Konto

Dominium Solarne. Tom 1 (Kolory sztandarów, Schwytany w światła) Tomasz Kołodziejczak
Książka

56,56 zł
79,91 zł - sugerowana cena detaliczna
Zamów teraz, wyślemy w poniedziałek.
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Rodzaj oprawy: Okładka zintegrowana
Wydanie: 1
Rok wydania: 2026
Zobacz więcej
Dominium Solarne. Tom 1 (Kolory sztandarów, Schwytany w światła)
56,56 zł

O książce Dominium Solarne. Tom 1 (Kolory sztandarów, Schwytany w światła)

Gladius. Świat potomków ostatnich, prawdziwie wolnych kolonistów. Powoli i metodycznie mordowany. Prawo jest tu najwyższą wartością. Prawem jest Sędzia. Egzekutor. Tanator. Najeźdzcy. Ich technologia nie daje obrońcom najmniejszych szans. Ich okrucieństwo przekracza granice wyobraźni. Dominium Solarne. Ostatnia nadzieja dla Gladiusa. Ale i absolutne podporządkowanie. Wpasowanie w tryby galaktycznego molocha. Bezwzględnego, bezdusznego, bezlitosnego. Zatem: śmierć, czy niewola? Walka! Bo nadzieja umiera ostatnia!

Szczegółowe informacje na temat książki Dominium Solarne. Tom 1 (Kolory sztandarów, Schwytany w światła)

Wydawnictwo: Fabryka Słów
EAN: 9788383753133
Autor: Tomasz Kołodziejczak
Rodzaj oprawy: Okładka zintegrowana
Wydanie: 1
Rok wydania: 2026
Data premiery: 2026-05-20
Podmiot odpowiedzialny: Fabryka Słów sp. z o.o.
Poznańska 91
05-850 Ożarów Mazowiecki
PL
e-mail: [email protected]

Podobne do Dominium Solarne. Tom 1 (Kolory sztandarów, Schwytany w światła)

Inne książki Tomasz Kołodziejczak

Oceny i recenzje książki Dominium Solarne. Tom 1 (Kolory sztandarów, Schwytany w światła)

Średnia ocen:
8.50 /10
Liczba ocen:
2
Powiedz nam, co myślisz!

Pomóż innym i zostaw ocenę!

chomiczkowe.recenzje 14/06/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

Q: Lubicie gdy tytuł książki nawiązuje do na przykład innych dzieł kultury? Zadałem takie pytanie, bo ja lubię gdy tytuł nie jest oczywisty lub odnosi się do czegoś, na przykład do poezji, jak w przypadku "Dominium Solarnego", a dokładniej do pierwszej powieści, składającej się na tę dylogię. Mowa o "Kolorach sztandarów" odnoszących się do wiersza Zbigniewa Herberta. Bardzo cieszę się, że Fabryka Słów decyduje się na nowe wydania starszych książek, bo dzięki temu mogę je nadrobić. Przyznam się, że wcześniej nie słyszałem o tej space operze, a Tomasza Kołodziejczaka znałem z cyklu "Ostatnia Rzeczpospolita". Zdziwiłem się tym bardziej, gdy zobaczyłem, że to science fiction pochodzi z lat 90., można zatem powiedzieć, że jest to taka wiekowa pozycja. Przechodząc już do meritum, "Dominium Solarne" to bardzo intrygująca dylogia z kilku powodów. Pierwszy może być mi trochę ciężko wytłumaczyć, ale mam nadzieję, że mi się uda. Wiadomo, że w książkach fabuła skupia się na głównym bohaterze i kręci się wokół niego, ale jednak otrzymujemy informacje o tym co dzieje się dalej, jak wpływa to na świat. Tymczasem Kołodziejczak w tym tytule skupia się wyłącznie na Danielu Bondaree, tanatorze, czyli takim sędzim, wykonującym zaoczne wyroki śmierci. Mam wrażenie, że autora kompletnie nie interesuje to co dzieje się w wielkim świecie, jeśli nie dotyczy to bezpośrednio bohatera. Jest to bardzo ciekawe podejście, ponieważ mamy tu starcie tak naprawdę trzech potęg, korgardów, obcej cywilizacji, która najechała planetę Daniela, właśnie ten jego dom oraz Dominium Solarne, czyli wielkie państwo, które chce podbijać i cywilizować po swojemu kolejne planety. A pomimo tego wszystkiego, autora interesuje tylko bohater, który wiadomo, że jest uczestnikiem wielu ważnych wydarzeń, ale mam wrażenie, że dookoła tego wszystkiego też sporo by się mogło wydarzyć w tych światach. Drugim ważnym punktem tych dwóch powieści jest intrygująca fabuła, która nie stawia na wielkie bitwy galaktyczne, a raczej misje na powierzchniach różnych planet, polityczne intrygi (swoją drogą niezmiernie ciekawie ukazane to jak zmieniają się politycy po dojściu do władzy) czy taką walkę bez walki. Uprzedzam jednak, że ten tytuł jest nieco cięższy do czytania. Styl sprawia, że nie jest to na pewno książka, którą czyta się szybko, ale i momentami musiałem po prostu odłożyć ją na trochę, bo czułem przesyt tym wszystkim. "Dominium Solarne" to bardzo ciekawa pozycja dla fanów space oper, jeśli nie wymagają wielkich bitew, a zamiast tego chcą dostać książkę z akcją, ale i wieloma przemyśleniami o życiu. 

Book matula 27/07/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

Słuchajcie, koniecznie przeczytajcie tę książkę, którą właśnie skończyłam! Mega cieszy mnie to, że mogę poznać tak wciągające historie, a tym bardziej w klimacie klasycznego science fiction. Dzisiejsza recenzja dotyczy książki pt. „Dominium Solarnym” Tomasza Kołodziejczaka od Fabryki Słów. Wyobraźcie sobie mroczną, mięsistą space operę. Trafiamy na planetę Gladius, ludzką kolonię odciętą od dawnej Ziemi, gdzie życie to nieustanna, brutalna walka o przetrwanie. Ludzie zmagają się tam z przerażającymi najeźdźcami, zwanymi Kor gardami lub Nienazwanymi. Ludzkość wyraźnie przegrywa tę wojnę, a w tle pojawia się tytułowe Dominium Solarne to gigantyczny, galaktyczny moloch. Niby oferują ratunek, ale cena za ich pomoc to absolutne podporządkowanie. Autor genialnie pokazuje wojnę partyzancką i dylemat: czy cena za ocalenie nie jest czasami równie wysoka jak sama przegrana? Największe wrażenie zrobił na mnie główny bohater, Daniel Bondaree. Daniel jest trantatorem w tym świecie oznacza to sędziego, śledczego i egzekutora prawa w jednej osobie. Dzięki technologicznym modyfikacjom jest niesamowicie skuteczny i budzi strach, ale pod tą twardą powłoką kryje się gość z własnymi demonami, który walczy o zachowanie resztek człowieczeństwa. Wokół niego poznacie mozaikę świetnych postaci od twardych dowódców jak pułkownik Robert Gralewski, po lokalnych bojowników rezystancji, czy czołowych urzędników Dominium. Nawet obcy nie są tylko „potworami do zastrzelenia”, ale mają swoją własną, unikalną logikę. Wielki plus dla tej pozycji, ponieważ nie przytłoczyła mnie dużą ilością opisu. Mimo że to spore zamczysko (bo nowe wydanie łączy w sobie powieści „Kolory sztandarów” i „Schwytany w światła”), i o dziwo czyta się to błyskawicznie (ponad 700 stron), choć muszę być z jednym szczera miałam mały problem z zapamiętaniem nazw, osób, kto, kim itp. to spowodowało, że na początku musiałam naprawdę skupić się, ale w żadnym wypadku nie ujmuje to całości historii. Zawsze zastanawiało mnie, skąd autorzy czerpią pomysły na nazewnictwo postaci, miejsc i rzeczy. Akcja i dynamiczne bitwy przeplatają się ze świetnymi dialogami i politycznymi intrygami. Ogólnie cały ten świat, kosmos i życie w nim to według mnie odlot. Chylę czoła dla autora, ponieważ stworzenie nowej rzeczywistość to dla mnie wielki talent. Do tego Fabryka Słów dorzuciła klimatyczne ilustracje Dominika Brońka, które super podkręcają atmosferę. To autentycznie brutalna historia o wolności, honorze i oporze w obliczu zagłady. Oczami wyobraźni widzę ekranizację tej książki, w tym stylizację bohaterów, cały wykreowany świat oraz efekty technologii broni, te „piu, piu, piu” (dźwięki strzelania :p) i tym podobne. Klimat książki (według mnie) przypomina takie tytuły jak „Diuna”, „Sędzia Dredd” czy „Żołnierze kosmosu”, ale to tylko moje zdanie. Z całego serca polecam i mam ogromną nadzieję, że wsiąkniecie w nią tak jak ja!

Z tego samego wydawnictwa

DARMOWA DOSTAWA
za zapis do newslettera!
Nowości, promocje, inspiracje – wszystko na Twoim mailu.
*Kod jednorazowego użycia przy minimalnej wartości koszyka 89 zł.