Rycerz Siedmiu Królestw (okładka filmowa)
George R.R. Martin
Książka
| Wydawnictwo: | Zysk i S-ka |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 358 |
| Format: | 140x205 |
| Rok wydania: | 2026 |
O książce Rycerz Siedmiu Królestw (okładka filmowa)
Niemal sto lat przed wydarzeniami opisanymi w Grze o tron honor był potężniejszy niż ogień smoków
Pojedynki, intrygi i złamane przysięgi – oto codzienność Duncana Wysokiego, młodego giermka, zwanego Dunkiem, który po śmierci swojego pana wyrusza w świat, by zdobyć imię, sławę i zaszczyty. Los stawia na jego drodze chłopca o przydomku Jajo – przyszłego króla Aegona V Targaryena – i razem trafiają w sam środek burzliwych wydarzeń w Westeros.
Dunk, wierny ideałom rycerskiego honoru, wikła się w spór między ser Eustace’em Osgreyem a nieustępliwą lady Webber z Zimnej Fosy, a później dociera na wystawny ślub w Białych Murach, gdzie przywdziewa zbroję tajemniczego Szubienicznego Rycerza. Nie przeczuwa jednak, że za turniejowym blaskiem kryje się spisek, który może zakończyć się rozlewem krwi...
„Tak jak Tolkien miał swój Silmarillion, tak Martin ma tę trylogię opowieści założycielskich. Znajdziemy tu wszystkie zalety jego pisarstwa– wciągającą rycerską fabułę, rubaszny humor i niespodziewane zwroty akcji, a wszystko to okraszone odrobiną unoszącej się nad Siedmioma Królestwami smoczej magii”.
Kirkus Reviews
SERIAL NA PODSTAWIE KSIĄŻKI JUŻ DOSTĘPNY W SERWISIE HBO MAX!
Szczegółowe informacje na temat książki Rycerz Siedmiu Królestw (okładka filmowa)
| Wydawnictwo: | Zysk i S-ka |
| EAN: | 9788383357720 |
| Autor: | George R.R. Martin |
| Tłumaczenie: | Michał Jakuszewski |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 358 |
| Format: | 140x205 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-01-27 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Zysk i S-ka Wydawnictwo S.J Wielka 10 61-774 Poznań PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Rycerz Siedmiu Królestw (okładka filmowa)
Inne książki George R.R. Martin
Oceny i recenzje książki Rycerz Siedmiu Królestw (okładka filmowa)
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Twórczość George’a R.R. Martina znam od lat i niezmiennie zachwyca mnie jego sposób opowiadania historii. Autor potrafi stworzyć świat, który żyje własnym życiem, a jednocześnie sprawić, że czytelnik nie skupia się wyłącznie na wielkich wydarzeniach, wojnach czy politycznych rozgrywkach. Równie ważni są dla niego ludzie – ich charaktery, wybory, relacje, słabości i wartości, którymi próbują się kierować. Właśnie dlatego powrót do Westeros w „Rycerzu Siedmiu Królestw” był dla mnie tak przyjemnym doświadczeniem. Tym razem George R.R. Martin zabiera nas do czasów wcześniejszych niż te znane z „Gry o tron”. Westeros nadal jest pełne wielkich rodów, rycerzy, turniejów, intryg i nazwisk, które fani „Pieśni Lodu i Ognia” doskonale znają, jednak perspektywa jest zupełnie inna. Nie obserwujemy wydarzeń oczami możnych tego świata, lecz podążamy za Dunkiem – młodym, niedoświadczonym rycerzem, który dopiero próbuje odnaleźć swoje miejsce w rzeczywistości, w której honor nie zawsze idzie w parze z rozsądkiem, a szlachetne pochodzenie często znaczy więcej niż charakter człowieka. Dunk od pierwszych stron zdobył moją sympatię. Jest prostolinijny, uczciwy i zdecydowanie nie należy do najbardziej wyrafinowanych bohaterów, ale właśnie ta jego autentyczność sprawia, że tak łatwo się z nim zżyć. Nie jest idealnym rycerzem. Popełnia błędy, czasami działa pod wpływem emocji i nie zawsze potrafi odnaleźć się w świecie pełnym dworskich zasad. Mimo wszystko konsekwentnie próbuje postępować właściwie. Jego kompas moralny okazuje się znacznie ważniejszy niż ambicje czy pragnienie zdobycia uznania. Ogromną wartością tej historii jest oczywiście relacja Dunka i Jaja. Ten duet jest dla mnie jednym z największych atutów całej książki. Ich znajomość rozwija się w sposób niezwykle naturalny, a różnice charakterów sprawiają, że wspólne sceny często dostarczają humoru i lekkości. Jajo jest bystry, ciekawski i zdecydowanie bardziej świadomy świata, niż można by oczekiwać po jego wieku. Dunk natomiast stara się być dla niego opiekunem i nauczycielem, choć niejednokrotnie sam potrzebuje jeszcze sporo nauki. Ich relacja ma w sobie coś wyjątkowo ciepłego. Początkowo można odnieść wrażenie, że po prostu podróżują razem, ponieważ tak ułożyło się ich życie, ale z czasem coraz wyraźniej widać rodzącą się między nimi więź. Jest w niej przyjaźń, wzajemne przywiązanie, troska, ale również pewnego rodzaju lekcja dojrzewania – i to dla obu bohaterów. Martin bardzo dobrze pokazuje, że czasami człowiek uczy się odpowiedzialności nie poprzez wielkie czyny, lecz przez codzienne decyzje i konieczność dbania o drugą osobę. „Rycerz Siedmiu Królestw” różni się jednak od głównej sagi. Nie znajdziemy tutaj takiej skali politycznych intryg, brutalności i nagłych zwrotów akcji, do jakiej Martin przyzwyczaił czytelników „Pieśni Lodu i Ognia”. I choć początkowo można odczuć tę różnicę, szybko okazuje się, że jest ona ogromną zaletą. Ta historia ma znacznie bardziej kameralny charakter. Pozwala zatrzymać się przy bohaterach i ich codzienności, zamiast nieustannie pędzić od jednego wielkiego wydarzenia do kolejnego. Właśnie ta spokojniejsza narracja najbardziej mnie urzekła. W opowieści Martina znalazłam sporo nostalgii, humoru i swoistego uroku. To nadal Westeros – świat, w którym nie można zapominać o niebezpieczeństwach, ambicjach i konsekwencjach podejmowanych decyzji – ale tym razem poznajemy go z nieco innej strony. Jest w nim więcej miejsca na opowieść o honorze, przyjaźni, odpowiedzialności i dojrzewaniu. Bardzo podobało mi się również to, że znajomość historii Westeros sprawia, że wiele elementów nabiera dodatkowego znaczenia. Znane rody, nazwiska i miejsca pozwalają spojrzeć na ten świat z zupełnie nowej perspektywy. Czytelnik wie, że wydarzenia, które poznajemy, należą do przeszłości, a jednocześnie dostrzega w nich początki lub ślady tego świata, który później tak dobrze poznamy. Dzięki temu lektura może dostarczyć dodatkowej satysfakcji fanom całego uniwersum. Martin po raz kolejny udowadnia również, że nie potrzebuje nieustannej akcji, aby utrzymać uwagę czytelnika. Jego siłą są przede wszystkim bohaterowie i sposób, w jaki prowadzi ich przez kolejne doświadczenia. Dunk i Jajo są duetem, z którym po prostu chce się spędzać czas. Ich rozmowy, sprzeczki, wspólne przygody i momenty wzajemnej troski sprawiają, że szybko zaczyna zależeć nam na tym, co się z nimi stanie. „Rycerz Siedmiu Królestw” okazał się dla mnie niezwykle przyjemnym powrotem do Westeros. To historia nieco spokojniejsza, bardziej kameralna i momentami nostalgiczna, ale jednocześnie pełna tego charakterystycznego dla Martina klimatu.