochodzicie do wniosku, że przecież nie można teraz iść spać, bo musicie wiedzieć, co wydarzy się dalej. I właśnie tak działa książka. Tylko nie spodziewajcie się historii, która od pierwszej strony rzuci was w wir pościgów, dramatów i wydarzeń, po których człowiek nie ma nawet czasu napić się kawy. Ta książka wciąga inaczej. Powoli, spokojnie, a nawet niepozornie. Najpierw wpuszcza nas do świata Nevabacki, niewielkiego gospodarstwa położonego na północy Finlandii, otoczonego lasami, dziką przyrodą i tytułowymi mokradłami. Poznajemy ludzi, którzy żyją w tym miejscu, a kiedy zaczynamy rozumieć ich świat, czas rusza dalej. Mijają lata, pojawiają się nowe pokolenia. Ludzie rodzą się, zakochują, cierpią, podejmują dobre i fatalne decyzje, odchodzą. Niektórzy zostają w Nevabacce, inni próbują od niej uciec. Zmieniają się czasy, zwyczaje i sposób życia, ale mokradła wciąż tam są. Wtedy zaczynamy dostrzegać, że być może największym bohaterem tej książki nie jest żaden człowiek, lecz miejsce, przyroda, las, mokradła. W dzisiejszych czasach, kiedy człowiekowi często wydaje się, że wszystko zależy od niego, ta książka potrafi trochę sprowadzić nas na ziemię, i to dosłownie. Nevabacka istnieje przez kolejne stulecia i obserwuje życie następnych pokoleń. Ludzie przychodzą i odchodzą, przeżywają swoje małe i wielkie dramaty, a natura trwa, momentami dając schronienie i pomagając przetrwać, ale także pokazując, że nie wszystko można podporządkować własnym potrzebom. W tym tkwi ogromna siła „Mokradeł”. To nie jest książka o idealnej naturze, którą ogląda się przez okno drewnianego domku, siedząc pod kocem z kubkiem kawy i myśląc, jak pięknie wygląda życie z dala od miasta. Tutaj natura jest prawdziwa. Potrafi być piękna, ale również dzika, trudna i bezlitosna. Człowiek nie może po prostu wejść do lasu i uznać, że wszystko należy do niego, bo las był tam wcześniej. Prawdopodobnie będzie tam również wtedy, kiedy nas już nie będzie. Brzmi trochę ponuro? Może, ale w „Mokradłach” jest, w tym również coś niesamowicie pięknego. Autorka pokazuje bowiem, że człowiek, nawet jeśli żyje tylko przez chwilę w porównaniu z historią świata, nadal jest częścią większej opowieści. Każdy z nas coś po sobie zostawia czasami jest to dom, czasami ziemia, czasami rodzinna historia, a czasami coś znacznie mniej widocznego lęk, wspomnienie, tajemnica. Historia, o której nikt już nie mówi, ale która mimo wszystko przechodzi z pokolenia na pokolenie, jest również opowieścią o tym, co dziedziczymy po tych, którzy byli przed nami, i nie chodzi wyłącznie o nazwisko czy rodzinny dom. Możemy odziedziczyć sposób patrzenia na świat, stare przekonania, przywiązanie do miejsca, albo nawet strach przed czymś, czego sami nigdy nie doświadczyliśmy, a przecież każdy z nas ma jakieś miejsce, które w pewien sposób go stworzyło jak dom rodzinny, miasto, wieś, ulica, las, do którego chodziło się jako dziecko. Miejsce, z którego człowiek wyjechał dawno temu, ale które mimo wszystko gdzieś w nim zostało. Historia Nevabacki może być zaskakująco bliska, nawet jeśli większość z nas nigdy nie mieszkała na północy Finlandii i nie musiała zastanawiać się, jak przetrwać wśród dzikich lasów i bagien, ale ta pozycja to nie tylko historia o przemijaniu i kolejnych pokoleniach, to również książka z niezwykłym klimatem. Jest tutaj coś z dawnych opowieści, legend i wierzeń. Coś tajemniczego, czasami baśniowego, a czasami lekko niepokojącego. Przyroda nie jest tylko tłem wydarzeń. Ma swoją obecność, swoją siłę i swój charakter. To jedna z tych książek, podczas których zaczynasz inaczej patrzeć na las, bo przecież każdy, kto choć raz znalazł się sam wśród starych drzew, zna to dziwne uczucie. Cisza nie zawsze oznacza, że nic się nie dzieje czasami wręcz przeciwnie.