Konto

Uderz w struny Joan He
Książka

38,94 zł
49,99 zł - sugerowana cena detaliczna
Zamów dziś, wyślemy w ciągu 24h!
Sprzedaje i dostarcza: SIW Znak
Wydawnictwo: SeeYA
Rodzaj oprawy: Okładka broszurowa (miękka)
Wydanie: 1
Liczba stron: 360
Format: 13.5x21.5cm
Rok wydania: 2024
Zobacz więcej
Uderz w struny
38,94 zł

O książce Uderz w struny

Uderz w struny to pełna zwrotów akcji, wciągająca opowieść o władzy, rywalizacji i tożsamości.

W 414 roku panowania dynastii Xin w Chinach panuje chaos. Zasiadająca na tronie marionetkowa cesarzowa traci wpływy, imperium rozpada się na trzy części, a możnowładcy zażarcie walczą między sobą o władzę, ziemię i majątki.

Osierocona w młodości Zefir nauczyła się trudnej sztuki przetrwania. Pomogły jej w tym inteligencja i przenikliwość. Obdarzona talentem strategicznym zawsze jest kilka kroków przed innymi. Zefir służy pod dowództwem Xin Ren, która pozostaje lojalna wobec cesarzowej. Choć podziwia postawę Xin Ren, doskonale wie, że wierność wobec władczyni może oznaczać śmierć.

Kiedy Zefir decyduje się na przeniknięcie do obozu wroga, spotyka tajemniczego Wronę. To dorównujący jej przenikliwością strateg wojenny przeciwników. Jednak niebezpiecznych wrogów jest dużo więcej — i nie wszyscy z nich są ludźmi.

Joan He pisząc Uderz w struny inspirowała się Opowieściami o Trzech Królestwach, jedną z największych chińskich klasycznych powieści.

Wydanie zawiera wspaniałe grafiki - czarno-białe portrety Tidy Kietsungden i mapę autorstwa Anny Frohmann.

Szczegółowe informacje na temat książki Uderz w struny

Wydawnictwo: SeeYA
EAN: 9788382526400
Autor: Joan He
Tłumaczenie: Agnieszka Szmatoła
Rodzaj oprawy: Okładka broszurowa (miękka)
Wydanie: 1
Liczba stron: 360
Format: 13.5x21.5cm
Rok wydania: 2024
Data premiery: 2024-04-24
Język wydania: polski
Podmiot odpowiedzialny: Wydawnictwo Czarna Owca
Wspólna 35 lok. 5
00-519
PL
e-mail: [email protected]

Podobne do Uderz w struny

Inne książki Joan He

Inne książki z kategorii Literatura młodzieżowa

Oceny i recenzje książki Uderz w struny

Średnia ocen:
7.10 /10
Liczba ocen:
108
lubimyczytac.pl
Powiedz nam, co myślisz!

Pomóż innym i zostaw ocenę!

Anonimowy użytkownik 12/09/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

„Uderz w struny” to dla mnie książka, po której przez chwilę nie wiedziałam, gdzie jestem. Ktoś na TikTok recenzował 2 tom serii „Królestwo trojga”, a wiadomo, że jak klikniesz serduszko, zaraz w DC macie widoczne inne posty z tą książką. Nie ukrywam, że nie znałam okładki, ale dzięki tej osobie postanowiłam sprawdzić pierwszy tom. Jestem fanką azjatyckich seriali, a tym bardziej takich, gdzie intryga goni intrygę. Klimat tej części był zupełnie nowy dla mnie. Słuchajcie… nie wiem, czy byłam gotowa na tę książkę! Zdarza się, że zaczynacie czytać historię i już po kilkudziesięciu stronach myślicie: „Okej… co tu się właśnie wydarzyło?!”. Dokładnie takie uczucie towarzyszyło mi podczas lektury „Uderz w struny” autorstwa Joan He, wydanej przez Wydawnictwo SeeYA. I powiem Wam od razu, to dopiero pierwszy tom. Po zakończeniu miałam wrażenie, jakbym wróciła z bardzo długiej podróży i przez chwilę naprawdę nie wiedziałam, gdzie jestem. Zamknęłam książkę, a zamiast spokojnie odłożyć ją na półkę, siedziałam i myślałam: „Ale… co ja mam teraz zrobić z tym wszystkim?!”. Ta historia po prostu wdarła się do mojej głowy. Otworzyłam książkę bez wielkich oczekiwań, chcąc z czystą głową przekonać się, czy przypadnie mi do gustu, jak innym, o których wspomniałam. Zaczęłam czytać i… wsiąkłam. Nie potrzebowałam kilkuset stron, żeby się przekonać, czy ta historia mnie zainteresuje. Ona zrobiła to praktycznie od początku, ale muszę yć szczera, bo początki były wolne. Kilka razy cofnęłam się, a potem szłam dalej. Dla jasności, to nie jest wada tej książki, wręcz przeciwnie. Nie czytałam jeszcze takiej powieści, dlatego chciałam zapamiętać jak najwięcej. Otrzymałam świat pełen politycznych rozgrywek, walki o władzę, zdrad, tajemnic i ludzi, którzy zdecydowanie nie pokazują wszystkich swoich kart. I właśnie to pokochałam. Bo tutaj naprawdę trzeba uważać. Nie wystarczy patrzeć na to, co bohater mówi. Musiałam zastanowić się: dlaczego to mówi, co chce osiągnąć, co ukrywa i przede wszystkim, komu można zaufać? Bo osoba, której właśnie zaczęliśmy ufać, za chwilę może okazać się kimś zupełnie innym. A potem poznajemy Zefir. I och, Zefir! To zdecydowanie jedna z tych bohaterek, które zostają w głowie na długo. Inteligentna, sprytna, przenikliwa i potrafiąca działać wtedy, kiedy sytuacja tego wymaga, choć sympatia do niej rosła z rozdziału na rozdział. Jej największą siłą nie jest fizyczna przewaga, ale umysł. Cały czas zastanawiałam się, co tak naprawdę siedzi jej w głowie. Czy właśnie zrobiła coś spontanicznie? Czy może zaplanowała to już dawno? Czy właśnie przegrała, czy może… wszystko od początku było częścią jej planu? Takich pytań podczas lektury miałam mnóstwo. Kiedy już zaczynamy poznawać Zefir, na scenie pojawiają się kolejni bohaterowie, a wraz z nimi kolejne tajemnice i kolejne pytania. Jest między innymi Wrona-postać niezwykle tajemnicza, inteligentna i intrygująca, i właśnie zaczęła się prawdziwa gra. Bo co się dzieje, kiedy spotykają się osoby, które potrafią przewidywać ruchy przeciwnika? Kiedy każda rozmowa może mieć drugie dno, a każde słowo może być częścią większego planu? Wtedy zaczyna się rozgrywka, przy której czytelnik musi być naprawdę uważny. Mam wrażenie, że podczas czytania cały czas siedziałam przy ogromnej szachownicy, tylko że… nie znałam zasad gry. Kiedy wydawało mi się, że zaczynam rozumieć, kto jest kim i czego chce, Joan He przesuwała kolejną figurę i nagle wszystko wyglądało zupełnie inaczej. I ja znowu: „Czekaj… co?!”. „Uderz w struny” to dla mnie przede wszystkim historia o przetrwaniu, lojalności, zdradzie, ambicji i walce o władzę. Wiecie, co było dla mnie najśmieszniejsze? Że ja tę historię naprawdę przeżywałam, a nie tylko czytałam. Denerwowałam się, podejrzewałam bohaterów, próbowałam przewidywać ich ruchy, czasami byłam przekonana, że już wszystko rozumiem, a po chwili okazywało się, że nie wiem absolutnie nic. Mieliście tak, że czytacie jakąś książkę i nagle bezwiednie zaczynacie, klnąc na głos, że grozicie palcem (delikatnie mówiąc) na złych bohaterów? I chyba właśnie w tych momentach książka całkowicie ze mną wygrała. Przez te emocje, jakie we mnie wzbudziła. Nie będę spoilerować. Nie ma mowy. Ale powiem Wam jedno przygotujcie się. Kiedy dotarłam do ostatniej strony, naprawdę miałam poczucie, że ktoś nagle zabrał mi

Book matula 12/09/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

„Uderz w struny” to dla mnie książka, po której przez chwilę nie wiedziałam, gdzie jestem. Ktoś na TikTok recenzował 2 tom serii „Królestwo trojga”, a wiadomo, że jak klikniesz serduszko, zaraz w DC macie widoczne inne posty z tą książką. Nie ukrywam, że nie znałam okładki, ale dzięki tej osobie postanowiłam sprawdzić pierwszy tom. Jestem fanką azjatyckich seriali, a tym bardziej takich, gdzie intryga goni intrygę. Klimat tej części był zupełnie nowy dla mnie. Słuchajcie… nie wiem, czy byłam gotowa na tę książkę! Zdarza się, że zaczynacie czytać historię i już po kilkudziesięciu stronach myślicie: „Okej… co tu się właśnie wydarzyło?!”. Dokładnie takie uczucie towarzyszyło mi podczas lektury „Uderz w struny” autorstwa Joan He, wydanej przez Wydawnictwo SeeYA. I powiem Wam od razu, to dopiero pierwszy tom. Po zakończeniu miałam wrażenie, jakbym wróciła z bardzo długiej podróży i przez chwilę naprawdę nie wiedziałam, gdzie jestem. Zamknęłam książkę, a zamiast spokojnie odłożyć ją na półkę, siedziałam i myślałam: „Ale… co ja mam teraz zrobić z tym wszystkim?!”. Ta historia po prostu wdarła się do mojej głowy. Otworzyłam książkę bez wielkich oczekiwań, chcąc z czystą głową przekonać się, czy przypadnie mi do gustu, jak innym, o których wspomniałam. Zaczęłam czytać i… wsiąkłam. Nie potrzebowałam kilkuset stron, żeby się przekonać, czy ta historia mnie zainteresuje. Ona zrobiła to praktycznie od początku, ale muszę yć szczera, bo początki były wolne. Kilka razy cofnęłam się, a potem szłam dalej. Dla jasności, to nie jest wada tej książki, wręcz przeciwnie. Nie czytałam jeszcze takiej powieści, dlatego chciałam zapamiętać jak najwięcej. Otrzymałam świat pełen politycznych rozgrywek, walki o władzę, zdrad, tajemnic i ludzi, którzy zdecydowanie nie pokazują wszystkich swoich kart. I właśnie to pokochałam. Bo tutaj naprawdę trzeba uważać. Nie wystarczy patrzeć na to, co bohater mówi. Musiałam zastanowić się: dlaczego to mówi, co chce osiągnąć, co ukrywa i przede wszystkim, komu można zaufać? Bo osoba, której właśnie zaczęliśmy ufać, za chwilę może okazać się kimś zupełnie innym. A potem poznajemy Zefir. I och, Zefir! To zdecydowanie jedna z tych bohaterek, które zostają w głowie na długo. Inteligentna, sprytna, przenikliwa i potrafiąca działać wtedy, kiedy sytuacja tego wymaga, choć sympatia do niej rosła z rozdziału na rozdział. Jej największą siłą nie jest fizyczna przewaga, ale umysł. Cały czas zastanawiałam się, co tak naprawdę siedzi jej w głowie. Czy właśnie zrobiła coś spontanicznie? Czy może zaplanowała to już dawno? Czy właśnie przegrała, czy może… wszystko od początku było częścią jej planu? Takich pytań podczas lektury miałam mnóstwo. Kiedy już zaczynamy poznawać Zefir, na scenie pojawiają się kolejni bohaterowie, a wraz z nimi kolejne tajemnice i kolejne pytania. Jest między innymi Wrona-postać niezwykle tajemnicza, inteligentna i intrygująca, i właśnie zaczęła się prawdziwa gra. Bo co się dzieje, kiedy spotykają się osoby, które potrafią przewidywać ruchy przeciwnika? Kiedy każda rozmowa może mieć drugie dno, a każde słowo może być częścią większego planu? Wtedy zaczyna się rozgrywka, przy której czytelnik musi być naprawdę uważny. Mam wrażenie, że podczas czytania cały czas siedziałam przy ogromnej szachownicy, tylko że… nie znałam zasad gry. Kiedy wydawało mi się, że zaczynam rozumieć, kto jest kim i czego chce, Joan He przesuwała kolejną figurę i nagle wszystko wyglądało zupełnie inaczej. I ja znowu: „Czekaj… co?!”. „Uderz w struny” to dla mnie przede wszystkim historia o przetrwaniu, lojalności, zdradzie, ambicji i walce o władzę. Wiecie, co było dla mnie najśmieszniejsze? Że ja tę historię naprawdę przeżywałam, a nie tylko czytałam. Denerwowałam się, podejrzewałam bohaterów, próbowałam przewidywać ich ruchy, czasami byłam przekonana, że już wszystko rozumiem, a po chwili okazywało się, że nie wiem absolutnie nic. Mieliście tak, że czytacie jakąś książkę i nagle bezwiednie zaczynacie, klnąc na głos, że grozicie palcem (delikatnie mówiąc) na złych bohaterów? I chyba właśnie w tych momentach książka całkowicie ze mną wygrała. Przez te emocje, jakie we mnie wzbudziła.

book matula 12/09/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

„Uderz w struny” to dla mnie książka, po której przez chwilę nie wiedziałam, gdzie jestem. Ktoś na TikTok recenzował 2 tom serii „Królestwo trojga”, a wiadomo, że jak klikniesz serduszko, zaraz w DC macie widoczne inne posty z tą książką. Nie ukrywam, że nie znałam okładki, ale dzięki tej osobie postanowiłam sprawdzić pierwszy tom. Jestem fanką azjatyckich seriali, a tym bardziej takich, gdzie intryga goni intrygę. Klimat tej części był zupełnie nowy dla mnie. Słuchajcie… nie wiem, czy byłam gotowa na tę książkę! Zdarza się, że zaczynacie czytać historię i już po kilkudziesięciu stronach myślicie: „Okej… co tu się właśnie wydarzyło?!”. Dokładnie takie uczucie towarzyszyło mi podczas lektury „Uderz w struny” autorstwa Joan He, wydanej przez Wydawnictwo SeeYA. I powiem Wam od razu, to dopiero pierwszy tom. Po zakończeniu miałam wrażenie, jakbym wróciła z bardzo długiej podróży i przez chwilę naprawdę nie wiedziałam, gdzie jestem. Zamknęłam książkę, a zamiast spokojnie odłożyć ją na półkę, siedziałam i myślałam: „Ale… co ja mam teraz zrobić z tym wszystkim?!”. Ta historia po prostu wdarła się do mojej głowy. Otworzyłam książkę bez wielkich oczekiwań, chcąc z czystą głową przekonać się, czy przypadnie mi do gustu, jak innym, o których wspomniałam. Zaczęłam czytać i… wsiąkłam. Nie potrzebowałam kilkuset stron, żeby się przekonać, czy ta historia mnie zainteresuje. Ona zrobiła to praktycznie od początku, ale muszę yć szczera, bo początki były wolne. Kilka razy cofnęłam się, a potem szłam dalej. Dla jasności, to nie jest wada tej książki, wręcz przeciwnie. Nie czytałam jeszcze takiej powieści, dlatego chciałam zapamiętać jak najwięcej. Otrzymałam świat pełen politycznych rozgrywek, walki o władzę, zdrad, tajemnic i ludzi, którzy zdecydowanie nie pokazują wszystkich swoich kart. I właśnie to pokochałam. Bo tutaj naprawdę trzeba uważać. Nie wystarczy patrzeć na to, co bohater mówi. Musiałam zastanowić się: dlaczego to mówi, co chce osiągnąć, co ukrywa i przede wszystkim, komu można zaufać? Bo osoba, której właśnie zaczęliśmy ufać, za chwilę może okazać się kimś zupełnie innym. A potem poznajemy Zefir. I och, Zefir! To zdecydowanie jedna z tych bohaterek, które zostają w głowie na długo. Inteligentna, sprytna, przenikliwa i potrafiąca działać wtedy, kiedy sytuacja tego wymaga, choć sympatia do niej rosła z rozdziału na rozdział. Jej największą siłą nie jest fizyczna przewaga, ale umysł. Cały czas zastanawiałam się, co tak naprawdę siedzi jej w głowie. Czy właśnie zrobiła coś spontanicznie? Czy może zaplanowała to już dawno? Czy właśnie przegrała, czy może… wszystko od początku było częścią jej planu? Takich pytań podczas lektury miałam mnóstwo. Kiedy już zaczynamy poznawać Zefir, na scenie pojawiają się kolejni bohaterowie, a wraz z nimi kolejne tajemnice i kolejne pytania. Jest między innymi Wrona-postać niezwykle tajemnicza, inteligentna i intrygująca, i właśnie zaczęła się prawdziwa gra. Bo co się dzieje, kiedy spotykają się osoby, które potrafią przewidywać ruchy przeciwnika? Kiedy każda rozmowa może mieć drugie dno, a każde słowo może być częścią większego planu? Wtedy zaczyna się rozgrywka, przy której czytelnik musi być naprawdę uważny. Mam wrażenie, że podczas czytania cały czas siedziałam przy ogromnej szachownicy, tylko że… nie znałam zasad gry. Kiedy wydawało mi się, że zaczynam rozumieć, kto jest kim i czego chce, Joan He przesuwała kolejną figurę i nagle wszystko wyglądało zupełnie inaczej. I ja znowu: „Czekaj… co?!”. „Uderz w struny” to dla mnie przede wszystkim historia o przetrwaniu, lojalności, zdradzie, ambicji i walce o władzę. Wiecie, co było dla mnie najśmieszniejsze? Że ja tę historię naprawdę przeżywałam, a nie tylko czytałam. Denerwowałam się, podejrzewałam bohaterów, próbowałam przewidywać ich ruchy, czasami byłam przekonana, że już wszystko rozumiem, a po chwili okazywało się, że nie wiem absolutnie nic. Mieliście tak, że czytacie jakąś książkę i nagle bezwiednie zaczynacie, klnąc na głos, że grozicie palcem (delikatnie mówiąc) na złych bohaterów? I chyba właśnie w tych momentach książka całkowicie ze mną wygrała. Przez te emocje, jakie we mnie wzbudziła. Nie będę spoilerować. Nie ma mowy. Ale powiem Wam jedno przygotujcie się. Kiedy dotarłam do ostatniej strony, naprawdę miałam poczucie, że ktoś nagle zabrał mi książkę sprzed nosa i powiedział: „A teraz poczekaj na kolejny tom”. Tylko że ja nie chcę czekać! Chcę wiedzieć, co dalej. Chcę wiedzieć, dokąd za

Z tego samego wydawnictwa

DARMOWA DOSTAWA
za zapis do newslettera!
Nowości, promocje, inspiracje – wszystko na Twoim mailu.
*Kod jednorazowego użycia przy minimalnej wartości koszyka 89 zł.