Konto

Zawieszeni Część 5 Uwertura Nina Włodarczyk
Książka

33,45 zł
49,90 zł - sugerowana cena detaliczna
Zamów teraz, wyślemy w poniedziałek.
Wydawnictwo: brats
Rodzaj oprawy: Okładka broszurowa (miękka)
Liczba stron: 432
Rok wydania: 2026
Zobacz więcej
Zawieszeni Część 5 Uwertura
33,45 zł

O książce Zawieszeni Część 5 Uwertura

„Czy lubiła myśleć, że byli wyjątkowi? Pewnie. Czy to była prawda? Nie miała pojęcia, ale kogo to obchodziło. Wystarczyło, że dla siebie byli wszystkim (...). Byli trochę jak małe stado. Mieli swoją dynamikę i wewnętrzną strukturę, wcale nie zapisaną ani sformalizowaną. Była ona naturalna, bo nikt nie musiał grać żadnej roli”. Przed Zawieszonymi nowa droga, pełna zakrętów i rozwidleń, dawnych sekretów, które miały na zawsze nimi pozostać i tych, które dopiero się zrodzą z bólu, strachu i miłości. Podobno wszystkie książki są o miłości. Zawieszeni też – o miłości między ludźmi, która często nie ma imienia, o miłości do siebie i także o jej braku. O pasji i poświęceniu. Czy na końcu tej drogi nadal będą tymi samymi ludźmi? Pewnie nie. Pytanie brzmi wyłącznie czy zdołają ocalić siebie...

Szczegółowe informacje na temat książki Zawieszeni Część 5 Uwertura

Wydawnictwo: brats
EAN: 9788382932836
Autor: Nina Włodarczyk
Rodzaj oprawy: Okładka broszurowa (miękka)
Liczba stron: 432
Rok wydania: 2026
Data premiery: 2026-01-20
Podmiot odpowiedzialny: Wydawnictwa Videograf SA
Żwirki i Wigur 65a/1a
43-190 Mikołów
PL
e-mail: [email protected]

Podobne do Zawieszeni Część 5 Uwertura

Inne książki Nina Włodarczyk

Oceny i recenzje książki Zawieszeni Część 5 Uwertura

Średnia ocen:
10.00 /10
Liczba ocen:
3
Powiedz nam, co myślisz!

Pomóż innym i zostaw ocenę!

Kama 21/08/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

Bo miłość tak po prostu nie zmienia adresata. Jej była jak napisany, ale nigdy niewysłany list. Ciągle trzymała go w szufladzie swojego serca i wiedziała, że nigdy nie będzie w stanie go wyrzucić. "Edward nie raz wra­cał mo­men­ta­mi do tam­tej chwi­li sprzed roku. Stał wtedy obok niej, szy­ku­jąc się na za­ję­cia w szko­le mu­zycz­nej. A potem za­dzwo­nił Kuba, a oni prze­sta­li od­dy­chać. Za­po­mnie­li, jak się za­kła­da buty, że trze­ba wyjść przez drzwi, aby zna­leźć się na ze­wnątrz, że trze­ba jeść, żeby móc ru­szać no­ga­mi. Za­wie­sze­ni. Tacy byli, może nadal tacy są." - Oli, to jest ten moment, kiedy przepraszamy i udajemy, że zostawiliśmy żelazko na gazie. - Żelazko na gazie? Edi, czemu ktoś miałby kłaść żelazko na gaz? - zapytał Oliwier, a reszta się roześmiała. - W sensie, że zmywany się stąd, zostawiając tych dwóch, żeby robili rzeczy, których nie da się już odzobaczyć. Nie pasował do świata zewnętrznego, był jak niepotrzebny puzzel w układance. Miał nierówne brzegi i inny kształt, nie mieścił się pomiędzy innymi klockami. Po tym jak czwórka przyjaciół wystąpiła w popularnym programie telewizyjnym ich życie znalazło się w punkcie w którym muzyka będąca dotąd wspólną pasją może stać się czymś więcej, a oni sami mogą pokazać się światu- pytanie tylko czy są na to gotowi pod wieloma względami- przede wszystkim emocjonalnie i psychicznie. Podpisanie kontraktu ze znaną wytwórnią fotograficzną ma swoją cenę, a przecież ich osobiste problemy, rozterki i uczucia nie zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Dlatego propozycja babci Ediego , by Zawieszeni wyjechali na Mazury wydaje się cudem i idealną okazją do przemyślenia własnych wyborów I pragnień. Sekrety jednak nadal są pomiędzy nimi, mimo całej miłości, czułości i zaufania i tylko czekają na swój moment, by ujrzeć światło dzienne i zmienić ich mały wspólny świat. Pisząc tę recenzję nie mogę się zdecydować o czym najpierw opowiedzieć i zrobić to bez zdradzania szczegółów. Oli i Kuba - o matko panowie nareszcie zaczynają rozumieć, że iskry , które czują w obecności tego drugiego są czymś więcej niż przyjaźnią, a co więcej coraz śmielej okazują sobie zainteresowanie i przyznam, że obserwowanie Oliwiera w wersji pewnej siebie, a nawet nieco pyskatej było po prostu.. boskie. Uśmiechałam się za każdym razem, gdy Edward zdołał wtrącić w te interakcje aluzje zmieniające się we flirt. A Dolores używająca słowa zaje.. scie po prostu mnie rozbroiła. Ale to ,że momentami było zabawnie, lekko i drapieżnie nie znaczy, że to była lekka książka. Przede wszystkim Nina skupiła się na relacjach i psychice swoich bohaterów pokazując,że poza tym,że są rodziną z wyboru są również oddzielnymi samodzielnymi jednostkami. Najbardziej uderzył mnie wątek Emilii i to jak bardzo jej poza pełna sarkazmu , autoironii różni się od wrażliwości i kruchości ukrytej w duszy i umyśle. No i Miki - chłopak, który był niczym geiazda - wyjątkowy, lecz jego światło zgasło zbyt szybko. I chyba właśnie to jest siłą tej historii – Nina nie pozwala nam patrzeć na swoich bohaterów wyłącznie przez pryzmat tego, co widać na zewnątrz. Każdy z nich niesie coś swojego. Jakąś bliznę, lęk, niewypowiedziane pragnienie albo decyzję, której konsekwencje dopiero zaczynają ich doganiać. I choć cała czwórka jest ze sobą niezwykle blisko, w „Uwerturze” bardzo mocno wybrzmiewa to, że miłość, przyjaźń i bycie rodziną z wyboru nie oznaczają, że możemy przeżyć życie za drugą osobę. Czasami możemy jedynie być obok. Przytulić. Poczekać. A czasami pozwolić komuś odejść o krok dalej, nawet jeśli sami chcielibyśmy go przed czymś ochronić. Mazury są tutaj czymś więcej niż tylko miejscem, do którego bohaterowie wyjeżdżają. To przestrzeń, w której mogą na chwilę odciąć się od świata, od kamer, kontraktu, oczekiwań i wszystkiego, co zaczyna na nich ciążyć. Tyle tylko, że od własnych emocji nie da się uciec. I właśnie dlatego ten wyjazd staje się tak ważny. Bo „Uwertura” jest trochę jak moment tuż przed rozpoczęciem kolejnego utworu. Jeszcze nie wiemy, co za chwilę usłyszymy, ale czujemy, że będzie intensywnie. Że coś się wydarzy. Że pewne nuty zabrzmią zupełnie inaczej niż wcześniej. I chyba właśnie dlatego tak trudno było mi odłożyć tę książkę. Uwielbiam to, że w tej serii muzyka nigdy nie jest tylko tłem. Jest częścią bohaterów, ich językiem, sposobem wyrażania emocji i czymś, co ich połączyło. A teraz, kiedy pojawia się szansa, by ich muzyka naprawdę dotarła do większej liczby osób, razem z marzeniami pojawia się również cena, którą trzeba będzie za nie zapłacić. Czy można spełnić marzenia i jednocześnie nie zgubić siebie? Co zrobiła Joanna i do czego jeszcze jest zdolna? Czy można kochać kogoś tak mocno, żeby nie próbować decydować za niego? I czy rodzina z wyboru przetrwa wtedy, kiedy na jaw wyjdą wszystkie sekrety?

Kama 21/08/2026
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem

Bo miłość tak po prostu nie zmienia adresata. Jej była jak napisany, ale nigdy niewysłany list. Ciągle trzymała go w szufladzie swojego serca i wiedziała, że nigdy nie będzie w stanie go wyrzucić. "Edward nie raz wra­cał mo­men­ta­mi do tam­tej chwi­li sprzed roku. Stał wtedy obok niej, szy­ku­jąc się na za­ję­cia w szko­le mu­zycz­nej. A potem za­dzwo­nił Kuba, a oni prze­sta­li od­dy­chać. Za­po­mnie­li, jak się za­kła­da buty, że trze­ba wyjść przez drzwi, aby zna­leźć się na ze­wnątrz, że trze­ba jeść, żeby móc ru­szać no­ga­mi. Za­wie­sze­ni. Tacy byli, może nadal tacy są." - Oli, to jest ten moment, kiedy przepraszamy i udajemy, że zostawiliśmy żelazko na gazie. - Żelazko na gazie? Edi, czemu ktoś miałby kłaść żelazko na gaz? - zapytał Oliwier, a reszta się roześmiała. - W sensie, że zmywany się stąd, zostawiając tych dwóch, żeby robili rzeczy, których nie da się już odzobaczyć. Nie pasował do świata zewnętrznego, był jak niepotrzebny puzzel w układance. Miał nierówne brzegi i inny kształt, nie mieścił się pomiędzy innymi klockami. Po tym jak czwórka przyjaciół wystąpiła w popularnym programie telewizyjnym ich życie znalazło się w punkcie w którym muzyka będąca dotąd wspólną pasją może stać się czymś więcej, a oni sami mogą pokazać się światu- pytanie tylko czy są na to gotowi pod wieloma względami- przede wszystkim emocjonalnie i psychicznie. Podpisanie kontraktu ze znaną wytwórnią fotograficzną ma swoją cenę, a przecież ich osobiste problemy, rozterki i uczucia nie zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Dlatego propozycja babci Ediego , by Zawieszeni wyjechali na Mazury wydaje się cudem i idealną okazją do przemyślenia własnych wyborów I pragnień. Sekrety jednak nadal są pomiędzy nimi, mimo całej miłości, czułości i zaufania i tylko czekają na swój moment, by ujrzeć światło dzienne i zmienić ich mały wspólny świat. Pisząc tę recenzję nie mogę się zdecydować o czym najpierw opowiedzieć i zrobić to bez zdradzania szczegółów. Oli i Kuba - o matko panowie nareszcie zaczynają rozumieć, że iskry , które czują w obecności tego drugiego są czymś więcej niż przyjaźnią, a co więcej coraz śmielej okazują sobie zainteresowanie i przyznam, że obserwowanie Oliwiera w wersji pewnej siebie, a nawet nieco pyskatej było po prostu.. boskie. Uśmiechałam się za każdym razem, gdy Edward zdołał wtrącić w te interakcje aluzje zmieniające się we flirt. A Dolores używająca słowa zaje.. scie po prostu mnie rozbroiła. Ale to ,że momentami było zabawnie, lekko i drapieżnie nie znaczy, że to była lekka książka. Przede wszystkim Nina skupiła się na relacjach i psychice swoich bohaterów pokazując,że poza tym,że są rodziną z wyboru są również oddzielnymi samodzielnymi jednostkami. Najbardziej uderzył mnie wątek Emilii i to jak bardzo jej poza pełna sarkazmu , autoironii różni się od wrażliwości i kruchości ukrytej w duszy i umyśle. No i Miki - chłopak, który był niczym geiazda - wyjątkowy, lecz jego światło zgasło zbyt szybko. I chyba właśnie to jest siłą tej historii – Nina nie pozwala nam patrzeć na swoich bohaterów wyłącznie przez pryzmat tego, co widać na zewnątrz. Każdy z nich niesie coś swojego. Jakąś bliznę, lęk, niewypowiedziane pragnienie albo decyzję, której konsekwencje dopiero zaczynają ich doganiać. I choć cała czwórka jest ze sobą niezwykle blisko, w „Uwerturze” bardzo mocno wybrzmiewa to, że miłość, przyjaźń i bycie rodziną z wyboru nie oznaczają, że możemy przeżyć życie za drugą osobę. Czasami możemy jedynie być obok. Przytulić. Poczekać. A czasami pozwolić komuś odejść o krok dalej, nawet jeśli sami chcielibyśmy go przed czymś ochronić. Mazury są tutaj czymś więcej niż tylko miejscem, do którego bohaterowie wyjeżdżają. To przestrzeń, w której mogą na chwilę odciąć się od świata, od kamer, kontraktu, oczekiwań i wszystkiego, co zaczyna na nich ciążyć. Tyle tylko, że od własnych emocji nie da się uciec. I właśnie dlatego ten wyjazd staje się tak ważny. Bo „Uwertura” jest trochę jak moment tuż przed rozpoczęciem kolejnego utworu. Jeszcze nie wiemy, co za chwilę usłyszymy, ale czujemy, że będzie intensywnie. Że coś się wydarzy. Że pewne nuty zabrzmią zupełnie inaczej niż wcześniej. I chyba właśnie dlatego tak trudno było mi odłożyć tę książkę. Uwielbiam to, że w tej serii muzyka nigdy nie jest tylko tłem. Jest częścią bohaterów, ich językiem, sposobem wyrażania emocji i czymś, co ich połączyło. A teraz, kiedy pojawia się szansa, by ich muzyka naprawdę dotarła do większej liczby osób, razem z marzeniami pojawia się również cena, którą trzeba będzie za nie zapłacić. Czy można spełnić marzenia i jednocześnie nie zgubić siebie? Co zrobiła Joanna i do czego jeszcze jest zdolna? Czy można kochać kogoś tak mocno, żeby nie próbować decydować za niego? I czy rodzina z wyboru przetrwa wtedy, kiedy na jaw wyjdą wszystkie sekrety?

Z tego samego wydawnictwa

DARMOWA DOSTAWA
za zapis do newslettera!
Nowości, promocje, inspiracje – wszystko na Twoim mailu.
*Kod jednorazowego użycia przy minimalnej wartości koszyka 89 zł.