Strażnik
Krystian Stachowiak
Książka
| Wydawnictwo: | DM Sorus |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Liczba stron: | 154 |
| Format: | 14.5x20.5cm |
| Rok wydania: | 2020 |
O książce Strażnik
Jest to powieść fantasy osadzona w świecie postapokaliptycznej Europy. Opowiada historię małej grupy ludzi która starając się przeżyć z dnia na dzień w zniszczonym, skutym lodem świecie przypadkiem wplątała się w walkę która zadecyduje o losach reszty świata. Martwy świat skuty lodem, niszczycielskie anomalie pogodowe grzebiące całe miasta, niebezpieczne potwory czające się w mroku. W takim świecie z każdego człowieka wychodzą jego najgorsze cechy. Dobroć i empatia ustępują pierwotnym instynktom przetrwania. Ta książka to historia grupki ludzi, która w takim świecie nie zapomniała, czym jest wartość rodziny. Walczą i chronią siebie nawzajem, nawet jeżeli przyjdzie im się zmierzyć z siłami wykraczającymi poza ludzkie możliwości. Krystian Stachowiak urodził się w 1995 roku. Z wykształcenia i zawodu policjant, obecnie z komisariatu wodnego. Od wielu lat trenuje pływanie, capoeirę oraz walkę bronią białą – od noży, przez miecze, na włóczniach kończąc. Kolekcjonuje noże oraz broń palną. Jest maniakiem wszelakiej fantastyki: książek, filmów, anime, seriali czy gier – forma nie ma znaczenia, jeżeli historia jest dobra. Strażnik to jego debiut literacki.Szczegółowe informacje na temat książki Strażnik
| Wydawnictwo: | DM Sorus |
| EAN: | 9788366024625 |
| Autor: | Krystian Stachowiak |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Liczba stron: | 154 |
| Format: | 14.5x20.5cm |
| Rok wydania: | 2020 |
| Język wydania: | polski |
Podobne do Strażnik
Oceny i recenzje książki Strażnik
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Krótko mówiąc, Adam Przechrzta znowu zrobił swoje, czyli wziął fantastykę, przyprawił magią, politycznymi dramami, zemstą i wrzucił w to wszystko bohatera, którego życie z sekundy na sekundę obraca się w ruinę, a potem zmusił go do wejścia w świat, z którego mało kto wychodzi w jednym kawałku. Dzisiejsza recenzja dotyczy książki „Strażnik bram”, czyli trzeciego tomu serii Mons Viridis Magicus, ale hola, hola uprzedzam zapomnijcie o oklepanej bajeczce czy walce dobra ze złem. Tutaj te granice znikają tak szybko, że zaraz sam nie wiesz, kto jest ten dobry. Przedstawiam wam Janusza Magnuszewskiego, gościa, który do tej pory był totalnym przeciętniakiem, bardziej pasującym do siedzenia w bibliotece nad starymi księgami niż do starcia z potężnymi bossami. Muszę przyznać, że momentami naprawdę go nie rozumiałam go, ale wszystko pęka, kiedy uderza w niego osobista tragedia. Bo Gdy ginie dla nas najważniejsza osoba, to uwierzcie, kończy się chill. Zostaje tylko czysty gniew, miliony pytań w głowie i misja, żeby dopaść winnych. Żeby to zrobić, Janusz musi całkowicie odciąć się od przeszłości, zmienić nazwisko i zapomnieć o tym, kim był dotychczas. To, co dla mnie było najlepsze to, że główny bohater nie dostaje nagle żadnych supermocy i nie staje się niezniszczalny od pierwszego rozdziału. Wręcz przeciwnie. To zwykły człowiek, który musi podejmować coraz bardziej hardcore’owe decyzje. Każdy krok wciąga go głębiej w bagno pełne niebezpiecznych układów, tajemniczych klanów i ludzi, którzy potrafią Cię wykończyć fałszywym uśmiechem równie mocno jak potężnym czarem. Akcja zabiera nas aż do mistycznej Moskwy, która jest sercem potężnego Kaganatu. Klimat jest niesamowity, ale i meganiebezpieczny. Autor stworzył świat, w którym magia to nie są kolorowe fajerwerki i rzucanie iskierkami dla zabawy. Tutaj magia to realna władza, broń i najtwardsza waluta. Czasami sekrety, trucizny i dobre sojusze robią większą robotę niż najsilniejsze zaklęcia. Przez całe to uniwersum wydaje się niesamowicie żywe i realne, mimo że to czyste fantasy. Ale w tej historii nie chodzi tylko o bezmózgą rozwałkę i zemstę. To też opowieść o tym, ile jesteś w stanie poświęcić, kiedy stracisz absolutnie wszystko. O tym jak łatwo stać się potworem, kiedy próbujesz na własną rękę wymierzyć sprawiedliwość. W tej kwestii każdy z nas znajdzie obraz siebie. Nie będę tłumaczyć, o co chodzi, bo sami dowiecie się, czytając tę część, ale postarajcie znaleźć się na jego miejscu. Janusz co chwilę staje przed wyborami, gdzie nie ma dobrej opcji, jest tylko mniejsze zło. Każda decyzja ma swoje konsekwencje, a za błędy płaci się tu najwyższą cenę. Kolejnym plusem, który mnie urzekł to to, że tutaj nikt nie prowadzi Cię za rączkę. Musiałam sama kminić, analizować i zastanawiać się, kto jest ziomkiem, a kto zaraz wbije Ci nóż w plecy, coś jak w prawdziwym życiu, co według mnie nadaje tej książce takiego realizmu, ale zdaję sobie sprawę, że każdy z was może odczuwać coś totalnie innego. Jeśli miałabym w skrócie opisać, co i jak, to może zacznę od tego, że to historia o gościu, który dla zemsty przekracza kolejne czerwone linie, by na końcu odkryć, że jego największym wrogiem jest on sam. Gdy zamykasz tę książkę, zostajesz z poczuciem, że magia była tu tylko tłem dla czegoś znacznie większego. Najważniejsze okazują się emocje, trudne wybory, i to, co dzieje się po nich. A tego w Strażniku bram dostaniesz aż nadto.