Książka
Klub blaszanej puszki
Warren Peter, Remender Rick
| Wydawnictwo: | Non Stop Comics |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 256 |
| Rok wydania: | 2026 |
O książce Klub blaszanej puszki
Johnny Moore to światowej sławy potentat technologiczny. Własne doświadczenia wykorzystał, by tworzyć pionierskie rozwiązania wspomagające ruchowo osoby z niepełnosprawnościami. Po godzinach działa jako odziany w metalowy pancerz samozwańczy obrońca o pseudonimie CALIBURN. Kiedy Johnny zostaje zamordowany, a jego kostium skradziony, skłóceni od lat przyjaciele z dzieciństwa ponownie łączą siły, by rozwikłać zagadkę jego śmierci. Klub Blaszanej Puszki to komiksowy debiut niezwykle utalentowanego scenarzysty filmowego PETERA WARRENA (autora scenariuszy pełnometrażowej ekranizacji komiksu Incal i filmu Kill Me ) z olśniewającymi rysunkami FRANCESCO MOBILIEGO ( X-Men , Szumowina ) i piękną kolorystyką CHRISA CHUCKRY’EGO ( New X-Men , Gen 13 ).Szczegółowe informacje na temat książki Klub blaszanej puszki
| Wydawnictwo: | Non Stop Comics |
| EAN: | 9788368544053 |
| Autor: | Warren Peter, Remender Rick |
| Tłumaczenie: | Maciej Muszalski |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 256 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-09-16 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Arkadiusz Kuczyński / Sonia Draga Sp. z o.o. Fitelberga, 1 40-588 Katowice PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Klub blaszanej puszki
Inne książki Warren Peter, Remender Rick
Oceny i recenzje książki Klub blaszanej puszki
Pomóż innym i zostaw ocenę!
„Klub Blaszanej Puszki” - Peter Warren, Francesco Mobili, Chris Chuckry (Non Stop Comics) Komiks otrzymany w ramach współpracy barterowej. Johnny Moore to genialny wynalazca i milioner, który tworzy nowoczesne technologie pomagające osobom z niepełnosprawnościami. W tajemnicy prowadzi również drugie życie jako opancerzony superbohater Caliburn. Gdy zostaje zamordowany, a jego niezwykły kostium znika, dawni przyjaciele z dzieciństwa, od lat ze sobą skłóceni, ponownie się spotykają, by odkryć prawdę o jego śmierci. Trudno nie odnieść wrażenia, że poznaliśmy Iron Mana bez licencji, bo podobieństw jest naprawdę sporo. Przede wszystkim genialny umysł, ogromne bogactwo i niepełnosprawność, której ograniczenia bohater próbuje przezwyciężyć dzięki technologii. W tym przypadku jest to rozszczep kręgosłupa. Johnny musiał poruszać się o kulach, dopóki nie wynalazł własnego egzoszkieletu. Jednak w przeciwieństwie do historii Marvela tutaj nasz superbohater jest już martwy, gdy go poznajemy. Cała odpowiedzialność za rozwój fabuły spoczywa więc na jego paczce przyjaciół z dzieciństwa. Pierwsza połowa komiksu jest naprawdę świetna - mroczna, gęsta od napięcia i przytłaczająca bohaterów walką, której pozornie nie mają szans wygrać. W końcu jak czwórka zupełnie zwyczajnych ludzi ma pokonać stalową zbroję strzelającą laserami? Do tego okoliczności śmierci Moore'a są brutalne i smutne. Wprost nie mogłem oderwać się od kolejnych stron, bo tak bardzo chciałem wiedzieć, o co w tym wszystkim chodzi. Na szczególną uwagę zasługują retrospekcje ukazujące drogę Johnny'ego do miejsca, w którym znalazł się w chwili śmierci. Niestety druga połowa historii traci swój kameralny, kryminalny klimat i zamienia się w pełnoprawne, wybuchowe widowisko superbohaterskie. Pościgi, strzelaniny, walki pod wodą i w powietrzu, eksplozje i tak dalej. Stawka okazuje się znacznie większa, niż początkowo można było przypuszczać. Rozumiem, że nie każdemu może się to spodobać, bo początek zwiastował coś zupełnie innego. Sam mam ambiwalentny stosunek do tego zabiegu fabularnego - ani mnie on szczególnie razi, ani zachwyca. Natomiast bardzo spodobał mi się pomysł na działanie samej zbroi, ale nie zdradzę więcej, żeby przypadkiem czegoś nie zaspoilerować. Ostatecznie dostajemy dość typową historię superbohaterską dla dorosłych, w której upchnięto wiele popularnych motywów: romans z dosadnie przedstawionymi scenami zbliżeń, brutalne morderstwa, dynamiczne walki na pięści, rządowe spiski i intrygi. Wszystko to na łamach jednego tomu! Jako fan historii superbohaterskich bawiłem się całkiem dobrze, ale nie jest to tytuł, do którego będę wracał. Jest po prostu „w porządku”. Na koniec warto zwrócić uwagę na przepiękną warstwę wizualną komiksu. Kreska może nie jest szczególnie oryginalna, ale pozostaje dość realistyczna, dopracowana i znakomicie pokolorowana. Twórcy świetnie przemyśleli ustawienie „kamery” w poszczególnych kadrach, dzięki czemu sceny akcji są dynamiczne i nie pozwalają się nudzić. Mogę polecić „Klub Blaszanej Puszki” wszystkim fanom opowieści superbohaterskich. Sam jednak poczekałbym na lepszą promocję albo poszukał egzemplarza z drugiej ręki.